Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwień. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 14 lutego 2019
czwartek, 13 października 2016
poniedziałek, 15 lutego 2016
czwartek, 21 stycznia 2016
465. Drobiazgi ceramiczne
Wisior w zawijaski, już wybrany przez koleżankę:
Wisior kapuściany (odciśnięta kapusta włoska), stłukłam, nie żałuję, bo nie podobał mi się:
Wisior z koronką:
Serduszka jako miniwisiorki, z wyjątkiem pomarańczowego, któremu dziurka się zalała. Będzie więc minimagnes:
Serca dwa, magnesy dwa. Pierwszy, większy, ze szkłem:Mniejszy magnes w ciemnych kolorach:
Miniminimagnes relaksacyjny, specjalnie dla Kardamonowej:
wtorek, 29 grudnia 2015
452. Monochromatycznie
Monochromatycznie, czyli jednym szkliwem.
Coral red:
Czerwień kardynalska:
Mandaryn:
Tu wprawdzie szkliwo jest jedno (santa luna?), ale w rowkach ciemna angoba:
Tego fioletu nazwy też nie pamiętam:
niedziela, 22 listopada 2015
piątek, 20 listopada 2015
439. Możesz mieć wielkie serce
Możesz mieć wielkie serce i malusieńkie serduszko. Z gliny, na lnianym sznureczku.
Co ofiarować (mojej roboty) podróżniczce po Europie, której cały dobytek to niezbyt wielki plecak? Miałam kłopot, z którego sama mnie wybawiła. Zauważyła maleńkie serduszko, wielkości 50 groszy, dostrzegła też szpulkę lnianego sznurka, na który je nanizała i z takim naszyjnikiem wyruszyła w dalszą podróż. Co za przyjemność dla autorki dzieła!
Co ofiarować (mojej roboty) podróżniczce po Europie, której cały dobytek to niezbyt wielki plecak? Miałam kłopot, z którego sama mnie wybawiła. Zauważyła maleńkie serduszko, wielkości 50 groszy, dostrzegła też szpulkę lnianego sznurka, na który je nanizała i z takim naszyjnikiem wyruszyła w dalszą podróż. Co za przyjemność dla autorki dzieła!
Labels:
biżuteria,
ceramika,
czerwień,
poszło w świat!,
serce,
serendipity
wtorek, 10 listopada 2015
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
423. Ptaszek
Ten wisior to jest opowieść o pochwale ostatków, resztek, tego co odrzucone, zbędne, niecenione. Wycinałam z plastra gliny koła i owale i w ostatniej chwili w wysychającym już okrawku odcisnęłam ptaszka i zrobiłam dwie dziurki. Reszta jest konsekwencją tego kroku. Nie nauczyłam się jeszcze robić zdjęć tak, by oddać kolor turkusowy.
Szkliwa: turkus crakle, kosmos i czerwony niewiadomy.
środa, 15 lipca 2015
416. Kubek
Kubek z ręki, szkliwa (koralowe i odrobina budyniowego, jak tu) robione w domu przez amatora, więc nie sposób ich znaleźć w sklepach.
wtorek, 7 lipca 2015
414. Budyń z soczkiem albo nie oceniaj
Zdjęcie (dobrym) telefonem lepsze niż moim (byle jakim) aparatem foto.
Byłam bardzo zadowolona z formy tego wisioru, przez dwie dziurki pięknie się przeplata sznurek czy rzemyk do zawieszenia, lecz kolory uznałam za wyjątkowo nieudane i zastanawiałam się jak poprawić. Bez kompleksów jednak pokazałam koleżankom i okazało się, że jednej z nich przypadł do serca najbardziej ze wszystkich moich - i co? Dostała go, oczywiście!
Labels:
biżuteria,
ceramika,
czerwień,
poszło w świat!,
żółty
sobota, 16 maja 2015
393. Ptaszki małe dwa
W ramach mojej ostatniej (już ponad półrocznej) pasji ceramicznej wyprodukowałam mnóstwo biżuterii, głównie wisiory. Ze trzy tygodnie mogę w pracy nie powtórzyć ozdoby. Poniższy wisior wyjątkowo przyciąga uwagę i ewokuje ekspresję rozmaitych interpretacji. Ja, przyznam, nic nie myślałam robiąc go, więc chętnie sobie wybrałam następującą: ptaszek wyszedł z ram i buja się na gałązce.
Czerwony zaś grubasek powstał, kiedy dowiedziałam się, jak się robi obłe kształty, żeby przedmiot nie był zbyt ciężki (a także żeby dobrze wysechł "wgłąb"). Otóż zgniata się papier w kulkę i okleja gliną, zostawiając przynajmniej jeden otwór. W piecu papier spłonie doszczętnie i wewnątrz kulka będzie pusta, trzeba tylko "wystukać" ze środka resztki popiołu. Ptaszek ma dwie dziurki w pionie (tę na górze można wypatrzyć na zdjęciu) i też ma być noszony jako wisior.piątek, 27 marca 2015
388. Ćwir ćwir
Zasada nr 1: jeśli naczynko się nie uda, doklejamy wróbelka i poziom wdzięku wrasta błyskawicznie :)
wtorek, 3 marca 2015
sobota, 10 sierpnia 2013
poniedziałek, 8 lipca 2013
332. Czerwono mi
Urodzinowa na zamówienie. Ptaszki ze strony
tylko kolor zmieniony z powodu kończącego się toneru w drukarce.
