Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy blogowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy blogowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 lutego 2014

360. Radośnie ruszaj, rozwijaj róż rozmaitość, różowość rozmnażaj, rapuj, rwij rumianek, rum rozlewaj, rusz rumbą ramiona, reguły rozwalaj, rozkwitaj rumieńcem, rozkminiaj różności.

Co i rusz nie mogę się powstrzymać i przystępuję do wyzwań i wymian, a potem z reguły brak mi czasu, żeby coś zrobić i jeszcze w porę wysłać. Ale ponieważ moim słowem na rok 2014 jest niedoskonałość, uznaję to za jej przejaw i akceptuję, skoro tylko to zauważę. Wdech, wydech. Ok.
Hasło na luty: róż. Jako gier słownych admiratorka postanowiłam, że mój zestaw upominków dla Justi będzie kompilacją rzeczy różowych w kolorze i różanych w temacie, z dodatkiem wycinków różnych. A upominek własnoręczny to potraktowana mediami łyżeczka z zeszłorocznego warsztatu Agnieszki Anny w kolorze, cóż, turkusowym, z takimiż różyczkami, przewrotnie wstawiona we wściekle różową głęboką ramkę, zakupioną w Pepco w celu jej uturkusowienia, co nigdy nie nastąpiło (niedoskonałość jak wyżej).

poniedziałek, 3 lutego 2014

355. Wymiana pocztowa w Collage Caffe

W ramach wymiany pocztowej wyszukałam w domowych zakamarkach stare i mniej stare koperty, pocztówki (w tym dwie z międzywojnia), papeterie, wycinki i naklejki kojarzące się z korespondencją.
Papiery Scrappo z kolekcji "Piszę do Ciebie..." pocięłam na bazy do kwadratowych kartek z nazwami papierów oraz powycinałam z nich (i innych papierów też) wykrojnikami różne kształty, dorzuciłam kilka napisów z mojego pudełka kolażowego, a ponieważ należało również wysłać coś własnej roboty, dodałam obrazek kolażowo-mediowy, który kiedyś się mojej partnerce spodobał.

Na ozdobienie koperty już mi pary zabrakło, jednak przesyłka dotarła do Tores i najwyraźniej sprawiła radość. A ja dostałam m.in. niewiarygodną ilość przydasi scrapowych o tematyce pocztowej.
Urocza wymiana!

poniedziałek, 4 listopada 2013

344. Błękitnie mi, turkusowo

Dawno, dawno temu, Skrzatka zachwyciła się mięciutką gwiazdką, którą w mistrzowskim wykonaniu Basi zobaczyła na jej blogu. Okazja wejścia w jej posiadanie nadarzyła się, gdy autorka ogłosiła zabawę "podaj dalej". Basia zaproponowała, abym wybrała na co mam ochotę (a ma specjalności bez liku, szydełko, druty, haft krzyżykowy, szycie i wiele innych). Zabawnie było prosić o włóczkową ozdobę bożonarodzeniową w maju, jeszcze dziwniej ją otrzymać w pełni słonecznego lata. Na dodatek spodziewałam się jednej gwiazdki, a dostałam aż cztery i jeszcze różne miłe drobiażdżki!
A teraz nareszcie dopełniam swojego zobowiązania.
Z myślą o wykonaniu prezentów dla uczestniczek zabawy wzięłam udział w dwóch zajęciach prowadzonych przez Ayeedę w ramach III Dolnośląskich Jesiennych Warsztatów Craftowych we Wrocławiu (warsztatów mixedmediowych wciąż mi nie dość).
I oto moje wytwory, których posiadaczkami mogą stać się dwie osoby, które pierwsze zgłoszą się w komentarzu, podając, jak prezent wybierają.
1. Wianek do powieszenia, w turkusobłękicie, z perłowymi i srebrnymi ozdobami i malutkimi akcentami łososiowymi (łatwo usunąć, jeśli komuś nie pasują):
 
