♥Serce♥ zgłaszam na ♥sercowe♥ wyzwanie w art-piaskownicy:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwania. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 25 lutego 2016
niedziela, 14 lutego 2016
472. ♥
♥Walentynki♥ to najlepszy dzień, żeby pokazać jeden z moich ♥ukochanych♥ wisiorów, zrobiony przeze mnie wiosną, z przyjemnością noszony i doprawdy nie wiadomo dlaczego dotychczas nie fotografowany: nie dość, że ♥serce♥, to jeszcze ja, ♥zakochana♥ w... lepieniu z gliny, rzecz jasna!
♥Serce♥ zgłaszam na ♥sercowe♥ wyzwanie w art-piaskownicy:
wtorek, 9 kwietnia 2013
321. Martini bianco - tag 3
Kolejny tag z kawiarnianej zabawy.
Martini bianco to wermut, a wermut jest lepko-słodko-gorzki.
"Prawda działa jak gorzkie wino: jest przykra w smaku, lecz dobrze wpływa na trawienie".
Bawiłam sie jak dziecko, plamiąc papier tuszami i mażąc na złoto :)
Moją partnerką w tagowej wymianie jest Bronka.
Martini bianco to wermut, a wermut jest lepko-słodko-gorzki.
"Prawda działa jak gorzkie wino: jest przykra w smaku, lecz dobrze wpływa na trawienie".
Bawiłam sie jak dziecko, plamiąc papier tuszami i mażąc na złoto :)
Moją partnerką w tagowej wymianie jest Bronka.
Labels:
kawa/herbata/napoje,
menu,
mixedmedia,
moje tagi,
poszło w świat!,
wymiany,
wyzwania,
zabawy blogowe
środa, 14 listopada 2012
293. Lift kartki tagowej Enczy
Zachwyciłam się kartką Enczy, której zliftowanie proponuje Piaskownica i zrobiłam swoją naśladując wiernie Mistrzynię. Udział wziął papier Miętowa panienka z galerii UHK oraz tag z kolekcji Śnieżny poranek Pasiakowej. Poza tym recykling: karton z czekoladek Merci, kartka z angielskiej powieści, skrawek nut, wycinanki koronkowe, które pozostały mi z październikowego warsztatu Enczy na Cynkowym poletku.
Jak na zdjęcie zrobione po ciemku kolory nieźle oddane. Jestem zadowolona z tej kartki.
PS. Dodałam zdjęcie zrobione w dzień. Kolory gorsze, ale za to widać efekt 3D.
wtorek, 24 lipca 2012
241. Pozdrowienia znad morza/Greetings from the seaside
Dzieło powstałe przy poniższych uwarunkowaniach:
1. wyłącznie z materiałów i przy użyciu urządzeń biurowych (karton, wnętrza kopert - szare i błękitne, zwykły klej, taśma dwustronna, drukarka laserowa, dziurkacz biurowy, nożyczki, gilotyna). Hm, igła i nitka to nie są materiały biurowe, ale mam je w biurku na wypadek wypadku. Spóźniłam się na wyzwanie jak dla mnie skrojone, cóż. http://scrapki-wyzwaniowo.blogspot.com/2012/07/biurowo.html.
2. jest w stylu clean & simple i posiada prawdziwe (ręczne) przeszycie (wyzwanie http://simplylessismoore.blogspot.com/2012/07/week-77-theme.html)3. jest liftem kartki stąd, której uroda, prostota i bezpretensjonalność mnie zachwyciły, autorstwa Agnieszki D.
niedziela, 22 lipca 2012
238. Sukienka w lustrze
Craft Artwork w 43 Słoiku, czyli sukienka i lustereczko, powiedz przecie:
- Jestem demonem seksu - pomyślała, spoglądając na odbicie sylwetki w purpurowej sukni skrojonej według ostatniej mody.
Dama z dziewiętnastowiecznego żurnalu mód, papier ze Scrappo, ramka z wymiany pudełkowej 2, stemple i i tusz latarniomorski ze scrapcompeelu, pozłota do ramki z papierniczego, gaza z apteczki.
