Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 listopada 2015

442. Dzień, wspomnienie lata

Dzień, słoneczne ćmy
Tyle słońca w całym mieście
i na plaży
 i wspomnienie kolorowych rybackich łódek
i egzotycznych wojaży
  i wakacji w tropikach
i odwiedzin latarni morskich
Kolekcja wakacyjnych minimagnesików

 Naprawdę mini!
Magnesy, kolczyki ptaszki i słoneczny wisior mają już nowe właścicielki.

czwartek, 15 października 2015

429. Wspomnienie lata


Nad morzem:

Nad jeziorem:

W lawendowym ogródku:
 

A moje serce ponownie zagranicą:

wtorek, 1 lipca 2014

368. Wakacje

To zdjęcie ze strony http://www.soonsoonsoon.com idealnie oddaje moje skojarzenia z latem: piasek, morze, słońce, opalanie, podrywanie, zbieranie kamieni. Widoczek przypomina Zatokę Gdańską w okolicy Orłowa, choć z pewnością zdjęcie zrobiono gdzie indziej.
Ciekawa jestem bardzo, czy ktoś rzeczywiście ułożył tę kamienną postać, czy to robota utalentowanego użytkownika programu graficznego. Tak czy owak - zabawne!
Pięknego lata życzę!

piątek, 14 marca 2014

361. Mała rzecz, a cieszy

Co ucieszyło zmęczoną podróżą Skrzatkę?
Muchomorkowe zasłony w pokoju hostelowym :)
Czytałam już zdziwione głosy, że w pokojach zamiast łazienki umieszcza się sam prysznic z umywalką i tu też tak jest.
Mam niewielkie wymagania wobec hoteli: ma być czysto i ciepła woda.
Wi-Fi bardzo mile widziane, a jeśli jeszcze jest biurko - co mi więcej trzeba?

poniedziałek, 22 lipca 2013

334. Drobiazgi

Dobrze jest zauważyć, że miejsce po ściętym konarze ma kształt serca,
 docenić grafikę na pudełku zapałek,
 ucieszyć się ze scrapowego klimatu nowych polskich znaczków.
Drobiazgi sprawiają, że - jak powiada Szymborska, "chwilami życie bywa znośne".

piątek, 19 lipca 2013

333. Letnie przyjemności

ATC "Letnie przyjemności" na wymianę z Ewą M. w ramach zabawy na skrapowym pasie startowym.
Tło recyklingowe z podkładu do tuszowania brzegów różnych kształtów - ładnie udaje chmurki o zachodzie, właściwie oprócz żagli z resztki papieru ILSowego wszystko to recykling.

środa, 19 września 2012

267. Dzień Dzikiej Flory, Fauny i Naturalnych Siedlisk

To dziś. Zdjęcia z przedwczoraj.
Najszybszy z uczestników scenki zdążył umknąć z kadru przed spustem migawki: szczur pomykał pośród stada dzikich kaczek nad stawkiem na jelitkowskiej pętli. Podobno jest ich dużo w Trójmieście, a ja go zobaczyłam pierwszy raz w życiu. A ten czarny ptaszor to samotny kormoran chyba:
 Wolałabym być lepszym fotografem, a już na pewno, gdy widzę kaczki na wodzie:
Czy wróble to DZIKA FAUNA?
Cieszę się, że wracają do miast. Kiedy byłam dzieckim było ich bardzo dużo, potem na jakiś czas zniknęły, podobno z powodu rozmnożenia się srok, które są ich konkurentami do pożywienia: 
Uwielbiam wrześniowe lato, z jego łagodnością, dojrzałością, nic-nie-musieniem. Od kończącego się lata nikt już nie wymaga słońca, wysokiej temperatury, braku opadów. Przeciwnie, cieszymy się jak z nagła obdarowani, gdy są.
Dobrze czasem pojechać po pracy tramwajem do Jelitkowa i wrócić do domu pieszo, boso, plażą, rozchlapując nieoczekiwanie ciepłą wodę (widziałam nawet kąpiących się), zatrzymując się po drodze na makaron z sosem fistaszkowym. Pycha! (cóż, że ciężkostrawny).
Urok niespiesznego życia w zgodzie z tym co jest.

wtorek, 4 września 2012

260. Szanujmy wspomnienia, bo warto coś mieć

Czym jest teraźniejszość? Produkowaniem wspomnień :)
Urocze trzy dni urlopu spędziłam na kaszubskiej wsi.
Kąpielisko kacze i człowiecze:

Duże zwierzę i mały człowiek:
Polska to jest porządny indiański kraj: szałwia rośnie dziko, latają orły i bizony żyją na wolności. Ten na kaszubskim pastwisku czule patrzył mi w oczy (czy raczej w obiektyw):
 Wszędzie wypatrzę (lub, jak mawiają nieprzekonani, dopatrzę się) kształtu serca:
 I, jako kobieta, wszędzie znajdę lustro:

poniedziałek, 3 września 2012

259. Znad jeziora

Zabrałam pudełko z wycinkami na działkę i oto kolejna śmieciokartka.

czwartek, 16 sierpnia 2012

251. Sopot, w Sopocie, do Sopotu



Trzy wakacyjne pocztówki z kurortu, z użyciem materiałów promocyjnych lokalnego muzeum.
Udało mi się w zeszłym tygodniu wyprodukować 8 kartek, czyli przeciętną "jedna na dzień" osiągnęłam, choć nie codziennie zasiadałam do nożyczek.
Pierwsza kartka w tym tygodniu to trzecia w tym poście - "morze przyjemności".
Mam wreszcie dostęp do internetu.

środa, 15 sierpnia 2012

250. Czytelnik i parus odinokij

Chłopiec z latarniomorskiej kolekcji Mały Lord ze scrapcompeelu:


Lift kartki Rudlis:
Kolejne dwie kartki z autowyzwania tygodniowego. Przez caly czas mam kłopot z internetem. Nie oglądam blogów, nie odbieram poczty.

środa, 8 sierpnia 2012

249. Kartkomania

Od poniedziałku na urlopie! Założyłam się sama ze sobą, że przez pierwszy tydzień zrobię jedną kartkę dziennie. Tak więc ranki i popołudnia spędzam w plenerze, a wieczory należą do pudełka z wycinkami. Kartka z poprzedniego posta zrobiona w niedzielę (dzień pierwszy) z myślą o bordowym wyzwaniu gdzieś. Mam kłopot z internetem, więc nawet nie próbuję odnaleźć źródła.
Kartka druga, poniedziałkowa, recyklingowa, zatytułowana na przykład "powitanie słońca":

Kartka wtorkowa, recyklingowo-mediowa: tło, motyl i obie wycinanki własnoręcznie barwione różnymi tuszmi, dziewczynka to mała księżniczka ze scrapcompeelu, też lekko podrasowana kolorystycznie. Wszystkie elementy przyklejone na taśmie piankowej, motyl w oryginale ma podwinięte skrzydła, ale to skan, więc nie widać. Różowa!
Nadprodukcja z wtorku: recyklingowa pocztówka z wakacji, która zaraz poleci do pracy. Eksperyment: zamierzam ją wysłać bez koperty. Ciekawe, czy i w jakim stanie dojdzie. Z myślą o tym starannie ją kleiłam, ale niepokoik jest. Strona główna:
 i strona ze znaczkiem i adresem:

wtorek, 24 lipca 2012

241. Pozdrowienia znad morza/Greetings from the seaside

Dzieło powstałe przy poniższych uwarunkowaniach:
1. wyłącznie z materiałów i przy użyciu urządzeń biurowych (karton, wnętrza kopert - szare i błękitne, zwykły klej, taśma dwustronna, drukarka laserowa, dziurkacz biurowy, nożyczki, gilotyna). Hm, igła i nitka to nie są materiały biurowe, ale mam je w biurku na wypadek wypadku. Spóźniłam się na wyzwanie jak dla mnie skrojone, cóż. http://scrapki-wyzwaniowo.blogspot.com/2012/07/biurowo.html.
2. jest w stylu clean & simple i posiada prawdziwe (ręczne) przeszycie (wyzwanie http://simplylessismoore.blogspot.com/2012/07/week-77-theme.html)
3. jest liftem kartki stąd, której uroda, prostota i bezpretensjonalność mnie zachwyciły, autorstwa Agnieszki D.

