piątek, 30 października 2009

42. "Deszczowa piosenka", długowłosy poeta, piersi jak jabłuszka

Ten projekcik to moja interpretacja tematu "Deszczowa piosenka" w jesiennej wymianie ATC u Anek73. Pomysł spodobał mi się bardzo, wykonanie - tak jak umiałam.
Męczyło mnie jednak, że gdzieś już coś podobnego widziałam - i znalazłam!
Raymond Peynet, ur. w 1908 r. francuski rysownik.
Jego urocze obrazki zamieszczał w latach 50-tych "Przekrój".
Pamiętam je z oprawionych roczników mojego wujka.Długowłosy poeta i jego ukochana o piersiach jak jabłuszka to nieodmiennie bohaterowie jego rysunków.
Z rzadka spotykamy ich pojedynczo.
Zakochani nie zważają na kaprysy aury.Żadna pora roku nie powstrzyma miłości.

Rysunki emanują liryzmem...
...i delikatnym erotyzmem.
Miłosny zegar wskazuje natężenie stanu zakochania:
trochę, bardzo, namiętnie, do szaleństwa.
- Pani czas będzie moim. Chce pani za kwadrans namiętnie czy do szaleństwa trzydzieści?

środa, 28 października 2009

41. Małe rzeczy foremne

Azjatycka elegantka w płaszczyku koloru magenta. Jedna z nagródek w różowym candy w kategorii "z mojej starej szafy". Magenta, amarant, fuksja, purpura to wszak wciąż róż, n'est-ce pas? Chciałabym móc przypisać sobie to dzieło, scrapkowe, bo ze skrap/wków papieru. Ilekroć widzę coś takiego w sklepie, myślę: świetny pomysł, też bym tak umiała! I na myśleniu najczęściej się kończy.
Paperwork jest upominkiem z Wietnamu, świetnym, bo nie zabiera miejsca, bo nie przydaje wagi bagażowi podróżnika, bo tanim, bo bezpretensjonalnym i niezobowiązującym (jak można odmówić przyjęcia czegoś tak małego i nieznacznego jak papierowa zakładka do książki), bo charakterystycznym i wreszcie, bo po prostu ładnym. Skan (klik i powiększ) tego nie oddaje, płaszczyk i kapelusz są z grubego papieru fakturowego, biała spódniczka w lekko opalizujące, brokatowe róże, buzia chyba nadrukowana, torebka-aktówka narysowana żelopisem.

A na rewersie można odczytać adres i telefon wytwórcy. Robię mu reklamę, a co tam!


poniedziałek, 26 października 2009

40. Różne są kółka zainteresowań

Kobiety, jak wiadomo, miewają okresy. Wiosną 2003 roku miałam okres brudzenia papieru. Byłam dorosła, nikt mi tego nie mógł zabronić. Sporą teczkę zabrudzonych arkuszy przechowuję do dziś.
Najpierw kupiłam małe pudełko suchych pasteli i brudziłam przepiękny, fakturowy papier listowy:
1. Pisklę2. Oko
3. Ryba
4. Dynamicznie
5. Rzęsy
6. Medytacyjnie7. ZaćmienieWpadłam na pomysł, że do brudzenia papieru można używać również kredek bambino:
8. Rój
Znudziło mi się brudzić białe, zaczęłam kolorowe:
9. Meduza
10. Pękanie Zakupiłam złotą konturówkę do szkła. Tym się dopiero dobrze brudzi!
11. Ogniście
12. Wir
13. Halo
Ostrzeżenie: mam tego więcej.
Jakieś uwagi?