Dama z dziewiętnastowiecznego żurnalu mód, papier ze Scrappo, ramka z wymiany pudełkowej 2, stemple i i tusz latarniomorski ze scrapcompeelu, pozłota do ramki z papierniczego, gaza z apteczki.
sobota, 14 lipca 2012
233. Moje miasto inaczej. Ze specjalną dedykacją już ona wie dla kogo :)
Moje miasto inaczej proponuje Magda M. http://art-piaskownica.blogspot.com/2012/07/fotogra-edycja-magdym.html.
Zazwyczaj moje miasto fotografowane jest w szerokich planach albo z lotu ptaka, w słoneczny letni dzień. Pokazywane są stare okazałe budynki lub okazałe nowe oraz szczególne położenie geograficzne.
Proszę wycieczki, dziś inaczej czyli detale, po zachodzie, o zmroku, nocą, voilà! Zdjęcia robione o różnych porach roku, opublikowane po raz pierwszy dla celów tego wyzwania.
1. Historia: tego płotka już nie ma. Nowy jest nie tylko nowy, ale i stalowoszary, błee :
2. Ostatnie blaski dziennego światła, tuż po zachodzie słońca. Mam nadzieję, że balkony pozostaną turkusowe, a prześcieradła będą się suszyć na podwórku, mimo iglaków i wy(pol)brukowanych ścieżek:
3. Po lepszych czasach pozostała połowa drewnianej ozdoby dawnych drzwi:
4. Lampa błyskowa przerobiła piękną czerwień na cynober:
5. Stara kowalska robota:
6. O domku na drzewie marzyłam będąc dzieckiem:
7. Moje miasto i jego mieszkańcy:
8. Jedyne zdjęcie bieżące, zrobione dziś o 9:00. Biedroneczki dobrze się mają w moim mieście:
Zazwyczaj moje miasto fotografowane jest w szerokich planach albo z lotu ptaka, w słoneczny letni dzień. Pokazywane są stare okazałe budynki lub okazałe nowe oraz szczególne położenie geograficzne.
Proszę wycieczki, dziś inaczej czyli detale, po zachodzie, o zmroku, nocą, voilà! Zdjęcia robione o różnych porach roku, opublikowane po raz pierwszy dla celów tego wyzwania.
1. Historia: tego płotka już nie ma. Nowy jest nie tylko nowy, ale i stalowoszary, błee :
2. Ostatnie blaski dziennego światła, tuż po zachodzie słońca. Mam nadzieję, że balkony pozostaną turkusowe, a prześcieradła będą się suszyć na podwórku, mimo iglaków i wy(pol)brukowanych ścieżek:
3. Po lepszych czasach pozostała połowa drewnianej ozdoby dawnych drzwi:
4. Lampa błyskowa przerobiła piękną czerwień na cynober:
5. Stara kowalska robota:
6. O domku na drzewie marzyłam będąc dzieckiem:
7. Moje miasto i jego mieszkańcy:
8. Jedyne zdjęcie bieżące, zrobione dziś o 9:00. Biedroneczki dobrze się mają w moim mieście:

Dziękuję Państwu za uwagę!
poniedziałek, 7 maja 2012
221. Pielęgnujcie przypadkową życzliwość i piękne czyny pozbawione sensu
Kupiłam kiedyś w Lidlu zabawkę typu mały zecer - pieczątkę z kasetką malutkich gumowych czcionek - do samodzielnego złożenia. Okazja nadarzyła się ostatnio, gdy skrapki ogłosiły skrzydlate wyzwanie ze skrzydlatymi słowami. Wybrałam cytat z wydanej przed miesiącem powieści Wojciecha Staszewskiego pt. ojciec.prl.
Miała to być tabliczka czy obrazek z podnoszącym na duchu tekstem. Wykorzystałam dopiero co nabyte na cynkowym warsztacie doświadczenie w tworzeniu pstrego blejtramu. Użyłam kupionego za 3,50 obrazka z Rossmanna i zachwycającej zielono-niebieskiej palety z kolorowego wyzwania ze strony blog.skrapuj.pl.