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

173. Kawa z kardamonem

Przygoda z ENJOY (post niżej) uwrażliwiła mnie na nowy obszar skrapośmieciowy: papierowe kubki. I, jak to zwykle bywa, kolejny wpadł mi w oko nazajutrz, kiedy głodny młody człowiek poczęstowany przeze mnie zapiekanką z budki poprosił nieśmiało: a czy mogę dostać jeszcze kawę, skoro, gdy kupuje się coś do jedzenia jest ona za złotówkę. Moja niefrasobliwa zgoda nieoczekiwanie zaowocowała kubeczkiem z parującą filiżanką, który natchnął mnie do skomponowania kartki.
Przyznaję, że uwielbiam ją, z wielu przyczyn.
Po pierwsze jest ona, z wyjątkiem bazy z brązowego kartonu, całkowicie śmieciowa. Kawałek gazy, skrawek cynamonowego lnu, obrzępek welonu, strzęp tektury, obrazek z papierowego kubka, stary guzik, kawałek wiekowego sznurka.
Po drugie, jest warstwowa, co mi zawsze imponuje u kartkomaniaczek. Nie licząc bazy, jest 6 warstw.
Po trzecie, zawiera elementy natury lub działania natury (kora brzozy, kamyk z dziurką, szkiełka oszlifowane przez morze).
Po czwarte, zawiera ukochany przeze mnie kształt serduszka (albo prawie) wyżej wymienionego kamyczka i szkiełek.
I po piąte, najważniejsze i wymagające największego gadulstwa, za skojarzenia.
Nie pijam wiele kawy. Właściwie tylko czasem, gdy po źle przespanej nocy (z własnej winy, bo albo coś dłubię jak nakręcona, albo nie chcę się oderwać od wciągającej powieści, albo buszuję po necie) muszę stawić czoła dniowi pracy. Albo w ramach świętowania codzienności (rzadko, ale bywa). Albo, i to jest najmilsze i najrzadsze, jako element integrujący i celebrowanie bycia razem z innymi kobietami. Któraś wtedy ofiaruje się ugotować kawę. Właśnie ugotować, nie: zaparzyć, zalać, rozpuścić, ale z całą celebrą, jak wiedźma nad kotłem pochyla się nad garnkiem z kawą i zamorskimi korzeniami, cynamonem, kardamonem, goździkami, nieomal słyszę jak szepcze zaklęcia, uśmiecha się lekko, i tylko niektórzy widzą, że ukradkiem dodaje tam jeszcze jeden, niewidzialny a niezbędny składnik: serce. A potem, przyciągnięte zapachem i nawołaniami, schodzimy się do stołu znosząc kubki, szklanki i filiżanki i gawędząc niezobowiązująco, śmiejąc się i przekomarzając, a czasem milcząc wspólnie, zamyślone, pijemy ten, z serca przygotowany, czarodziejski napój.
A ponieważ takie zjazdy, posiady w gronie wielu kobiet zdarzają się zazwyczaj w czasie urlopu lub w rzadkie wspólne weekendy, nieodmiennie kojarzą mi się z wakacjami, a te z naturą, nadmorską plażą, lasem, zbieraniem skarbów, patyków, szyszek, kory, muszli, kamyków, szkiełek (te na kartce z tegorocznego krótkiego urlopu wiosną w Barcelonie, w gronie kobiet, rzecz jasna). To chyba już jasne, dlaczego w taki dobry nastrój wprawia mnie ta, skromnymi środkami wykonana, kartka.

środa, 18 sierpnia 2010

104. Pocztówka z wakacji

Luksus wakacji to śniadanie w mieście,  w jakiejś boulangerie czy patisserie. W dawnych latach bywając zagranicą zazdrościłam miejscowym, że stać ich na poranną kawę w kawiarni. Dla mnie ten wydatek był absurdalnie wysoki. Pamiętam swoje obliczenie, że herbata w cukierni (zwykły lipton w torebkach) to tyle, co 100-saszetkowe opakowanie w ichniejszym spożywczym i było to dla mnie wówczas nie do zaakceptowania (miałam wtedy kieszonkową hodowlę węży). Szczęśliwie te czasy dawno minęły i ostatniej niedzieli z poczuciem, że jestem na wakacjach zjadłam letnie śniadanie na Monciaku.
I oto kartka natchnięta tym wydarzeniem i wspomnieniem: oprócz niewielkiego kawałeczka ilsowego papieru piknik party 1 (wciąż onieśmielenie) i żółtego kartonu moje ulubione skrapowanie codziennością: obrazek z kartonu maślanki, celofan w niebieskie fale z paczki groszku ptysiowego, żaglówka z gazety. Koronka dziurkaczowo-brzegowa to też recykling: był nią ozdobiony krótki liścik w wygranym przeze mnie rok temu candy. Jak zwykle zawiodła mnie kompozycja (jest za ciasno, hélas!), ale za to kolory - kwintesencja lata!