 2. Mała szkatułka drewniana ozdobiona mediowo na wieczku:
Oto zasady zabawy "Podaj dalej":
1. Dwie pierwsze osoby, które w komentarzu wyrażą taką chęć otrzymają ode mnie ręcznie robiony upominek (upominki w moim przypadku nie są niespodzianką, już po prostu są gotowe). Na wysłanie organizator zabawy ma rok. Ja już wykorzystałam trzy miesięce od 30 lipca, kiedy mój prezent do mnie dotarł, na wykonanie. Teraz mam 9 miesięcy na wysyłkę, postaram się wyekspediować fanty jeszcze przed adwentem :)
2. Osoby, które wezmą udział po otrzymaniu przesyłki przeprowadzą taką zabawę u siebie.
Zapraszam!

środa, 8 maja 2013

326. Tag sułtański 4

Kolejna wymiana tagów w Collagecaffe. Moją partnerką jest Madlenia. Krem sułtański świetnie pamiętam z młodych lat, nawet mi smakował. Nazwa już wtedy wydawała mi się pretensjonalna, gdyż, umówmy się, sułtan to orientalny władca, czyli przepych, barwy, błyskotki. A tu pospolitość skrzeczy, luksus na miarę peerelu.
A zatem skomponowałam mój deser z barw tysiąca i jednej nocy :)

wtorek, 9 kwietnia 2013

321. Martini bianco - tag 3

Kolejny tag z kawiarnianej zabawy.
Martini bianco to wermut, a wermut jest lepko-słodko-gorzki.
"Prawda działa jak gorzkie wino: jest przykra w smaku, lecz dobrze wpływa na trawienie".
Bawiłam sie jak dziecko, plamiąc papier tuszami i mażąc na złoto :)
Moją partnerką w tagowej wymianie jest Bronka.

piątek, 15 marca 2013

316. ATC domki

ATC w moim ulubionym kształcie domku (już takie robiłam tu, tu i tu) na wyzwanie Martyny z art grupy ATC.
Zdjęcie rzeźby i napis z pudełka kolażowego, turkusowa farba akrylowa i złota farba do stempli. Kokardka z lnianego sznureczka w oczku nie załapała się na zdjęcie.
Moją parą w wymianie jest Shraddha.

czwartek, 14 marca 2013

315. Tag kawowy 2

Mój pierwszy pomysł to było użycie dziecięcego wierszyka, którego pamiętam zaledwie dwa wersy:
Prosiła raz kawka kawkę
do komina na małą kawkę...
I dalej, rozstąp się ziemio, nic, ani dalszego ciągu, ani autora. Nawet Mr. Google nie pomógł, a podobno czego nie ma tam, nie istnieje.
Tag z recyklingowej tektury falistej, filiżanka i napis z jakiejś ulotki, ptaszki z dziurkacza Kardamonowej, kawowe kółeczko z pudełka kolażowego i wielka radość ciapania turkusową akrylówką, chlapania tuszami alkoholowymi i psikania glimmer mistem.
Zdjęcia niedobre, pierwsze przy dziennym świetle, wyraźniejsze, za to kolory przekłamane. Drugie z lampą błyskową, niewyraźne, za to kolory bliższe rzeczywistości i widać błysk turkusowego glimmer mista.
Moją partnerką w wymianie w Collage Caffe jest Rumianek.

czwartek, 14 lutego 2013

311. Tea tag 1


Kawiarniana zabawa w MENU, pierwszy punkt: herbata. Tag na dany temat trzeba było zrobić i przesłać wylosowanej parze w wymianie do 14 lutego. Moją herbacianą parą jest Michelle.
Pierwsze artystyczne skojarzenie z herbatą to piosenka Zespołu Adwokackiego Dyskrecja. To moja miłość od pierwszego wysłuchania lata temu.
Jak to u mnie zazwyczaj, głównie recyklingowo, chociaż dwa skraweczki papieru skrapowego da się wypatrzyć. Tekturowy czajnik dostałam kiedyś z jakiegoś sklepu internetowego w ramach przeprosin za (niewielkie) opóźnienie dostawy. Doprawdy nie było to konieczne, ale zachowanie właścicielki - duża klasa! Szkoda, że już nie pamiętam, o który to sklep chodziło. Czajniczek pomalowałam akrylówką, pokropkowałam białym żelopisem i polakierowałam odżywką do paznokci :)
Do tego wodnistobłękitny koralik, lazurowy ćwiek (jego uroda nie wyszła na zdjęciu) i blaszany listeczek ze zdekompletowanego kolczyka.
Jestem całkiem zadowolona, mam nadzieję, że sprawi radość Miszelce.