Blejtram okleiłam kartkami ze starej książki, kawałkami koronek papierowych i bawełnianych, pomarszczonymi bibułkowymi serwetkami i pomalowałam akrylówkami, nakładając farbę częściowo pędzlem, częściowo gąbką, co jeszcze zróżnicowało fakturę, a na koniec przykleiłam kształty z wykrojników - chwasty i jaskółkę, które pomalowałam na biało. Pieczątka z hasłem w rogu i gotowe. I pasuje jeszcze na wyzwanie na strychu.
Mam wrażenie, że to jeszcze nie koniec, ale na razie jest tak.
Nadal nie mam aparatu, a na płycie skanera nie zmieściły się boki obrazka (jest kwadratowy, wielkości ok. 26x26 cm).
Miała to być tabliczka czy obrazek z podnoszącym na duchu tekstem. Wykorzystałam dopiero co nabyte na cynkowym warsztacie doświadczenie w tworzeniu pstrego blejtramu. Użyłam kupionego za 3,50 obrazka z Rossmanna i zachwycającej zielono-niebieskiej palety z kolorowego wyzwania ze strony blog.skrapuj.pl.
Blejtram okleiłam kartkami ze starej książki, kawałkami koronek papierowych i bawełnianych, pomarszczonymi bibułkowymi serwetkami i pomalowałam akrylówkami, nakładając farbę częściowo pędzlem, częściowo gąbką, co jeszcze zróżnicowało fakturę, a na koniec przykleiłam kształty z wykrojników - chwasty i jaskółkę, które pomalowałam na biało. Pieczątka z hasłem w rogu i gotowe. I pasuje jeszcze na wyzwanie na strychu.
Mam wrażenie, że to jeszcze nie koniec, ale na razie jest tak.
Nadal nie mam aparatu, a na płycie skanera nie zmieściły się boki obrazka (jest kwadratowy, wielkości ok. 26x26 cm).
wtorek, 7 lutego 2012
211. Torebkę śniadaniową...
... ozdobiłam zgodnie z wytycznymi Craftypantek sercem wyciętym z rozwarstwionej tektury i kwiatkiem z papieru pakowego, którym wypchana była nowozakupiona torebka.
Kwiatek wg kursu Michelle z tego samego miejsca. Dla podkreślenia krawędzie płatków i serca potuszowałam na brązowo. Guzik z czeluści starej szuflady.
Zrobiłam zdjęcie na bardzo odpowiednim tle narzuty z niebarwionej wełny podhalańskich owiec i okazało się, że nie mogę go zrzucić z aparatu.
Zatem kwiatek rozpłaszczył się, biedaczyna, na szybie skanera. What to do.
Kwiatek wg kursu Michelle z tego samego miejsca. Dla podkreślenia krawędzie płatków i serca potuszowałam na brązowo. Guzik z czeluści starej szuflady.
Zrobiłam zdjęcie na bardzo odpowiednim tle narzuty z niebarwionej wełny podhalańskich owiec i okazało się, że nie mogę go zrzucić z aparatu.
Zatem kwiatek rozpłaszczył się, biedaczyna, na szybie skanera. What to do.
wtorek, 15 listopada 2011
194. Jesień idzie ku mnie przez park
Kolejna kartka pokazująca moje zafascynowanie domkowym dziurkaczem. Wyzwanie #13 z bloga sklepu scrap.com.pl. Inspiracją miało być zdjęcie Latarni Morskiej, warunkiem użycie przede wszystkim scrap.comowych materiałów. Pierwszą moją myślą było oddać skrapowo ten pejzaż, ale przecież nie mogłam sobie odmówić domków - mojej nowej miłości ;) Okazało się poza tym, że nie mam w domu papierów w odpowiednich kolorach, jedyny podobny, zastosowany jako tło to Breakfast in the Garden z IDYLL Collection Karoli, domki powycinane z różnych reklam, liście klonu z resztek kuchennej ceraty, przyklejone na piance, więc 3D (ale jestem dumna z przekroczenia kolejnego Rubikonku!).
