"Na każdym lisciu komunikat..."
Na każdym liściu komunikat
Ministra Najważniejszych Rzeczy:
"Palenie zniczy nie jest groźne...
Palenie zniczy może leczyć"
W każdym płomyku jeden człowiek
Którego komuś ciągle brak,
Który jeżeli go zapytać
Spokojnie odpowiada tak:
Dokąd tak pędzisz?
Spójrz za siebe
I na zielono drogę znacz
Stań między ludźmi, patrz im w oczy
Uśmiechaj się lub chociaż płacz
I powiedz ludziom niech przychodzą
Na cmentarz w Lesku i Uhercach
Palenie zniczy nie jest groźne
Chroni od ciężkich chorób serca
Chroni od pychy, niepokory
Podarte losy umie zszyć
Niech ludzie chodzą na cmentarze
I niech się tutaj uczą żyć...
Dokąd tak pędzisz?
Zwolnij trochę...
Po drodze coś ważnego zrób
Dokąd tak pędzisz?
Zwolnij trochę
I kochaj albo chociaż lub...
(1.11.2001)
Artur Andrus
Wiersz z bloga http://www.arturandrus.art.pl/nakazdymlisciu.html
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ppżipcps. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ppżipcps. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 listopada 2015
piątek, 26 czerwca 2015
407. Noc świętojańska
Po deszczowym dniu, wielkiej popołudniowej ulewie, ostrzeżeniach "zabierzcie kalosze i ciepłe ubrania" dotarłyśmy na małą kaszubską wieś, gdzie gospodarze Jan i jego żona żyją od 8 z górą lat i gdzie co roku zapraszają na noc świętojańską. Gospodyni, która "za panny" kupiła opuszczoną posiadłość stwierdziła u początków swej wiejskiej historii, że sprawa ją przerasta i że potrzebny jest mężczyzna, który dzielić będzie z nią trudy wiejskiego życia i... rzuciła w noc świętojańską wianek w tej intencji. Jan pojawił się w jej życiu kilka miesięcy później.
Od tego czasu co roku zapraszają na sobótkę, a gospodyni z przekonaniem zachęca do wplatania marzeń w wianki, które puszcza się na staw.
Paliliśmy ognisko "spożywcze" oraz piekliśmy potrawy na ruszcie, panie plotły wianki, a kiedy się ściemniło poszliśmy nad staw, gdzie przy świetle płonącego stosu gałęzi, wianki rzucano na wodę z brzegu i z łódki. Przy wiosłach usiadła ponad 70-letnia matka gospodyni, którą wiosłowała z lekkością i radością, a inauguracji sezonu kąpielowego dokonał młody człowiek, który, jak się później przyznał, niespecjalnie umiał pływać. Na szczęście staw to nie jezioro, prawie wszędzie można sięgnąć dna. Budził podziw, bo nie było zbyt ciepło, zimowy sweter i dres bardzo się przydały.
Niewiele rytuałów jest moim życiu, ale z przyjemnością uplotłam wianek na podstawie z brzozowej gałęzi, przybrał kształt chomąta :)
Nie wsiadłam jednak do łódki, bo nie umiem pływać!
niedziela, 20 października 2013
343. Tag październikowy: stempel na białym
Zabawa tagowa: warunki to mieszanina radości i rozpaczy: styl clean and simple - uwielbiam, na białym tle - chętnie, za to obowiązkowy napis ze stempla - oj... Pieczątek nie lubię używać i nieliczne posiadam. Przypomniałam sobie na szczęście o własnoręcznie złożonym stemplu z ulubioną sentencją. Okazało się jednak, że blado, tusz wysechł... Zatem cytuję:
PIELĘGNUJCIE
PRZYPADKOWĄ ŻYCZLIWOŚĆ
I PIĘKNE CZYNY
POZBAWIONE SENSU.
Ozdobą jest tłoczenie w folderze, który wygrałam na Prozarcie 2013 (udział w konkursie grupowym na kolaż) i ażurowy listek z wykrojnika. A zdjęcie na tle przedwczorajszego ikeowskiego zakupu - papierowej serwetki w ulubione groszki, kolorem idealnie dopasowanej do taga.
Moje sąsiadki w projekcie to Hogata i Poczwarka, a tagi pozostałych uczestniczek na stronie http://tagi2013.blogspot.com.
czwartek, 23 sierpnia 2012
256. Spróbuj wybrać jedno
Instalacja wisi (stoi?) już szósty dzień, wiatr pozawijał wstążki wokół kratownicy, do której są przymocowane (ta zaś do czterech metalowych konstrukcji, które widać na pierwszym i ostatnim zdjęciu). Wielometrowe taśmy falują, powiewają, leciutko szumią, wygląda to odlotowo. Fajnie było usłyszeć zaskoczone pytanie młodej kobiety: Co to jest?!
