poniedziałek, 27 kwietnia 2015

390. Pozostań sobą

Przypadkiem trafiłam na tę powieść w bibliotece i przeczytałam, a potem jeszcze raz, z przyjemnością. Mówi o trudnej sytuacji towarzyszenia dawnej cichej miłości w stanie terminalnym. Autorka ma talent do snucia opowieści z lekkością, w której nie gubi wątków poważnych. Jest tu i zaduma nad życiem, i dramatyczne wybory, i czułość, i mnóstwo humoru, a także niezwykłe skojarzenia. Uwaga, liczne cytaty! (Podkreślenia moje).




 "Moja siostra zna się na ich uprawie jak nikt. Jest boginią pomidorów. Codziennie z nimi rozmawia i przez całą noc puszcza im muzykę. [...] Co wieczór stawia w samym środku ogrodu radio tranzystorowe i nastawia muzykę. Klasyczną. Przeszkadzało to sąsiadce, więc wezwała policję, wyobrażasz sobie? Nieważne, że gdzieś zbiry odstrzeliwują sobie głowy, trzeba nasłać policję na kobietę, która puszcza muzykę pomidorom. Siostra obiecała, że przestanie, ale nie przestała. Przyciszyła tylko radio, ale rośliny i tak słyszały, w tamtym roku miała największe jak dotąd zbiory. No i teraz zawsze nastawia muzykę bardzo cicho.” 

„Zobaczyłam siedzącą na przystanku starszą kobietę, która z kocią precyzją lizała lody. Była ubrana w prostą żółtą sukienkę i białe ortopedyczne sandały. Obok, jakby dotrzymując jej towarzystwa, stała na ławce torebka.”

„Uśmiecha się do mnie i moje serce boli ze szczęścia. Uśmiecha się całym ciałkiem, jak robią to małe dzieci: zaciśnięte piąstki tłuką powietrze, nóżki kopią.”

„Tak to się robi, gdy stoisz na samej krawędzi, bardzo wysoko. Pochylasz się lekko w odpowiednią stronę. Taki niewielki ruch. Prawie niewidoczny. Nieco bliżej do tego, co wydawało się kiedyś tak odległe. Potem to cię zagarnia, porusza się z własną szybkością i możesz już nie myśleć. Zawsze sądziłam, że każdy taki upadek jest bardzo cichy. I że cisza jest głosem ulgi.

„Wieczorne powietrze jest takie łagodne. Gałęzie drzew tworzą koronkowy wzór. Słychać fontannę, nierówny szmer wody. Myślę: Obym nie zapomniała niczego, co składa się na tę chwilę.”

W każdym z tych urywków widzę czułość: wobec biednych, starszych, niemowląt, umierających, wobec siebie.

I tak mogłabym jeszcze cytować i cytować.

Spuśćmy zasłonę milczenia na błędy tłumaczki i redakcji.

piątek, 3 kwietnia 2015

389. Ćwir ćwir ponownie

Jak się znudzi robienie kolejnej miseczeki sadzamy na jej brzegu dwa ptaszki!

W środku mieszanka koloru agrestowego i turkusu, na dnie szkliwo transparentne cracle na podkładzie z grubszej warstwy turkusu.

Archiwum bloga