Moja materią jest słowo, obraz stanowi zawsze dla mnie wyzwanie. Z łatwością przyszedł mi wierszyk na temat, z żartobliwym nawiązaniem do słynnego wiersza Jana Twardowskiego. Trochę autodydaktyki przy okazji:
Moja materią jest słowo, obraz stanowi zawsze dla mnie wyzwanie. Z łatwością przyszedł mi wierszyk na temat, z żartobliwym nawiązaniem do słynnego wiersza Jana Twardowskiego. Trochę autodydaktyki przy okazji:
Spieszmy się kochać jesień, nim minie,
miejsca ustępując zimie,
i zostanie tylko żal, że była,
a ja się nią nacieszyć nie zdążyłam.
Zdjęcie - inspiracja:
Labels:
domki,
jesień,
liść,
moja pisanina,
moje kartki,
ptaszek,
wyzwania
piątek, 4 listopada 2011
191. Słoikowo w paski
Tegotygodniowy słoik przypomniał mi bardzo stary dowcip rysunkowy z "Przekroju" (wtedy krakowskiego z naczelnym Marianem Eilem). Nie wiedziałam jak go odszukać, nawet nie wiem czyj był (Mrożka może?), więc odtworzyłam pomysł, kopiując szkic z sieci.
niedziela, 9 października 2011
187. Jeszcze skromniej na wyzwanie
Dozwolone są tylko niewielkie upiększenia, a ja w ramach pochwały przesady (uwielbiam to wyrażenie 2:16) zrezygnowałam ze stemplowania, tuszowania, kolorowania, gryzmołków, kryształków, wstążeczek, guziczków. Kiedyś zrobię kartkę bez niczego, a potem to już chyba tylko kartkę bez kartki!
Labels:
CaS,
moje kartki,
poszło w świat!,
serce,
słoik,
wyzwania
sobota, 1 października 2011
184. Kamienie ♥ i ♥ mandale
Zamiłowania do kamieni nauczyła mnie Mama. Od najmłodszego dzieciństwa chodziła z nami dziećmi pieszo z Sopotu do Gdyni plażą, gdzie po drodze spotyka się całe usypiska otoczaków. Mama zwracała uwagę na ich kształt, kolory i rysunek, czasem jakiś zabierała do domu. Ja przerosłam moją mistrzynię i znoszę i zwożę ich do domu więcej niż Polska Norma przewiduje, jak mawiało się za moich lat studenckich. Doszłam więc do momentu, że czasem zamiast taszczyć kolejny eksponat robię po prostu zdjęcie. Poniższy pomniczek (z lewej) ułożyłam dwa lata temu na wielkanocnych wakacjach w Kemer, w Turcji (10-17 kwietnia 2009).
Zawsze jakieś kamienie pętają się po moim pracowym biurku, po pewnym czasie zmieniając właściciela, gdy jakaś interesantka przyjdzie z dzieckiem i trzeba owoż maleństwo czymś zająć podczas załatwiania sprawy. A czasem w zamyśleniu coś po niektórych gryzmolę cienkopisem bądź korektorem w pisaku.
W necie jest wiele blogów osób ozdabiających kamienie. Kanadyjka Margaret (http://resurrectionfern.typepad.com) ubiera je w szydełkowe koronki z nici własnoręcznie farbowanych w barwnikach naturalnych bądź w ciepłe ubranka z wełny lub ozdabia patchworkowo. Utalentowana meksykańska ilustratorka Geninne Zlatkis (http://blogdelanine.blogspot.com) maluje na nich ptaszki, liście, delikatną białą kreską na szaroniebieskawych płaskich otoczakach. W Polsce Unicatella (http://unicatella.blogspot.com) zdobi kamienie w wielobarwne wzory przypominające wyroby artystyczne australijskich Aborygenów. Mam te blogi w zakładkach i z zaciekawieniem śledzę nowe wpisy.
Pisałam już o mojej słabości do motywu serca. Mam ruchomą (wciąż przybywa, ale też wciąż rozdaję) kolekcję kamyków w tym kształcie i czasem układam z nich mandalę ze świeczką w centrum. Zdjęcie zrobione w dzień nie oddaje efektu promienistej czerwonej mandali, jaką tworzą prążkowania lampionika.