sobota, 27 października 2012

287. Trzysta słów

Wstępuję do księgarni szukając czegoś, staję niezdecydowana i wtedy go zauważam.
Zbliża się ku mnie, dopiero co powiedział słowo do kogoś za nim. Nie dochodząc do mnie skręca w boczną alejkę. Uderza mnie wymizerowanie jego dobrze znanej mi twarzy i dziwię się, że jest niższy niż zapamiętałam. Lekka kurtka niezapamiętywalnego koloru (czarna?), luźne dżinsy.
Szukam wzrokiem jego towarzystwa, znajduję, wychodzę na zewnątrz, dwóch. Wracam do środka. Ogląda nowości, swobodny, zrelaksowany. Zauważam jego żonę. Zapomniałam jak wygląda. Też nie młoda, myślę. Rozglądam się po sklepie. Wszystko jak zawsze, nikt nie zwraca uwagi. Podchodzą do kasy. Ekspedientka uśmiecha się szerzej niż by należało? Pyta, czy skorzystają z promocji. Dziękują. Gdy kierują się do wyjścia spostrzegam, jaki mają ze sobą kontakt, bliski, swobodny, niewymuszony. On, o ułamek chwili szybciej dotarłszy do zakrętu zwalnia lekko, przepuszcza ją przed sobą lekko dotykając jej łopatki ruchem zupełnie nieznacznym, nawykły do niego od tak dawna, że czas stępił jego krawędzie, tak jak z solennego “dzień dobry” pozostaje w końcu ciche “mmbry”. Czuję ledwo zauważalne ukłucie zazdrości i myślę z podziwem, że ma kulturę osobistą, której tak mi brakuje u wielu mężczyzn.
Odczekuję chwilę i opuszczam sklep nic nie kupiwszy. Stoją pośrodku placu z parą dopiero co spotkanych znajomych. On kuca by pogłaskać ich psa, rudego malca ze smukłym pyszczkiem miniaturowego charta. Przechodząc obok słyszę słowo wypowiedziane przez kobietę: mainkun. Przecinam plac i zastanawiam się czy mają jakieś zwierzę w domu. W najbliższym kiosku kupuję gazetę, wracając spoglądam z zaciekawieniem w tamtym kierunku. Wciąż rozmawiają we czwórkę, a ich towarzystwo czeka nieopodal.
Oddalając się myślę, że kiedy zobaczyłam go przed laty po raz pierwszy wyglądał jak chłopiec, a ja jak dojrzała kobieta, choć jest ode mnie młodszy tylko o pięć dni. Teraz i po nim widać lata, choć zachował szczupłą sylwetkę.

 
Spotkałam dziś w empiku...
Kogo? Będzie nagródka.

poniedziałek, 15 października 2012

279. Nie dotarł

Dowiedziałam się dzisiaj, że wysłany pół roku temu album wędrowny "Spread the Love" nie dotarł do następnej uczestniczki projektu w Warszawie.
Rozum mnie opuścił, że nie nadałam go poleconym, ale ponieważ zwykłą przesyłką listową bezpiecznie przybył do mnie z Anglii moja czujność została uśpiona.
Jedyna nadzieja w słynnym Wydziale Niedoręczalnych Przesyłek w Koluszkach.
Smutno mi.

