Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 11 maja 2018
510. Zapowiedź lata
Leżaki stały się modnymi gadżetami reklamowymi, wczoraj "zdjęłam" uniwersyteckie i gastronomiczne, oba rodzaje w Gdańsku Oliwie. Ze specjalnymi pozdrowieniami dla Kardamonowej.
piątek, 8 stycznia 2016
460. Tombe la neige
Ulubiona śnieżna piosenka (nie świąteczna!) w klimacie melancholii w wykonaniu Salvatore Adamo.
czwartek, 15 października 2015
sobota, 24 stycznia 2015
poniedziałek, 22 września 2014
370. Koronki jak marzenie
Nie tylko szydełkowe, klockowe lub papierowe, ale i drewniane - zachwyciły mnie.
Zdjęcie ze strony: http://www.dziedzictwowsiopolskiej.pl/36/Wartosci-dziedzictwa-kulturowego-wsi-opolskiej_Elementy-regionalnego-stylu-architektonicznego_Lauby.html
niedziela, 15 czerwca 2014
366. Wiosną tego roku
Nacieszyłam się tulipanami jak nigdy:
Cieszyłam się spotkaniami z różnymi istotami:
Bywałam, gdzie czas się zatrzymał:
W miejscu, które jest (wciąż) archetypem szczęśliwego dzieciństwa:
Schwytały mnie w swoje wonie w błękitnym dzbanie białe piwonie:
W rozmarzenie wprawił nastrojowy ogródek:
O wakacjach przypomniały soczyste poziomki:
Wyjątkowa była wiosna tego roku.
piątek, 14 marca 2014
361. Mała rzecz, a cieszy
Co ucieszyło zmęczoną podróżą Skrzatkę?
Muchomorkowe zasłony w pokoju hostelowym :)
Czytałam już zdziwione głosy, że w pokojach zamiast łazienki umieszcza się sam prysznic z umywalką i tu też tak jest.
Mam niewielkie wymagania wobec hoteli: ma być czysto i ciepła woda.Wi-Fi bardzo mile widziane, a jeśli jeszcze jest biurko - co mi więcej trzeba?
sobota, 15 lutego 2014
359. Kotulipan
Kot chce zawsze spróbować tego, co ty. Wystarczyło otworzyć okno, by zrobić zdjęcie tulipanom i już zrezygnował z drzemki przy gorącym kaloryferze.
Miłej soboty!
U nas pochmurno, ale pogoda ducha nie zależy od pogody za oknem.
sobota, 27 października 2012
286. To był dobry dzień
Nie chwal dnia przed północą, powiada ludowa przestroga, toteż chwalę po północy ;)
Po bardzo wyczerpującym tygodniu pracy, tym trudniejszym, że w towarzystwie jadowitego przeziębienia nadszedł wreszcie oczekiwany weekend.
Dzisiaj istny kalejdoskop zmian pogody, od ochłodzenia w nocy, co dało rankiem krupy śniegu na samochodach, przez zimny wiatr w dzień aż po olśniewające słońce po południu. Niestraszny chłód, gdy odzienie ciepłe, ciśnienie wysokie i całe dwa wolne dni przede mną.
Zatem zamiast prosto do domu pojechałam tramwajem do Jelitkowa i cieszyłam się spacerem w słoneczne, coraz krótsze popołudnie.
I wkrótce miniemy jedną z ładniejszych tutejszych willi - willę Claaszena, siedzibę Muzeum Sopotu:
I na koniec jedna z moich najulubieńszych piosenek herbacianych:
Słuchamy klik.
Po bardzo wyczerpującym tygodniu pracy, tym trudniejszym, że w towarzystwie jadowitego przeziębienia nadszedł wreszcie oczekiwany weekend.
Dzisiaj istny kalejdoskop zmian pogody, od ochłodzenia w nocy, co dało rankiem krupy śniegu na samochodach, przez zimny wiatr w dzień aż po olśniewające słońce po południu. Niestraszny chłód, gdy odzienie ciepłe, ciśnienie wysokie i całe dwa wolne dni przede mną.
Zatem zamiast prosto do domu pojechałam tramwajem do Jelitkowa i cieszyłam się spacerem w słoneczne, coraz krótsze popołudnie.
Obsypane wciąż niedojrzałymi owocami zimowe jabłonki przypominają, że tu gdzie przystanek autobusu przy rondzie jeszcze niedawno były ogródki.
Słońce już bardzo nisko. Złocista plama na wodzie zapowiada niedaleki zachód słońca. Ledwo widać, ale widać port gdyński z plaży gdańskiej. Jest nawet żaglówka.
Jak śpiewa Wojciech Młynarski:
W berżeretkach, balladach, kanconach
bardzo rzadko jest mowa o wronach,
a ja mam taki gust wypaczony,
że lubię wrony.
Los im dolę zgotował nieletką,
cienką gałąź i marne poletko,
Czarne toto i w ziemi się dłubie,
a ja je lubię.