Wybaczcie, nie udało mi się wybrać jednego zdjęcia, każdego mi było żal pominąć. Japa mi się śmieje do każdego z nich. Jest to kolejny przykład pięknego czynu pozbawionego sensu.
niedziela, 24 czerwca 2012
229. Recykling - to lubię!
Porządkując (bez wiary w skuteczność) papiery rozmaite trafiłam na pomalowane akrylówką wieko od pizzy. Wykrojniki, dziurkacze, lidlowska pieczątka, pianka samoprzylepna, tusze pigmentowe - seledynowy, różowy i brązowy, baza z papieru wizytówkowego, tło z papieru skrapowego i oto ona: karteluszka-śmieciuszka.
czwartek, 10 maja 2012
222. Piękne czyny pozbawione sensu
Kiedy zastanawiałam się nad listą pięknych czynów pozbawionych sensu, które chciałabym pielęgnować, hołubić i w pamięci zachowywać jako pierwszy przyszedł mi do głowy historyczny już flashmob na antwerpskim dworcu.
W dzisiejszym Dużym Formacie przeczytałam o czymś równie pięknym, całkowicie bezużytecznym i zdecydowanie odlotowym.
Couch i trener biznesu Jacek Jakubowski opowiada o technice burzy marzeń w pracy z bezrobotnymi i podaje przykład:
"Podczas zajęć w małym miasteczku dziewczyna powiedziała: „W tym mieście nic się nie dzieje, jest szaro, ponuro. Ja bym chciała, żeby całe miasto położyło się i marzyło”. Zostało to zapisane. Były też pomysły bardziej realistyczne, zróbmy wycieczkę albo bal. […]
Uparli się na to wspólne marzenie.
Załatwili łóżka z wojska, pozwolenie, żeby to weszło w harmonogram Dni Miasta, zrobili marketing, czyli powiadomili wszystkie babcie, ciocie, znajomych, i przyszedł tłum.
Dziennikarka: Położył się i marzył?Zostało to dopracowane, zdobyli pieniądze na kilkaset balonów z helem, każdy dostał karteczkę, na której napisał marzenie, i przywiązał ją do balonu. O godz. 12 wszystkie nobliwe osoby położyły się na łóżkach, a młodzież na trawie. Puszczono baloniki, a całe miasto leżało i patrzyło, jak marzenia odlatują do nieba".
poniedziałek, 7 maja 2012
221. Pielęgnujcie przypadkową życzliwość i piękne czyny pozbawione sensu
Kupiłam kiedyś w Lidlu zabawkę typu mały zecer - pieczątkę z kasetką malutkich gumowych czcionek - do samodzielnego złożenia. Okazja nadarzyła się ostatnio, gdy skrapki ogłosiły skrzydlate wyzwanie ze skrzydlatymi słowami. Wybrałam cytat z wydanej przed miesiącem powieści Wojciecha Staszewskiego pt. ojciec.prl.
Miała to być tabliczka czy obrazek z podnoszącym na duchu tekstem. Wykorzystałam dopiero co nabyte na cynkowym warsztacie doświadczenie w tworzeniu pstrego blejtramu. Użyłam kupionego za 3,50 obrazka z Rossmanna i zachwycającej zielono-niebieskiej palety z kolorowego wyzwania ze strony blog.skrapuj.pl.
Blejtram okleiłam kartkami ze starej książki, kawałkami koronek papierowych i bawełnianych, pomarszczonymi bibułkowymi serwetkami i pomalowałam akrylówkami, nakładając farbę częściowo pędzlem, częściowo gąbką, co jeszcze zróżnicowało fakturę, a na koniec przykleiłam kształty z wykrojników - chwasty i jaskółkę, które pomalowałam na biało. Pieczątka z hasłem w rogu i gotowe. I pasuje jeszcze na wyzwanie na strychu.
Mam wrażenie, że to jeszcze nie koniec, ale na razie jest tak.
Nadal nie mam aparatu, a na płycie skanera nie zmieściły się boki obrazka (jest kwadratowy, wielkości ok. 26x26 cm).
Miała to być tabliczka czy obrazek z podnoszącym na duchu tekstem. Wykorzystałam dopiero co nabyte na cynkowym warsztacie doświadczenie w tworzeniu pstrego blejtramu. Użyłam kupionego za 3,50 obrazka z Rossmanna i zachwycającej zielono-niebieskiej palety z kolorowego wyzwania ze strony blog.skrapuj.pl.
Blejtram okleiłam kartkami ze starej książki, kawałkami koronek papierowych i bawełnianych, pomarszczonymi bibułkowymi serwetkami i pomalowałam akrylówkami, nakładając farbę częściowo pędzlem, częściowo gąbką, co jeszcze zróżnicowało fakturę, a na koniec przykleiłam kształty z wykrojników - chwasty i jaskółkę, które pomalowałam na biało. Pieczątka z hasłem w rogu i gotowe. I pasuje jeszcze na wyzwanie na strychu.
Mam wrażenie, że to jeszcze nie koniec, ale na razie jest tak.
Nadal nie mam aparatu, a na płycie skanera nie zmieściły się boki obrazka (jest kwadratowy, wielkości ok. 26x26 cm).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