poniedziałek, 30 lipca 2012

245. Co w świat wysyłasz, to do ciebie wraca

Oto co zrobiło na mnie wielkie wrażenie:
Zostałam szczęśliwą posiadaczka magicznego pudełka. Na samym początku jego drogi, jako jedna z pierwszych, włożyłam do niego z uczuciem kilkanaście elementów mając nadzieję, że sprawią komuś przyjemność. Bardzo byłam ciekawa, czy coś przeze mnie darowanego do mnie w pudełku wróci. I... tak!
Bardzo symboliczne:

wtorek, 5 czerwca 2012

226. Pif, czyli sympatyczna piramida

Pół roku temu wzięłam udział w rozdawajceTores, czas więc samej coś rozdać. Długo to trwało, gdyż wzorem mojej ofiarodawczyni postanowiłam najpierw zrobić upominki, a potem dopiero zorganizować zabawę. Do wzięcia są już pokazywane warsztatowe wytworki moje:
Minialbum kopertowy z posta nr 233 (więcej zdjęć):
 Minipudełeczko na pierścionek z posta 235:
 Notes nieduży (A5 lub nawet mniej) z białymi kartkami i taką okładką z posta 229:
A co należy zrobić, żeby otrzymać któryś z powyższych fantów:
1. Trzeba mieć bloga.
2. Szybciutko zapisać się w komentarzu: pierwsze trzy osoby, które wyrażą chęć uczestnictwa dostaną mały upominek. U mnie kto wcześniej, ten może wybrać fant.
3. Następnie ogłosić te zabawę u siebie i w ciągu 365 dni wysłać trzy niewielkie własnoręczne upominki (nie trzeba ich od razu pokazywać, może to być niespodzianka).
4. Każdy blogowicz może trzy razy uczestniczyć w tej zabawie.
*
A oto moja zdobycz (zdjęcie z bloga Tores):

poniedziałek, 4 czerwca 2012

225. MetaLove i vintagowe

Pudełeczko na pierścionek zrobione na stare - oklejone kartką ze słownika i stemplowane, tuszowane i patynowane

i kartka z metalowym napisem i tekturową rameczką pomalowaną akrylami i pozłoconą.
Znów byłam na warsztacie w sobotę!

piątek, 6 kwietnia 2012

217. Lawendulowy wędrowny

Wielki Piątek wydaje się być odpowiednią porą na publikację słów, które wypłynęły z mojego serca, kiedy jeszcze w grudniu zapisałam się na międzynarodowy Lawendulowy projekt "Spread the love", nie wiedząc wtedy, czy się do niego dostanę. Miłość to dla mnie więcej niż rzeczy miłe, ciepło, uśmiech, bliskość, motylki, i odbicie tego mojego przekonania znalazło się w tym tekście.
Pozwól twemu sercu otworzyć się.
Pozwól miłości wypełnić twe serce.
Przyjmij ból, który to przynosi
i nie oczekuj niczego.
Wszystko będzie ci dane.
W rzeczywistości już jest.
Po prostu miej otwarte serce.
Tło wyobrażałam sobie zupełnie inaczej i początkowo nie mogłam przeboleć tych kleksów, ale przeżyłam to i uznałam, że może być, jak jest. Kolory rasta, hm.

środa, 28 grudnia 2011

202. Pudełko II


To już trzeci raz biorę udział w wędrującym pudełku. Moje pierwsze, a LaWendulowe trzecie, wciąż jeszcze peregrynuje po świecie. Moje drugie, a pierwsze polskie odwiedziło mnie w sierpniu, a ja czekałam na nie prawie rok od początku projektu. 
Tym razem jest nas mniej i marszruta sporządzona tak, że otrzymałam przesyłkę jako czwarta, zaledwie w miesiąc po starcie. I dopiero teraz, za trzecim razem, udało mi się wybrać elementy szybko, intuicyjnie, tak, że pudełko nie spędziło u mnie nawet 24 godzin, już nazajutrz rano nadałam je do Maggie.
Należało wybrać 12 elementów i tyleż włożyć. Ja, podobnie jak moje poprzedniczki, wybrałam liczbę 13.
O ile poprzednim razem stawiałam na obrazki i napisy, teraz jest inaczej. Jest wprawdzie stare zdjęcie z lat 30., portret foczki z Helu, koktail z błon fotograficznych, dwa pozytywne napisy, ale pozostałe osiem to typowe elementy skrapowe.
Ozdoba "architektoniczna" z jakiegoś kupionego zestawu, jeden element puzzle w rozmiarze XXL i sześć wycinanek wykrojnikowych. W poprzednim pudełku właśnie takie kształty mnie zachwyciły i pomyślałam, że chętnych z pewnością będzie więcej. Starałam się powycinać je z możliwie różnych materiałów. Jest klatka z tektury falistej, motyl z szarego kartonu, latarnia z cienkiego kartonika (opakowanie od rajstop chyba), baletnica z grubszego papieru podobnego do wizytówkowego, paniusia z kartonu po soku pomarańczowym i ozdobna plakietka z nibyskóry. Przyjemna jest myśl, że komuś sprawię radość tymi wycinankami.