niedziela, 25 października 2009

39. Z pewną taką nieśmiałością...

Wahałam się, czy zamieścić, tak jest osobisty, więc poprosiłam bohaterkę tego scrapa o pozwolenie na jego publikację. Tak sobie fantazjuję, jaka jest: pełna życia jak kolor tła, wrażliwa na piękno (las), sentymentalna (brzozy), uczuciowa i ciepła (anioł, serce), czasem radosna i optymistyczna (kolory, chociaż zimne), czasem smutna (deszcz), o uroku małej dziewczynki (różowe groszki), zapalona scraperka (guzik).
Trochę można wyczytać z bloga, trochę sobie wyobrażam, a trochę, bo tak wyszło. Lazurowa tektura z teczki biurowej, zdjęcie z bloga, komiks ze styczniowego "Bluszczu" (nie polubiłam tego pisma, ale jest co z niego wyciąć), lakierowana okładka jakiejś radzieckiej książeczki, zachowana dla landszaftu z brzózkami, aniołek z papieru do prezentów sprzed co najmniej dwóch lat, celofan w różowe kropki z bukietu, papier wizytówkowy - odpad z drukarni, lniane serce ze starych zasłon, guziczek z masy perłowej ze starej szuflady, ma pewnie z 50 lat (albo więcej).
Z opisów moich prac wyłania się obraz mojego domu jako starej graciarni. I tak właśnie jest.

sobota, 24 października 2009

38. Maleństwo

Podziwiam hafciarki, sama nie mam cierpliwości, jednak czasem życie wymusza ruchy igłą. Odkryłam rdzawą plamkę na jednym z lumpkowych prezentów w różowym candy i zamaskowałam ją takim kwiatkiem. Na powiększeniu widać przebarwienie pod spodem, w rzeczywistości nie. Hafcik na lnie, dwie nitki Ariadny, ścieg łańcuszkowy i dziergany, w środeczku zawiązałam dwa węzełki na nitce i przeciągnęłam na lewą stronę. Kwiatek z łodyżką mniejszy niż jeden grosz. Nie napracowałam się :)
To bladoróżowy lniany obrus na okrągły stół. W poniedziałek pofrunie do Szarlotek.
*
PS. Odpowiedź na zagadeczkę z poprzedniego posta: A. nie mógł jeść jabłek, bo miał uczulenie na surowe owoce. Co innego szarlotka!

piątek, 23 października 2009

37. Historyjka na wyzwanie...

... "Jabłka z cynamonem". Nijak mi ten temat nie wchodził wizualnie, a dialogi wręcz słyszałam w głowie. Najczęściej mi tak gada, kiedy gdzieś idę i nie ma jak zapisać. Potem ulata i szukaj wiatru w polu. A zatem rolę główną pełni tekst, zapodany ręcznie na jabłuszku wyciętym z kartonu, oklejonego ilustracją z lutowego numeru "Bluszczu" i tuszowanego złotem na krawędziach, czego na obrazku nie widać, a wszystko zeskanowane na tle letniego płaszcza z cynamonowego lnu. Skojarzenia z Księgą zamierzone :)

?
Zagadeczka: dlaczego A. zareagował protestem na jabłko, a skusił się na szarlotkę?

czwartek, 22 października 2009

36. "Czar jesieni"

Od czasu założenia bloga, który z założenia miał pokazywać nabytki z lumpeksu (i może jeszcze będzie), przechodzę przyspieszone szkolenie w zakresie znajomości różnych form rękodzieła i sama nieśmiało próbuję. Kiedy przeczytałam o ATC, po pierwsze sprawdziłam w goglach "co je ono", potem pooglądałam rezultaty różnych ATC swaps i wreszcie odważyłam się zapisać na taką wymianę u Anek73. Takie karty ~2,5x~3,5 cala na hasło "Czar jesieni" dostaną ode mnie jakieś, nie wiem które, trzy panie.
Ten temat zdecydował o tym, że się odważyłam. Od razu wiedziałam, że zrobię te właśnie płotki ze słomy i drzewka z liści. Miałam 18 lat, kiedy w klasie maturalnej zaprzyjaźniłam się z bardzo kreatywną dziewczyną, ja też lubiłam prace ręczne, jak to się kiedyś nazywało, a wspólnie stanowiłyśmy samonapędzający się tandem pomysłów i realizacji. Ciekawe, że miałyśmy również czas na spacery, rower oraz naukę do matury. Obrazki z liści to był jej pomysł. Pisałyśmy na tym listy. Mój brat swój obrazek oprawił, co sprawiło, że poczułam się ogromnie doceniona. Do dziś wisi on u niego w mieszkaniu.
Teraz dodałam tylko tło z kawałka juty, pozostałego mi z zasłon, które okazały się niewypałem. Tak ciemny zielony kolor nie wyglądał dobrze we wnętrzu, chociaż dużym i w dodatku bardzo szybko spłowiał wystawiony na słońce w południowo-zachodnim pokoju. Zanim to jednak nastąpiło wpadłam na pomysł rozjaśnienia go nieco i przyozdobienia szydełkowymi kremowymi gwiazdkami i kółeczkami. Zrobiłam ich może z pięć, straciłam zapał, zasłony nigdy nie doczekały się dekoracji, spłowiały, zostały gdzieś wydalone z domu, a te elementy mam do dziś. Od ponad 20 lat...