Pokazywałam wielokrotnie moje mandale. Kiedy się otworzyłam na ich rysowanie (głównie suchymi pastelami) i malowanie (plakatówkami) zaczęłam je wszędzie dostrzegać. Mandala w sanskrycie znaczy po prostu koło. Mamy je zatem w przyrodzie nieożywionej (otoczaki), roślinach (kwiaty), zwierzętach (meduzy, spiralne muszle ślimaków) i ich częściach (tęczówki), w zjawiskach fizycznych (rozchodzenie się fali), we wzorach chemicznych, w geografii (linia horyzontu), na niebie, kiedy księżyc w lisiej czapie, zaćmienie lub halo wokół słońca. Nic dziwnego, że w końcu praczłowiek musiał wynaleźć koło. I teraz mamy mandale we wszystkich dziedzinach jego wytwórczości: w urbanistyce okrągłe place, w architekturze rotundy, witrażowe i kamienne rozety gotyckich budowli, w życiu codziennym monety i parasole, w twórczości artystycznej i ozdobach: w biżuterii oczka pierścionków, w medalionach, w odznaczeniach za zasługi, w domach świetliki w drzwiach (podobnie jak bulaje w statkach) i okrągłe stoły, taborety, obrusy, koronkowe serwetki (wspaniałe szydełkowe rozety tworzy niezrównany mistrz szydełkowych koronek z Bydgoszczy Zygfryd www.koronekczar.blox.pl), kolorowe łowickie wycinanki, malowane talerze, rzeźbione tace, wieńce i wianki, w kultach religijnych (hostie, monstrancje, znak tao, tajemniczy kreteński dysk z Fajstos), w częściach garderoby: kapelusze, berety, jarmułki, guziki, w technice: koła pojazdów, koła zamachowe i zębate, mutry i podkładki, w grach i zabawach serso, hula hop, ringo, w sporcie spadochron, balony, wirujące w tańcu spódnice kobiet czy płaszcze sufickich derwiszów i inne, których teraz nie pamiętam.
Tę maluteńką serwetkę ze zwykłych nici do szycia zrobiłam w 1994 r. w Genewie. Nie miałam tam robótek, a strasznie za nimi tęskniłam. Znalazłam szydełko i nie pasujące do niego nici i z głowy, czyli z niczego, jak mawia się u mnie w pracy, wydziergałam to maleństwo. Jest wielkości podstawy węższego kubka, służy jako podstawka pod tealight.
A tę szydełkową poduszkę odziedziczyłam po Chrzestnej. W latach osiemdziesiątych uważałam ją za brzydką i niemodną, teraz bardzą ją lubię. Młodość jest okrutnie nietolerancyjna, w każdym razie moja taka była.
Nie pokazywałam jeszcze tej mandali, jest narysowana suchymi pastelami wprost na ścianie. Żeby uzyskać porządne koło, odrysowałam miednicę, a potem wypełniłam jej wnętrze. Pokój wymagałby już malowania, ale szkoda mi na myśl, że ją zamaluję.
Zawsze jakieś kamienie pętają się po moim pracowym biurku, po pewnym czasie zmieniając właściciela, gdy jakaś interesantka przyjdzie z dzieckiem i trzeba owoż maleństwo czymś zająć podczas załatwiania sprawy. A czasem w zamyśleniu coś po niektórych gryzmolę cienkopisem bądź korektorem w pisaku.
W necie jest wiele blogów osób ozdabiających kamienie. Kanadyjka Margaret (http://resurrectionfern.typepad.com) ubiera je w szydełkowe koronki z nici własnoręcznie farbowanych w barwnikach naturalnych bądź w ciepłe ubranka z wełny lub ozdabia patchworkowo. Utalentowana meksykańska ilustratorka Geninne Zlatkis (http://blogdelanine.blogspot.com) maluje na nich ptaszki, liście, delikatną białą kreską na szaroniebieskawych płaskich otoczakach. W Polsce Unicatella (http://unicatella.blogspot.com) zdobi kamienie w wielobarwne wzory przypominające wyroby artystyczne australijskich Aborygenów. Mam te blogi w zakładkach i z zaciekawieniem śledzę nowe wpisy.
Pisałam już o mojej słabości do motywu serca. Mam ruchomą (wciąż przybywa, ale też wciąż rozdaję) kolekcję kamyków w tym kształcie i czasem układam z nich mandalę ze świeczką w centrum. Zdjęcie zrobione w dzień nie oddaje efektu promienistej czerwonej mandali, jaką tworzą prążkowania lampionika.
