czwartek, 29 listopada 2012

297. Ruinka

Kartka dla pewnego Andrzeja, (który nie wie, czy zdoła ukończyć ważną budowę) z najlepszymi życzeniami imieninowymi przed kolejnym końcem świata :-)

PS. Dobre strony mojego zdjęciowego zmartwienia:
- dowiedziałam się, że jest więcej osób, dla których skrzaci blog jest wartością
- dowiedziałam się, że wchodzą na niego osoby, których bym o to nie podejrzewała (Krulik! Brises! Taia!)
- dostałam kilka sposobów na zaradzenie złu.

Zaczęłam od kasowania niepotrzebnych zdjęć w albumie, odzyskałam trochę miejsca, gdyż przechowują się tam wszelkie kiedykolwiek zamieszczone zdjęcia (np. ustawiane w pasku bocznym z okazji candy, które potem usunęłam z blogu), często po wielokroć powtarzane. Przy okazji wylałam dziecko z kąpielą, skasowałam awatar profilowy i mimo zapisania go ponownie przy komentarzach wyświetla się brzydki czarny zakaz wjazdu. Jakoś to się w końcu naprawi, na razie mam trochę miejsca, nauczę się jeszcze zmniejszać zdjęcia i może przejdę na google+.
Dziękuję za wszelkie dobro pod poprzednim ponurym postem.

sobota, 24 listopada 2012

296. Koniec świata

Jeszcze nie skończył się słynny kalendarz M., a już wygląda na to, że nastąpił koniec mikroświatka Skrzatki. Blogspot mi melduje:
"Ups! Nie masz już miejsca. Wykorzystujesz 100% miejsca na zdjęcia – 1 GB. Zdjęcia są przechowywane na Twoim koncie usługi Picasa Web Albums i zajmują miejsce w Twojej darmowej przestrzeni dyskowej na zdjęcia o wielkości 1 GB. Dokupiona przestrzeń jest współużytkowana przez różne usługi Google i jest doliczana do darmowej przestrzeni".
Oraz że płacąc 2,49 $ miesięcznie mogę zyskać "25 GB miejsca na Dysku i w Picasie". Cokolwiek to znaczy. Nie mam ochoty ponosić tej opłaty.
Nie widzę też możliwości (choć jestem przekonana, że istnieje, tylko nie wiem jak to zrobić), by zwolnić część miejsca usuwając zdjęcia ostatecznie nie zamieszczone.
Dziwię się, bo ani nie zamieszczam wielu notek, ani nie dołączam do nich wielu zdjęć. A jednak już nie mam więcej miejsca na obrazki, a bez nich blog nie ma sensu.
Zatem zapewne żegnam się z tym miejsem, jako moim blogiem.
Będzie mi odtąd służyć jako gazeta codzienna "Co nowego na blogach".

poniedziałek, 19 listopada 2012

sobota, 17 listopada 2012

294. Terapeutyczna funkcja sztuki pisania

Artykuł o kobiecym piśmie dołączony do wczorajszego słoika wywarł na mnie głębokie wrażenie. Powyżej wpis w "naszym zeszycie". Farby akrylowe, tusze, żelo- i cienkopisy.

środa, 14 listopada 2012

293. Lift kartki tagowej Enczy



Zachwyciłam się kartką Enczy, której zliftowanie proponuje Piaskownica i zrobiłam swoją naśladując wiernie Mistrzynię. Udział wziął papier Miętowa panienka z galerii UHK oraz tag z kolekcji Śnieżny poranek Pasiakowej. Poza tym recykling: karton z czekoladek Merci, kartka z angielskiej powieści, skrawek nut, wycinanki koronkowe, które pozostały mi z październikowego warsztatu Enczy na Cynkowym poletku.
Jak na zdjęcie zrobione po ciemku kolory nieźle oddane. Jestem zadowolona z tej kartki.
PS. Dodałam zdjęcie zrobione w dzień. Kolory gorsze, ale za to widać efekt 3D.

poniedziałek, 12 listopada 2012

292. Jest robótka do zrobienia - ponownie!

Prawie rok i niemal sto postów temu pisałam już o tym: wyślij kartkę świąteczną komuś, kto na nią bardzo czeka, kto ją doceni, choć nie będzie umiał jej przeczytać, kto nauczy się jej na pamięć i wspominać będzie przez długi, długi czas, a każde wspomnienie wywoła uśmiech i nową radość.
Szczególne zadanie dla skraperek: zrób kartkę dla osoby niewidomej, która przeczyta ją palcami i dotykiem odróżni wszystkie subtelne odmiany powierzchni.
Tu chwytające za serce szczegóły: http://la-terra-del-pudding.blogspot.com/p/robotka-2012.html
lub tu: http://bebeluch.blogspot.de/p/robotka-2012.html

wtorek, 6 listopada 2012

291. Wycinkowy warsztat Wolfann we Wrocławiu

Surrealistyczny kolaż z wycinków gazetowych na blejtramie, efekt warsztatu mixmediowego Wolfann w ramach II Dolnośląskich Jesiennych Warsztatów Craftowych. Twarz księżyca wycięta ze zdjęcia mojej babci.

niedziela, 4 listopada 2012

290. Post pod śpiącym aniołem

Spędzam weekend we Wrocławiu. Z samego rana dostałam prezent od Dany M.: własnoręcznie uszytego anioła. Co za radość nieoczekiwana!

Archiwum bloga