 A oto co wybrałam:  
Ptaszek i girlanda chorągiewek od Mizi, "kobiety z zasadami" od Pshoom, pozostałe zapewne z podstawowego zestawu 2:16, może też coś od Moniki, ale od dawna nie odezwała się na blogu, więc nie wiem.
Wyszło barwnie, marzycielsko, kobieco, dziecięco. Żywioł wody i powietrza, potrzebuję ich w życiu. Na obrazku nie ma jeszcze jednego elementu, bo nie był płaski, więc nie zmieścił sie na płycie skanera. Jest to nieduża kryształowa łezka z przezroczystego szkła.
A wieczorem, już po wysłaniu pudełka odkryłam na podłodze pod stołem mały bilecik, z pewnością nie z moich zbiorów i taki, którego nie wybrałabym sama. Musiał się wysunąć, gdy wyjmowałam pudełko z opakowania. Tak więc oszukałam: włożyłam 13 kawałków, a u mnie zostało 14 ;)

piątek, 23 września 2011

182. Żeby wygrać trzeba grać

Przyszła dziś do mnie paczuszka przewiązana koronkową kokardą w kolorze gorzkiej czekolady:
 a w niej wygrany zeszyt od Michelle z grubymi, kremowymi kartkami:
Co za nieoczekiwana przyjemność! I jakie piękne rozpoczęcie jesieni!

sobota, 17 września 2011

178. O naszym zeszycie

Naszym, bo było nas dwie szkolne klasy i "nasza pani" - Michelle, której energia i entuzjazm udzieliły się ponad pięćdziesięciu kobietom i jednemu chłopakowi (!) i poskutkowały takim pięknym rezultatem. Kiedy Michelle ogłosiła na swoim blogu, że zeszyty już w drodze i kiedy już po małych paru godzinach listonosz przyniósł przesyłkę byłam tak podekscytowana, że aż trzykrotnie potwierdziłam ten fakt w miszelkowym schowku (nie zauważyłam włączonej moderacji, nauczona przykrym doświadczeniem byłam przekonana, że znów nie mogę dodać komentarza). Rzuciłam się zachłannie oglądać i zgadywać, czyj to wkład. Niektóre zachwycające kartki już widziałam na blogach (u Cynki, Kardamonowej, Latarni MorskiejUHK), inne były całkowitym zaskoczeniem. Zresztą nie wszystkie z blogów uczestniczek projektu znałam. Z przyjemnością rozpoznałam w moim zeszycie pierwszą kartkę Latarni Morskiej:
 