Pokazywałam wielokrotnie moje mandale. Kiedy się otworzyłam na ich rysowanie (głównie suchymi pastelami) i malowanie (plakatówkami) zaczęłam je wszędzie dostrzegać. Mandala w sanskrycie znaczy po prostu koło. Mamy je zatem w przyrodzie nieożywionej (otoczaki), roślinach (kwiaty), zwierzętach (meduzy, spiralne muszle ślimaków) i ich częściach (tęczówki), w zjawiskach fizycznych (rozchodzenie się fali), we wzorach chemicznych, w geografii (linia horyzontu), na niebie, kiedy księżyc w lisiej czapie, zaćmienie lub halo wokół słońca. Nic dziwnego, że w końcu praczłowiek musiał wynaleźć koło. I teraz mamy mandale we wszystkich dziedzinach jego wytwórczości: w urbanistyce okrągłe place, w architekturze rotundy, witrażowe i kamienne rozety gotyckich budowli, w życiu codziennym monety i parasole, w twórczości artystycznej i ozdobach: w biżuterii oczka pierścionków, w medalionach, w odznaczeniach za zasługi, w domach świetliki w drzwiach (podobnie jak bulaje w statkach) i okrągłe stoły, taborety, obrusy, koronkowe serwetki (wspaniałe szydełkowe rozety tworzy niezrównany mistrz szydełkowych koronek z Bydgoszczy Zygfryd www.koronekczar.blox.pl), kolorowe łowickie wycinanki, malowane talerze, rzeźbione tace, wieńce i wianki, w kultach religijnych (hostie, monstrancje, znak tao, tajemniczy kreteński dysk z Fajstos), w częściach garderoby: kapelusze, berety, jarmułki, guziki, w technice: koła pojazdów, koła zamachowe i zębate, mutry i podkładki, w grach i zabawach serso, hula hop, ringo, w sporcie spadochron, balony, wirujące w tańcu spódnice kobiet czy płaszcze sufickich derwiszów i inne, których teraz nie pamiętam.
Tę maluteńką serwetkę ze zwykłych nici do szycia zrobiłam w 1994 r. w Genewie. Nie miałam tam robótek, a strasznie za nimi tęskniłam. Znalazłam szydełko i nie pasujące do niego nici i z głowy, czyli z niczego, jak mawia się u mnie w pracy, wydziergałam to maleństwo. Jest wielkości podstawy węższego kubka, służy jako podstawka pod tealight.
A tę szydełkową poduszkę odziedziczyłam po Chrzestnej. W latach osiemdziesiątych uważałam ją za brzydką i niemodną, teraz bardzą ją lubię. Młodość jest okrutnie nietolerancyjna, w każdym razie moja taka była.
Nie pokazywałam jeszcze tej mandali, jest narysowana suchymi pastelami wprost na ścianie. Żeby uzyskać porządne koło, odrysowałam miednicę, a potem wypełniłam jej wnętrze. Pokój wymagałby już malowania, ale szkoda mi na myśl, że ją zamaluję.
Tworzenie mandali to medytacja. Lepiej za dużo nie myśleć, nie planować, nie kombinować. Albo wypełniać plan całkowicie się oddając czynności. Pamiętam tworzenie mandali na piasku na plaży w Sopocie. Trzy kobiety, bosymi stopami, najpierw rysując i ugniatając, potem chodząc po okręgu stworzyłyśmy na zimnym popołudniowym piasku dużą, nietrwałą mandalę. Początkowo ożywione pomysłem, który przyszedł do głowy ot tak, znikąd, wprost z błękitu (jak mówią Anglicy, out of the blue) stopniowo zagłębiłyśmy się w przedziwny, podobny do transu stan, wypełniony spokojną radością czy też radosnym spokojem. Było to daleko za Grand Hotelem, ukochany jednej z nas, który widział to z daleka, z mola, gdzie sprzedawał coś na straganie mówił potem, że nie wiedział, co robimy, ale że wyglądało to jak taniec lub jakiś szamański rytuał.