*
PS. To serce, które tak mnie zachwyciło w różowym candy właśnie wyskoczyło z koperty wołając: surprise! Przyfrunęło (nie potrafię myśleć, że było inaczej!) wraz z wygranym w śliwowym wyzwaniu Yoasi albumikiem, odpowiednią do niego zakładką, szafirowym kwiatem z różowymi koralikami, kartką z brzozami i haftowanym woalem. Nawet nie umiem wyrazić, jak mnie to wzruszyło... Dziękuję Ci, Yoasiu!

środa, 21 października 2009

35. Głuptaszek patykonogi

Wiem, że nie jestem taki piękny jak on. No i, że się stroję w cudze piórka. Jestem dopiero prototypem. Trochę się Skrzatce nie udałem, oj tam...

PS. Skrzatka prosi laureatki różowego candy o cierpliwość, różowe paczki się kompletują powoli, ale skutecznie. Prawdopodobnie wyjdą dopiero w przyszłym tygodniu.

niedziela, 18 października 2009

34. Podziękowania

To maleństwo wielkości 5 groszy wydziergałam przed chwilą jak umiałam z bladoróżowych nici maszynowych. Kwiatek jest przyszydełkowany do kawałka szarej wełenki z płaszcza mojego Dziadka i trafi jako część nagrody do Pani, która nie ma dość cierpliwości do szydełka, za to robi piękne kartki, szyje i jest laureatką części craftowej różowego candy. Pozdrawiam Cię, Yoasiu. :)
Co zrobię dla innych laureatek jeszcze nie wiem, na pewno będą to bardzo małe cosie, bo czasu niewiele. I z pewnością nie będzie to nic, w czym Wy jesteście mistrzyniami...
A tu cały bukiet kwiatów przewiązany różową wstążką dostałam od Jasmin62 za udział w różowej akcji. Miło mi być docenioną, choć nie dla podziękowań to zrobiłam, w dodatku świetnie się przy tym bawiąc i poznając nowe blogi :)