A teraz z Sopotu przy dobrej woli dostrzeżemy port gdański:I wkrótce miniemy jedną z ładniejszych tutejszych willi - willę Claaszena, siedzibę Muzeum Sopotu:
I na koniec jedna z moich najulubieńszych piosenek herbacianych:
Gdy już apteki przenika październik
i nie ma leków na smutek i katar
Jedyny Stwórca dał nam
medykament,
To w szklance mocna, gorąca herbata.
Gdy z fortepianem się w domu zamykam,
To śpiewam głośno na chwałę czajnika.
Układam sonet z herbacianych listków,
Na dobrotliwy czajnik z gwizdkiem.
Wypływa na senne morze,
Cudowny, Blaszany Parowiec.
W obłoku pary odmienia,
Serca zmartwione jesienią.
To w szklance mocna, gorąca herbata.
Gdy z fortepianem się w domu zamykam,
To śpiewam głośno na chwałę czajnika.
Układam sonet z herbacianych listków,
Na dobrotliwy czajnik z gwizdkiem.
Wypływa na senne morze,
Cudowny, Blaszany Parowiec.
W obłoku pary odmienia,
Serca zmartwione jesienią.
Tak pięknie pachną w blaszance,
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Kiedy w miłosną wpadniesz katastrofę,
Gdy Cię choroby zginają, jak klamkę.
Niech na ratunek bieży pogotowie,
Z pełną po brzegi, czaju filiżanką.
Tak pięknie pachną w blaszance,
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Kiedy w miłosną wpadniesz katastrofę,
Gdy Cię choroby zginają, jak klamkę.
Niech na ratunek bieży pogotowie,
Z pełną po brzegi, czaju filiżanką.
Tak pięknie pachną w blaszance,
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Tak pięknie pachną w blaszance,
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Wypływa na senne morze,
Cudowny, Blaszany Parowiec.
W obłoku pary odmienia,
Serca zmartwione jesienią.
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Wypływa na senne morze,
Cudowny, Blaszany Parowiec.
W obłoku pary odmienia,
Serca zmartwione jesienią.
Tak
pięknie pachną w blaszance,
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Słuchamy klik.
PS. Katar - tak, smutek - nie. Nie w taką pogodę!
Labels:
jesień,
kawa/herbata/napoje,
moja pisanina,
S-t,
zdjęcia
środa, 26 września 2012
271. Serce, deska, czapla
Kiedy zobaczyłam pod nogami sęk w kształcie serca w desce na molo, nie oparłam się (i po cóż się opierać?), by zrobić mu zdjęcie telefonem. Niestety, coś nieświadomie przestawiłam w komórce, że nie mogę go zrzucić, więc specjalnie udałam się ponownie na molo z aparatem i udało mi się odnaleźć ten sęk. A kiedy wykadrowałam zdjęcie do jednej deski przypomniała mi się zabawa z dzieciństwa:
Chodziła czapla po desce.
- Opowiedzieć ci jeszcze?
Czy ktoś to jeszcze zna, pamięta ze swojego dzieciństwa? Mam wrażenie, że poza moją rodzina nie spotkałam się z tym nigdzie.
sobota, 22 września 2012
środa, 19 września 2012
267. Dzień Dzikiej Flory, Fauny i Naturalnych Siedlisk
To dziś. Zdjęcia z przedwczoraj.
Najszybszy z uczestników scenki zdążył umknąć z kadru przed spustem migawki: szczur pomykał pośród stada dzikich kaczek nad stawkiem na jelitkowskiej pętli. Podobno jest ich dużo w Trójmieście, a ja go zobaczyłam pierwszy raz w życiu. A ten czarny ptaszor to samotny kormoran chyba:
Wolałabym być lepszym fotografem, a już na pewno, gdy widzę kaczki na wodzie:Czy wróble to DZIKA FAUNA?
Cieszę się, że wracają do miast. Kiedy byłam dzieckim było ich bardzo dużo, potem na jakiś czas zniknęły, podobno z powodu rozmnożenia się srok, które są ich konkurentami do pożywienia:
Uwielbiam wrześniowe lato, z jego łagodnością, dojrzałością, nic-nie-musieniem. Od kończącego się lata nikt już nie wymaga słońca, wysokiej temperatury, braku opadów. Przeciwnie, cieszymy się jak z nagła obdarowani, gdy są.
Dobrze czasem pojechać po pracy tramwajem do Jelitkowa i wrócić do domu pieszo, boso, plażą, rozchlapując nieoczekiwanie ciepłą wodę (widziałam nawet kąpiących się), zatrzymując się po drodze na makaron z sosem fistaszkowym. Pycha! (cóż, że ciężkostrawny).
Urok niespiesznego życia w zgodzie z tym co jest.
Labels:
hedonistycznie,
moja pisanina,
ptaszek,
wakacje,
zdjęcia
poniedziałek, 17 września 2012
265. Kardamonowa i Skrzatka uhonorowane w Oliwie
W sobotnie popołudnie kończącego się lata odkryłam, że Kardamonowa ma swoją klubokawiarnię (!) przy głównej ulicy Oliwy, a Skrzatka posąg na scenie w Domu Zarazy!
Doprawdy nie przypominam sobie, żebym pozowała, ale figura - wypisz, wymaluj!