Labels:
czerwień,
K.,
moje kartki,
poszło w świat!,
ptaszek
środa, 20 marca 2013
318. Tag marcowy - trzykropki w ubranku
Marcowe wyzwanie tagowe: tag w ubranku. Na tagu mają być kropki na trzech materiałach, u mnie: papier w kropki z Galerii Rae (dwustronny, czerwony w białe i biały w czerwone kropeczki), wstążka z Rossmanna i biedronki na taśmie klejącej z empiku - w kropki, rzecz jasna.
Moja ulubiona forma - kartka tagowa. Skoro kartka, to ubrankiem jest koperta, z powtórzoną połową kropkowanej serwetki i biedroneczką. Biedroneczki przykryłam przezroczystymi kroplami epoksydowymi, nabytymi za bytności w Poznaniu w Stonogach, napis, babeczka (ciastko) i babeczka (dziewczyna) z pudełka kolażowego.
Tu do obejrzenia tagi pozostałych uczestniczek projektu.
Labels:
czerwień,
moje kartki,
moje tagi,
projekt tagi 2013
wtorek, 7 sierpnia 2012
poniedziałek, 20 grudnia 2010
139. Wianek ten
kupiłam za 12 zł na jarmarku dobroczynnym. Poprosiłam o zrobienie specjalnie dla mnie bez brokatu, wstążeczek, złoceń. Szyszki prosto z brzeźnieńskiego parku, powiązane drutem i wzmocnione klejem z pistoletu, rajskie jabłuszka i jagódki z hurtowni kwiaciarskiej. Sprzedają niepełnosprawni umysłowo pod opieką instruktorki ze świetlicy terapeutycznej. Gdybym wiedziała, co z tym zrobić kupiłabym połowę stoiska, wszystko piękne i niedrogie.
piątek, 26 listopada 2010
136. List do świętego Mikołaja
Kochany Święty Mikołaju,
Nie proszę Cię o misia, choć jego widok ogrzewa mi serce. Wciąż mam tego, którego 52 lata temu pomogłeś kupić mojej Chrzestnej. Pozostał do dziś moim ukochanym. Nie ma już jednego oka, które mu wydłubałam, bo byłam ciekawa, z czego jest. Okazało się ślicznym szklanym guziczkiem, który szybko zginął. W jego miejscu mój starszy brat namalował misiowi czerwoną kropkę. Miał dobre chęci, czego nie doceniał nikt, kto na mojego Misia patrzył po raz pierwszy. Widział po prostu czerwoną plamę i mówił, że to rana. Mój Miś ma swoje tajemne imię, którym tylko ja go mogę nazywać, więc wybacz mi, że nawet Tobie go nie ujawniam. Jedna jego noga jest nieruchoma od czasu, gdy oderwała mu się w walce. Moi bracia użyli go jako pocisku w wojnie na poduszki. Mama przyszyła łapkę na okrętkę. Szkoda, że nie przyszyła też oka, kiedy je oderwałam. W tamtych czasach wszystkie pluszowe misie były twarde, wypchane trocinami drzewnymi, różniły się tylko wielkością i odcieniem paskudnego koloru. Jednak kocham go i nie pragnę nowego. Od czasu do czasu ratuję jakiegoś niechcianego buraska z second handu, a potem staram się znaleźć mu dom.Kochany Mikołaju, może to dziwne, nie chcę też samochodu, choćby był czerwony. Od tych zamierzchłych czasów, kiedy po prostu nie było mnie stać na nowe auto korki na ulicach zwiększyły się tak, że znacznie szybciej docieram do pracy kolejką. W dodatku mogę wtedy czytać i nie denerwuję się jak to widzę u innych kierowców. Pieniądze, które wydałabym na paliwo, a które zostają mi po zakupie biletu kwartalnego z radością przeznaczam na taksówki, kiedy wracam późno do domu.
Dziękuję Ci też za jedwabną koszulę nocną. W wieku 16 lat nauczyłam się nie korzystać z tej części garderoby. Jeśli jest bardzo zimno, zakładam ciepły t-shirt i skarpetki, ale najczęściej z rozkoszą otulam się bawełnianą pościelą.
Bardzo podobają mi się czerwone szpilki, jednak, kochany Święty, wolałabym tenisówki w tym kolorze - w moim rozmiarze. Producenci bowiem zasypują rynek większymi i mniejszymi.
Dziękuję Ci też za biżuterię. Całe życie jestem nią szczodrze obdarowywana, a w dodatku lubię ją sama robić, więc sam widzisz, że to nie jest dobry pomysł.
Ta piękna czerwona muszka też mi się nie przyda. Nie lubię zapinać się pod szyję, a mężczyźnie wolałabym podarować sweter. Albo książkę.
Dobry Święty Mikołaju, znasz moją słabość do czerwonych torebek. W tym roku jedną, kompletnie zniszczoną, wyrzuciłam, nadal jednak mam dwie, więc proszę, nie przynoś mi więcej.
Ten cudowny biustonosz w kolorze wina... Nie, nie dawaj mi go, proszę, musiałabym go najpierw przymierzyć. To najtrudniejsza do dobrania część garderoby i wybacz mi, jeśli nie dość wierzę w Twoje Święte kompetencje, ale wolę osobiście pójść do sklepu.
Dziękuję Ci, kochany, że zarabiam dosyć, by sobie kupić żakiet w kropeczki, choć nie jest tani, tylko proszę...
...
proszę...
...
proszę!
...
...
Daj mi w tym roku figurę, żebym się w niego zmieściła!
Z poważaniem
Twoja Skrzatka
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