sobota, 17 października 2009

33. Różowe candy zakończone. Usterki techniczne w tym poście usunięte :-)

Trochę statystyki:
Do regulaminowego zakończenia różowego candy, czyli do 17.10 do godziny 17:10 ukazały się 43 komentarze, zamieszczone przez 28 bloggerek, licząc z właścicielką, w tym 25 wyraziło chęć udziału w candy. Warunki (baner + link do jakiegokolwiek miejsca traktującego o akcji) spełniły 22 panie (w jednym przypadku brak i banera i linku na stronie, w jednym tylko banera, jeden blog jest zastrzeżony, czyli nie ma do niego dostępu) i te wezmą udział w konkursie.
Zanim jednak to nastąpi...
Poniżej wyróżniam w kolejności wpisów te komentatorki, które zrobiły coś specjalnie z okazji różowego tygodnia:
A. Rybiooka zrobiła najpierw 2 kartki, pierwsza poniżej, z różową wstążką, podarowana mojej koleżance Arze, która właśnie poddaje się leczeniu po usunięciu guza z piersi. Trzecia kartka Rybiookiej, z pięknym przesłaniem, na różowe wyzwanie scrapujących Polek tutajB. Damurek najpierw pokazała kilka swoich różowych mydełek i serduszko, a potem stwierdziła, że to za mało i przygotowała taki oto pięcioelementowy różowy zestaw na swoje candy (jeszcze trwają zapisy, spiesz się, kto żyw!)
C. Mrouh, która twierdzi, że jej "sam róż jakoś nie chce współpracować" (cytat), zrobiła dwie kartki, z których pierwsza jest niezwykle wysmakowana kolorystycznie, a druga czyli ta poniżej w dodatku zaprasza na kobiece spotkanie przy czymś pysznym i gorącym. A własnoręczne guziczki przy niej wprawiają mnie w zachwyt :)
D. Kalioppe poszła na całość: nie dość, że ma (nie od dziś) różowy layout, to jeszcze: dwie kartki, 3 razy kulinaria, słodkie i słone, śledziowe, biszkoptowe i babeczkowe, dwa serca-igielniki - wszystko różowe, parafrazując znaną autorkę kryminałów. Tu kartka pierwsza: serca z płatków kwiatów - bardzo dziewczęce, prawda?
E. Szarlotek, kuchmistrzyni, to inicjatorka wielkiego różowego poruszenia w blogostanie. Autorka wielkiej liczby przepisów na różowe potrawy. Ten mus malinowy wygląda odjazdowo, a zdaje się, że i smakuje! Szarlotek, nie biorę Cię pod uwagę w losowaniu, Ty wygrywasz z definicji!
F. Izary spytała nieśmiało, czy biżuteria może być? Jak nie, jak tak?! Już Marylin Monroe (świetnie jej było w różowym!) śpiewała, że "diamonds are the girl's best friends". Inne kamyczki też! Izary również nie wytrzymała, żeby nam czegoś nie ofiarować: ta piękna, delikatna i efektowna różowa magnolia pójdzie do jakiejś szczęściary już 19 października.
G. Mirabeel rzuciła wyzwanie scrapującym Polkom, a sama w tym czasie wykonała kilka różowych dziełek, z których filcowa sóweczka dla córeczki na osłodę ranków spędzanych w świetlicy szkolnej urzekła mnie najbardziej :)
H. "Ta Magda" z zaczarowanego szydełka najpierw dokończyła różowofioletowe boa, a potem zaczęła się uczyć ściegu siatkowego, w wyniku czego powstał kawałek szalika:

I. Ona i ja najpierw skończyła zaległą robótkę - poduszkę z kotkiem, a potem specjalnie zrobiła tę kartkę na urodziny swojej córeczki:
J. Aventia, czyli Marzena zrobiła notes z różową wstążką, nie dość, że różową, to jeszcze w groszki - to dla mnie dziewczęcość do kwadratu, a dzięki użytym brązom nie nadmiernie słodka:
K. Basia, nazwana przez którąś z bloggerek Damą z cygarem, chwyciła za szydełko i w dniu różowej wstążki ubrała swoją Misię w nową sukienkę. Z różową kokardką na ramieniu. A co!
L. Och, to jest piękna kartka! Zrobiła ją Kulka z Supła i pętelki, obawiając się, czy przez ten brąz będzie się jeszcze nadawać na "tylko różowe" wyzwanie Polek. Ja zaliczam z przyjemnością.

M. Beata wyszydełkowała różowy komplet: czapkę, szalik i jedną jak na razie rękawiczkę, ale zdjęcie niezbyt dobrze oddaje kolor, zatem zamieszczam ubranko na wieczko od słoiczka do przechowywania mulin, ubranko z tulipanem - też wykonane na różowe zaproszenie :) N. I jeszcze jeden włóczkowy komplet: zrobione na drutach przez Marzannę szalik i czapeczka-uszatka: O. Na stryszku Yoasi serduszko niezwykle emocjonalne. Nieidealne. Jak ludzkie serca. I jak ludzkie serca walczące, dlatego z koralikową różową wstążką. Przeczytajcie koniecznie jak pisze o tym sama Yoasia :)
P. Pudełeczko Kasi na wyzwanie scrapujących Polek. Z wesołym słonikiem, sercem i wstążką. "Słoń, pisze Kasia, jest przede wszystkim duży i silny. Dlatego poniesie wszystkie ciężary". A potem jest jeszcze o miłości, zresztą przeczytajcie same!
R. Maleńki notesik Alexls. Różowe, papierowo-szydełkowe, pierzaste maleństwo. Cudne!