Bardzo polecam dzisiejszy wpis Kardamonowej, pięknie pisze o układaniu mandali, gdy serce wzburzone.
Moja ulubiona (jeszcze jedna, wszystkie lubię) forma tworzenia mandali: zataczanie kręgów dłonią na wodzie: pięknie, przyjemnie, kojąco i nie ma zmartwienia, co z tym potem: nie zostaje nic.
Albo wrzuć kamyk do wody i zapatrz się.
wtorek, 20 września 2011
181. Przykazanie nowe daję wam. Zakładeczka kolażowa 2
Zakładeczka typu "pochwała przesady", clean and simple, jakaś tekturka, dwa wycinki z WO, ledwo widoczne na zdjęciu tło stemplowane białym tuszem w ręczne pismo. Na tle opakowania Zeszytu.
Niby styl ascetyczny, a użyłam aż trzech profesjonalnych produktów: stempla, dziurkacza-zaokrąglacza rogów, tuszu latarniomorskiego.
Niby styl ascetyczny, a użyłam aż trzech profesjonalnych produktów: stempla, dziurkacza-zaokrąglacza rogów, tuszu latarniomorskiego.
Labels:
collage,
poszło w świat!,
słoik,
wyzwania,
zakładki
środa, 31 sierpnia 2011
177. Guten tag!
Na kolorystyczne wyzwanie w Craft Artwork.
Niebieski to nie mój ulubiony kolor, dawno jednak chodzą za mną wnętrza biurowych kopert, w wielu odcieniach niebieskiego, rzadziej szare, gładkie i w deseń.
Słowne skojarzenie jest najprostsze z możliwych: niebieski – niebo – siódme niebo i polska wersja evergreena Irvinga Berlina w uroczo staroświeckim wykonaniu Adama Astona.
Zrobiłam wydzierankowe tło, bardzo mi się spodobało. Na tym postanowiłam wypróbować transferu na farbie akrylowej wg kawiarnianego przepisu Tymonsyl. Znalazłam odpowiedni rysunek tańczących w sieci, wydrukowałam, okazało się, że nie mam farby, spróbowałam płynny korektor w mazaku, ale kicha, zanim pokryłam odpowiedni kawałek już zastygło, papier się nie przykleił. Odłożyłam, później ponowiłam próbę na białej farbie, żałując, że psuję takie ładne tło. Niecierpliwie zaczęłam usuwać papier, kiedy farba jeszcze nie doschła, jeszcze gorzej popsułam, zaczęło się odklejać. Jeszcze raz zamalowałam tło, tym razem na niebiesko, robiąc liczne plamy. Kartą plastikową zeskrobałam nadmiar farby, przykleiłam wycięty wydruk na nie do końca jeszcze wyschniętej farbie, poplamiłam go.
Płakać się chce, ale cóż, moja wina, trzeba było powściągnąć niecierpliwość!
Ostatnia próba uratowania pracy: mieszam farbę niebieską z białą, uzyskanym błękitem niedokładnie pokrywam rysunek, parę plam w tle tu i ówdzie, wygląda kompletnie inaczej niż planowałam, kiedyś jednak trzeba skończyć. Idę spać.
I dzisiaj, kiedy odwiązałam się od pierwotnego projektu stwierdzam, że może być.
piątek, 26 sierpnia 2011
174. Nokturn, last minute
Fot. z bloga Hanny Anny
Mój Tata lubił cytować wiersz Leopolda Staffa pt. Zdrada:
Gdy lśnił ponowik
Księżyca wąski,
Podpatrzył słowik
Nasz schron z gałązki.
Poniósł na łęgi
W piosennej zdradzie
Nasze przysięgi
I schadzki w sadzie.
Rozdzwonił plotki
W całej dąbrowie
O nocy słodkiej
I słodszej zmowie.
Dziś na polankach
Każdy liść szepce
O całowankach
W twojej izdebce.
Strumień coś gwarzy
O ramion splocie
Twarzą przy twarzy
I w serc pieszczocie.
Motyle płoszą
Pszczoły, róż gości:
Kwiatom roznoszą
Pocztę miłości.
Ponowik - cienki sierp księżyca po nowiu, w kształcie litery D, słowo to mój Tata wymawiał z taką przyjemnością, jakby miał w ustach coś przepysznego.