Fotografie kobiet, na czystym, prowokującym do dodania czegoś od siebie, tle dostałyśmy, jak się domyślam, od 2:16:
A zdjęcia przyrodnicze zapewne od Michelle (i może kartki z podręcznika botaniki):
Zachwyciła mnie karta Jyoti, tyle pracy włożyła (54 ręcznie ozdobione karty to nie byle co!) i taki piękny ten zawijas:
A ta kartka mogłaby być od Mrouh (turkusik i psikanie), ale nie mam pewności, bo równie dobrze od Finnabair (inky fingers):
Tu też autorka ręcznie ozdobiła kartkę, w dodatku lubię zestaw czerwono-zielony:
 Nie wiem czyja to łapka, może Martyny?
 A do stemplowania angielskiej książki ptaszkami przyznała się Tores:
Były też urocze kartki notesowe, z wiatrakiem (Anek73) i z latarnią morską, kartka z żurnala (Damurek)i z niemieckiego katalogu IKEA, kartki z kalendarzy ze złotymi myślami (coś więcej) i bez, zwykła kartka ksero, ale niezwyczajna, bo błękitna, komiks, fragmenty map, zdjęcie własnoręcznych kolczyków sutaszowych (Srebrnolistka), kartka z zeszytu do polskiego, kartka z papieru pakowego (Guriana), zeszytowego, kartoniki, fragment wzoru haftu (przeczytałam o tym u Coco.nut i nie mogłam rozpoznać, wzięłam mój fragment za papier do prezentów) i liczne kartki z książek, starych podręczników, śpiewników, słowników (Malflu), powieści, dramatów i zbiorów wierszy, polskich, niemieckich i angielskich, stemplowane, decoupażowane, psikane mediami, paćkane farbą, cięte dziurkaczami, a na koniec, dzięki Ci, Michelle, spis wszystkich uczestników i adresy ich blogów! A to wszystko w stylowej okładce, zaprojektowanej i wykonanej przez Miszelkę.
Uff... Jednocześnie mam ochotę i mieć, i zjeść ciastko; i zachować zeszyt w tym stanie, w jakim jest, i wykorzystać do kolażowania...
Mój wkład:
Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym coś zrobić własnoręcznie 54 razy (teraz już lepiej myślę o sobie i mam pomysł na następną edycję, w której koniecznie chcę uczestniczyć!), jednak bardzo chciałam, żeby to było coś, co mnie wyraża. Zdecydowałam się więc pociąć dwa egzemplarze tomiku moich wierszy, tak więc każda z uczestniczek (i jeden uczestnik) otrzymała jeden dłuższy lub dwa krótsze moje wiersze.
I tak, oprócz polsko-japońskich stron od Kardamonowej w niektórych zeszytach jest jeszcze jedno haiku - moje.
Jestem bardzo ciekawa, kto dostał jaką kartkę.

sobota, 27 sierpnia 2011

175. "Blondynka" pojedzie do...

autorki trzeciego komentarza, zdecydował random.org. Kamarku, proszę o adres skrzat.ka małpa wp.pl.
Dodatkowa nagródka pojedzie do Kardamonowej za uzasadnienie - tautogram, dowcipne i błyskotliwe.
Basiu, powieść "Blondynka" została wybrana na nagrodę główną w candy, gdyż będąc naturalną brunetką całe życie, w wieku 54 lat utleniłam się na blond, już minęło 5 miesięcy i wciąż nie mogę się sobie nadziwić.
Dziękuję za udział w losowaniu, z pewnością nie ostatnim.

piątek, 26 sierpnia 2011

174. Nokturn, last minute

Fot. z bloga Hanny Anny

Mój Tata lubił cytować wiersz Leopolda Staffa pt. Zdrada:

Gdy lśnił ponowik
Księżyca wąski,
Podpatrzył słowik
Nasz schron z gałązki.

Poniósł na łęgi
W piosennej zdradzie
Nasze przysięgi
I schadzki w sadzie.

Rozdzwonił plotki
W całej dąbrowie
O nocy słodkiej
I słodszej zmowie.

Dziś na polankach
Każdy liść szepce
O całowankach
W twojej izdebce.

Strumień coś gwarzy
O ramion splocie
Twarzą przy twarzy
I w serc pieszczocie.

Motyle płoszą
Pszczoły, róż gości:
Kwiatom roznoszą
Pocztę miłości.

Ponowik - cienki sierp księżyca po nowiu, w kształcie litery D, słowo to mój Tata wymawiał z taką przyjemnością, jakby miał w ustach coś przepysznego.


Last minute - jeszcze do północy można się zapisywać na losowanie "Blondynki".