S. Serce Emigrantki. Zabawna i dająca do myślenia gra słów mi wyszła. Emigrantka pogubiła się w wielości wyzwań, ale nic to, bo zrobiła słodki różowy notes i serce, które zawisło w jej kuchni w Szkocji. Nie byłabym sobą, gdybym nie pokazała tu akurat serduszka ;) T. Jeden z dwóch haftowanych woreczków Doroty z blogu mo-mentalnie ja. Wybrałam do pokazania akurat ten, bo uwielbiam kwiaty jabłoni, koniecznie jednak zobaczcie również drugi!
Doroto, jestem pod wrażeniem przepięknego wykonania Twoich haftów!
I tyle prac chciałam Wam pokazać. Blog Kini został akurat zastrzeżony, nie można go niestety obejrzeć. Szkoda.
A teraz - wyniki!
Nagroda-niespodzianka poza wszelkimi kategoriami dla inicjatorki przedsięwzięcia uświadamiającego - Szarlotek. Fanfary!
Nagroda-niespodzianka dla jedynej podejmującej wyzwanie kulinarne - Kalioppe. Fanfary!
Nagroda-niespodzianka dla autorki dzieła rąk własnych przyznana przez moje jednoosobowe jury. Podług kryteriów subiektywnych i emocjonalnych. Przyznaję, że to trudne. Śledząc na bieżąco, co robiłyście w różowym tygodniu, co i rusz myślałam: O, to może być to! A potem przybywało kolejne dzieło i znów tak myślałam.
Jak tu wybrać, z tylu, tak różnych, w tylu technikach?
Jakaś część mnie chciałaby wyróżnić mistrzostwo wykonania (tu brałam też pod uwagę prace nie wykonane specjalnie na wyzwanie, wspaniałe hafty Anek73, serduszka Pauli_71), inna kunszt w niedostępnej mi technice, jeszcze inna przesłanie. Postanowiłam jednak pozwolić zdecydować mojemu sercu, a ono wybrało 2 prace, więc będą dwie nagrody-niespodzianki!
ta-dam!
- dla Yoasi, ze względu na Twoją żarliwość, która aż mnie rozgrzewa, a którą czuję, gdy patrzę na "krzywe i postrzępione", jak piszesz, Twoje serce i czytam Twoje słowa, Yoasiu
- dla Damy z cygarem, za humor! za cudowny, dziecięcy wdzięk w podejściu do wyzwania!
A teraz, wyłączywszy już nagrodzone, przystępuję do losowania spośród wszystkich pozostałych. Są to:
1. Rybiooka
2. Damurek
3. Mrouh
4. Izary
5. Anek 73
6. Paula_71
7. Mirabeel
8. Gagipa
9. Ta Magda
10. Ona_i_ja
11. Sen Nocy Letniej
12. Aventia
13. Kulka
14. Blasiuk
15. Marzanna
16. Kasia
17. Alexls
18. Emigrantka
19. Dorota
Wrzucam numery 1-19 do maszynki http://www.random.org/ , szuru-buru, szuru-buru i wygrywa...
14 czyli Beata!
Gratulacje i fanfary!
Proszę o adresy na maila skrzat.ka małpa wp.pl
* * *

A to specjalne podziękowanie dostałam od Jasmin62, podobnie jak wszystkie uczestniczki różowej akcji. Jeśli jeszcze nie dostałaś, znaczy to tylko, że Twój blog nie został jeszcze przez nią "namierzony", więc zgłoś się sama!

* * *

<- a="" bezskuteczne="" bloggerem="" by="" chodzi="" cie="" d="" dobre="" dop="" e="" i="" k="" ki="" kowanie="" moje="" nie="" o="" opotach="" po="" podpowiedzia="" podzi="" pomocn="" poprzednich="" przy="" rady="" span="" style="color: #cc0000;" tym="" w="" wielkie="" wielu="" wszystkie="" y="" yoasia="" z="" za="" zreszt="">przeglądarkę
! Czyli wyrzucam łindołsy za łindoł i zaczynam współpracę z ognistym lisem. Teraz wszystko hula, żadnych problemów z "ż", skróty klawiaturowe, wytnij-wklej, przeciąganie obrazków, prosto miód!

Archiwum bloga