Mój Tata lubił cytować wiersz Leopolda Staffa pt. Zdrada:
Gdy lśnił ponowik
Księżyca wąski,
Podpatrzył słowik
Nasz schron z gałązki.
Poniósł na łęgi
W piosennej zdradzie
Nasze przysięgi
I schadzki w sadzie.
Rozdzwonił plotki
W całej dąbrowie
O nocy słodkiej
I słodszej zmowie.
Dziś na polankach
Każdy liść szepce
O całowankach
W twojej izdebce.
Strumień coś gwarzy
O ramion splocie
Twarzą przy twarzy
I w serc pieszczocie.
Motyle płoszą
Pszczoły, róż gości:
Kwiatom roznoszą
Pocztę miłości.
Ponowik - cienki sierp księżyca po nowiu, w kształcie litery D, słowo to mój Tata wymawiał z taką przyjemnością, jakby miał w ustach coś przepysznego.
Labels:
księżyc,
rodzinne,
słoik,
wyzwania,
zabawy blogowe
niedziela, 24 października 2010
127. Ptaszek
"Ptaszek może być ulepiony, uszyty, ufilcowany, namalowany" - zachęca piaskownica. Mój nie spełnia warunku "ręką czyny": jest uformowany z kawałka drewna przez morskie fale.
sobota, 25 września 2010
114. Do słoika: co listek powiedział
Jeden z pierwszych żółtych liści czeremchy, opadły, chory, w czarnych plamach, które uformowały serce. Zachwyt i rozpacz, że minie, zwiędnie, uschnie, pokruszy się, w proch rozpadnie. Pytam: co chcesz mi powiedzieć, jak jest twoja historia, mądrość, przesłanie? I szept cichutki, który dusza słyszy na słowa przekładam:
Zobacz piękno, które jest w przemijaniu i umieraniu.
Zobacz, jak wszystko płynie i zmienia formy, przybierając kształt na jedną chwilę, aby zaistnieć, zatańczyć, zabłysnąć i przeminąć.
Zobacz, jak każda rzecz pojawia się na powierzchni świadomości, by w niej utonąć i odejść.
Zobacz piękno, i ból, i mądrość tych zmian. I odpocznij w czystej świadomości. Amen
Zobacz piękno, które jest w przemijaniu i umieraniu.
Zobacz, jak wszystko płynie i zmienia formy, przybierając kształt na jedną chwilę, aby zaistnieć, zatańczyć, zabłysnąć i przeminąć.
Zobacz, jak każda rzecz pojawia się na powierzchni świadomości, by w niej utonąć i odejść.
Zobacz piękno, i ból, i mądrość tych zmian. I odpocznij w czystej świadomości. Amen
czwartek, 9 września 2010
109. Kobieta, którą obchodzi / The woman who cares
Henryka Krzywonos: "Jeśli nie ja, to kto miał to zrobić?" / "If not I, then who?"
Na wyzwanie TMTA: famous people.
Wycinki z dzisiejszego "Dużego Formatu", zdjęcie z GW + egipski hieroglif oznaczający serce z dodatku reklamowego do tego samego numeru GW (today press cuttings + Egyptian hieroglyph meaning „heart”).
I jeszcze pasuje do słoika nr 4 w imaginarium.
PS. Jeśli zrobiłam błędy w angielskim, proszę o wskazówki, poprawię.
Na wyzwanie TMTA: famous people.
Wycinki z dzisiejszego "Dużego Formatu", zdjęcie z GW + egipski hieroglif oznaczający serce z dodatku reklamowego do tego samego numeru GW (today press cuttings + Egyptian hieroglyph meaning „heart”).
I jeszcze pasuje do słoika nr 4 w imaginarium.
PS. Jeśli zrobiłam błędy w angielskim, proszę o wskazówki, poprawię.
sobota, 21 sierpnia 2010
105. Torebusia pstra malusia
13 x 14,5 cm i albo z kieszonką:
albo bez:
lewa strona czyli podszewka też uszydełkowana:
Krzywulec, ale who cares? Akurat na rękoczyny do piaskownicy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





















