"Fotografie są jak okna do odeszłych światów"
Nawiązanie do wyzwania makaronowego (cyfry),
pocztowego (karton) oraz
chmurkowego słoika. Zaczęło się od zakupu makaronu "wesołe literki" (gwoli ścisłości, cyferki też). Okazało się, że pierwsze, co mi przyszło z niego ułożyć to - o dziwie pamięci! - numer naszego telefonu sprzed ponad 45 lat. Szukałam też zdjęcia Babci, na którym się uśmiecha. Nie było łatwo, na większości jest skupiona bądź napięta. Po dziesiątkach lat od jej śmierci uświadomiłam sobie, że nie miała łatwego życia, co zdjęcia bezlitośnie obnażają. Wtedy przyszło mi do głowy, że fotografie są jak okna do odeszłych światów. Powiedzmy więc, że to cytat, który wychynął z głębi niebytu, z otchłani mojego (a może zbiorowego) umysłu.
Na fotografii okno domu, w którym mieszkam od dzieciństwa. W oknie Babcia, jej siostra, a moja Chrzestna, mój starszy brat i ja, skrzacik pięcioletni. Zdjęcie w rzeczywistości jest czytelne, na skanie wyszło zamazane. Szmatki z mojej dziecięcej kołderki (
już występowały), serduszko z koronki z ciocinej sukienki z lat sześćdziesiątych i poobijane guziki perłowe z epoki (ileż szpargałów przechowują moje szuflady!). Kilka maźnięć niebieską, białą i zieloną akrylówką, gryzmołki cienkopisem. Format 23x21 cm.