wtorek, 25 stycznia 2011

147. Collage box # 3

Wzięłam udział w trzecim projekcie collage box na blogu LaWenduli. Dla tych, które nie słyszały: LaWendula wysyła dookoła świata (tropem osób, które zechcą wziąć udział w zabawie) pudełko z 144 skrawkami, wycinkami, obrazkami. Kolejne osoby wybierają z pudełka 12 kawałków, aby użyć ich w swoich kolażach (niekoniecznie w jednym) i w to miejsce wkładają 12 od siebie. W tej (trzeciej) edycji pudełko wyjechało od LaWenduli do Polski, gdzie odwiedziwszy kilka miejsc trafiło do mnie, a ode mnie wyjechało do UK. Oto co do niego włożyłam (a w każdym razie pierwsza dwunastka, potem dorzuciłam jeszcze kilka kawałków, bo żal mi było je sobie zostawić). 9 kawałków pochodzi z polskich ulotek, plakatów czy czasopism, jedno to stare zdjęcie ślubne, nie wiadomo czyje, a 3 z niemieckiej gazety, książki, kalendarza.
To wielka przyjemność dobierać te wycinki licząc, że kogoś w szerokim świecie zainspirują.


A oto co wyjęłam:

Na razie tylko ułożone, ale właściwie już wiele mówi. Obrazuje tęsknoty małej dziewczynki za wielkim światem, podróżami, miłością, wolnością, dorosłością.

Prawie o tym samym jest to co włożyłam do pudełka: dwie pary, ręce, koń, rower, skrzynka pocztowa, zegar, taniec, drzewo, mandala robótkowa (jest to makata patchworkowa sopockiej artystki) i, oczywiście, śmieci czyli recykling.

niedziela, 2 stycznia 2011

146. Chmurnie


Recyklingowo, walentynkowo (to już?!). Obie kartki na żółtym tle, druga w kształcie chmurki-baranka. Tekst z piosenki B.Bier. Wyk. 1.01.2011

145. No i co, no i pstro, i nie ma o czym gadać

Wszystko wycięte z zeszłorocznego magazynu Kikimora white i naklejone na okładkę od teczki biurowej.
Wykonane 1 stycznia 2011 r.

144. Bez tytułu

i bez słów. Niecałe 15x15 cm.
Nieśmiertelny szary karton, skrawek tektury falistej z pudła po pizzy, kartonik z opakownia, drzazgi fornirowe, złotawobeżowa ekoskóra z buta, gazeta, blaszany listek ze zdekompletowanych kolczyków, akrylówka kremowa, tusz bordo, szablon do embo - drzewa, dziurkacz - renifer. Recykling, jak się patrzy. Produkt pierwszego dnia 2011 roku, niezamieszczony wczoraj, bo zepsuła mi się mysz i dopiero dziś kupiłam nową. Efekt próbowania szablonu i nieśpiesznego, całkowicie nieplanowego składania z kawałków.
Ciekawa jestem, jak Wam się kojarzy.

Archiwum bloga