środa, 12 września 2012
262. Skromne wymagania
Nam, kaczkom, nie potrzeba jeziora czy stawu w pięknych okolicznościach przyrody.
Nam, kaczkom, wystarczy skromny zbiornik przeciwpożarowy pośród bloków betonu i tafli szkła. To my jesteśmy pięknymi okoliczościami przyrody.
:)
wtorek, 4 września 2012
260. Szanujmy wspomnienia, bo warto coś mieć
Czym jest teraźniejszość? Produkowaniem wspomnień :)
Urocze trzy dni urlopu spędziłam na kaszubskiej wsi.
Kąpielisko kacze i człowiecze:
Duże zwierzę i mały człowiek:
Polska to jest porządny indiański kraj: szałwia rośnie dziko, latają orły i bizony żyją na wolności. Ten na kaszubskim pastwisku czule patrzył mi w oczy (czy raczej w obiektyw):Wszędzie wypatrzę (lub, jak mawiają nieprzekonani, dopatrzę się) kształtu serca:
I, jako kobieta, wszędzie znajdę lustro:

czwartek, 23 sierpnia 2012
256. Spróbuj wybrać jedno
Instalacja wisi (stoi?) już szósty dzień, wiatr pozawijał wstążki wokół kratownicy, do której są przymocowane (ta zaś do czterech metalowych konstrukcji, które widać na pierwszym i ostatnim zdjęciu). Wielometrowe taśmy falują, powiewają, leciutko szumią, wygląda to odlotowo. Fajnie było usłyszeć zaskoczone pytanie młodej kobiety: Co to jest?!
Wybaczcie, nie udało mi się wybrać jednego zdjęcia, każdego mi było żal pominąć. Japa mi się śmieje do każdego z nich. Jest to kolejny przykład pięknego czynu pozbawionego sensu.
środa, 1 sierpnia 2012
247. Bombka
Nie, nie, nie.
Nie należę do tych zawodowych rękodzielniczek, które w sierpniu zaczynają produkcję kartek i ozdób świątecznych.
Korzystam z pięknego letniego dnia (nie wiem, czemu przypisać radiowe informacje, że w Polsce, owszem, jest bardzo ładna pogoda, "tylko na północy... etc". Może zresztą S. nie leży na północy, tylko ja jeszcze o tym nie wiem), otóż korzystam z dnia wolnego, gdyż przy okazji robót ziemnych obok mojej pracy wykopano bombę. Cały budynek został wczoraj ok. 13:00 ewakuowany, a gdy dziś przed siódmą stawiłam się do pracy zastałam drzwi zamknięte i infomację, że saperzy przybędą ok. 11:00. Dano nam więc wolne. Chwała bombce!
Tak było wczoraj: olśniewające słońce, błękitne niebo, malownicze obłoczki. Zdjęcie w środku dnia zrobione dzięki bombce, dziś na śniadanie espresso i tarteletka z truskawkami na bezludnym jeszcze o 8:00 Monciaku, w pełnym słońcu - dzięki bombce!
Nie należę do tych zawodowych rękodzielniczek, które w sierpniu zaczynają produkcję kartek i ozdób świątecznych.
Korzystam z pięknego letniego dnia (nie wiem, czemu przypisać radiowe informacje, że w Polsce, owszem, jest bardzo ładna pogoda, "tylko na północy... etc". Może zresztą S. nie leży na północy, tylko ja jeszcze o tym nie wiem), otóż korzystam z dnia wolnego, gdyż przy okazji robót ziemnych obok mojej pracy wykopano bombę. Cały budynek został wczoraj ok. 13:00 ewakuowany, a gdy dziś przed siódmą stawiłam się do pracy zastałam drzwi zamknięte i infomację, że saperzy przybędą ok. 11:00. Dano nam więc wolne. Chwała bombce!
Tak było wczoraj: olśniewające słońce, błękitne niebo, malownicze obłoczki. Zdjęcie w środku dnia zrobione dzięki bombce, dziś na śniadanie espresso i tarteletka z truskawkami na bezludnym jeszcze o 8:00 Monciaku, w pełnym słońcu - dzięki bombce!
wtorek, 31 lipca 2012
246. Chatka skrzatka
Romantyczna chałupka w Borach Tucholskich.
Tu więcej zdjęć http://dom.gratka.pl/tresc/402-10200311-pomorskie-kasparus.html
Tu więcej zdjęć http://dom.gratka.pl/tresc/402-10200311-pomorskie-kasparus.html
poniedziałek, 23 lipca 2012
240. Mesa
Niedawno otwarta, przy plaży. Ładny marynistyczny wystrój trudnego architektonicznie do aranżacji wnętrza.
czwartek, 19 lipca 2012
235. Przybywajcie wszyscy ci,
którzy za nic macie ulewne deszcze, burze z piorunami na przemian z krótkimi przebłyskami lipcowego słońca. Sztormiak i peleryna niech wam towarzyszą zawsze i wszędzie, albowiem nie znacie dnia ni godziny.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)















