Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 stycznia 2016

467. Urodzinowo

Miło czasem wrócić do kartkowania.

czwartek, 14 stycznia 2016

462. Różne takie

Lepsze czy gorsze, każdą z tych rzeczy ktoś chciał i poszły w świat, również za granicę (wschodnią).












piątek, 11 grudnia 2015

446. Dla odmiany kartka


Ulubiony mój papier z Makowego Pola Forget me not no 7 autorstwa Karoliny Dębickiej.
Na zamówienie kartka z okazji chrztu.

środa, 26 lutego 2014

360. Radośnie ruszaj, rozwijaj róż rozmaitość, różowość rozmnażaj, rapuj, rwij rumianek, rum rozlewaj, rusz rumbą ramiona, reguły rozwalaj, rozkwitaj rumieńcem, rozkminiaj różności.

Co i rusz nie mogę się powstrzymać i przystępuję do wyzwań i wymian, a potem z reguły brak mi czasu, żeby coś zrobić i jeszcze w porę wysłać. Ale ponieważ moim słowem na rok 2014 jest niedoskonałość, uznaję to za jej przejaw i akceptuję, skoro tylko to zauważę. Wdech, wydech. Ok.
Hasło na luty: róż. Jako gier słownych admiratorka postanowiłam, że mój zestaw upominków dla Justi będzie kompilacją rzeczy różowych w kolorze i różanych w temacie, z dodatkiem wycinków różnych. A upominek własnoręczny to potraktowana mediami łyżeczka z zeszłorocznego warsztatu Agnieszki Anny w kolorze, cóż, turkusowym, z takimiż różyczkami, przewrotnie wstawiona we wściekle różową głęboką ramkę, zakupioną w Pepco w celu jej uturkusowienia, co nigdy nie nastąpiło (niedoskonałość jak wyżej).

poniedziałek, 15 października 2012

280. Różowy - dzień pierwszy

I znowu minął rok, i znów mamy różowy tydzień, i znów apel: kobiety! badajmy się, dbajmy o się!
Kartka obowiązkowo różowa :)

środa, 8 sierpnia 2012

249. Kartkomania

Od poniedziałku na urlopie! Założyłam się sama ze sobą, że przez pierwszy tydzień zrobię jedną kartkę dziennie. Tak więc ranki i popołudnia spędzam w plenerze, a wieczory należą do pudełka z wycinkami. Kartka z poprzedniego posta zrobiona w niedzielę (dzień pierwszy) z myślą o bordowym wyzwaniu gdzieś. Mam kłopot z internetem, więc nawet nie próbuję odnaleźć źródła.
Kartka druga, poniedziałkowa, recyklingowa, zatytułowana na przykład "powitanie słońca":

Kartka wtorkowa, recyklingowo-mediowa: tło, motyl i obie wycinanki własnoręcznie barwione różnymi tuszmi, dziewczynka to mała księżniczka ze scrapcompeelu, też lekko podrasowana kolorystycznie. Wszystkie elementy przyklejone na taśmie piankowej, motyl w oryginale ma podwinięte skrzydła, ale to skan, więc nie widać. Różowa!
Nadprodukcja z wtorku: recyklingowa pocztówka z wakacji, która zaraz poleci do pracy. Eksperyment: zamierzam ją wysłać bez koperty. Ciekawe, czy i w jakim stanie dojdzie. Z myślą o tym starannie ją kleiłam, ale niepokoik jest. Strona główna:
 i strona ze znaczkiem i adresem:

sobota, 30 czerwca 2012

231. Dziewuszka jeszcze raz

Kolejna dziewuszka z arkusza Berek z kolekcji Mała Księżniczka, tło z kolekcji Radość lata i fantazyjny wykrojnik z scrapcompeelu. A myślałam, że nigdy nie użyję tego dziewczynkowego papieru.

czwartek, 28 czerwca 2012

230. Dla pięciolatki

Papier z kolekcji Mały Lord, dziewczynka z kolekcji Mała Księżniczka, tusz Latarnia Morska, kryształki - wszystko ze scrapcompeelu oraz recylingowe tekturki, szmatki, guzik (ja! guzik!)
Na zamówienie - na piąte urodziny nieznanej mi dziewczynki, która lubi róż. Mam nadzieję, że lubi też (błys)kotki.

sobota, 28 kwietnia 2012

220. Nałogowo warsztatując,

dzisiaj dla odmiany w Gdańsku, stworzyłam w mękach dwie kartki, których nędzne skany w tym poście. Nie mam aparatu, więc musi być jak jest. Jestem z nich dumna!
Po przeróbce napisu zdjęcie niewiele lepsze niż skan, ale kolory bliższe rzeczywistości:
Skan i zdjęcie: 

czwartek, 26 kwietnia 2012

219. Stunożnie

Kiedy zapisałam się na cynkowy warsztat, nie spodziewałam się, że mój wyjazd do Poznania zaowocuje innymi jeszcze spotkaniami i wytworami (a jak widać bardzo cenię Cynkę, skoro jechałam 5 godzin na trzygodzinny warsztat, by następnie 5 godzin wracać do domu).
W międzyczasie organizator warsztatu, sklep Stonogi, zmienił siedzibę i warsztatowa sobota okazała się być dodatkowo poprzeprowadzkowym świętem, które tak ładnie zwane jest po rosyjsku новоселье (osiedliny? zasiedliny? w każdym razie nic tam o parapetach nie ma).
W ramach tego święta dla odwiedzających sklep tego dnia była kawa i babeczki, pięcioprocentowy rabat na wszystkie zakupy oraz dla kupujących loteria bonu do sklepu i biletów do kina. W loterii udziału nie brałam, bo zakupy zrobiłam już po jej zakończeniu, ale z miłego rabaciku skorzystałam. Jeszcze w domu zastanawiałam się, jaką też kwotę gotowa jestem przepuścić (bo, że będzie pokusa, nie wątpiłam) i przeznaczyłam na to stówkę. A następnie nie dodając cen kupiłam sobie to, na co miałam największą ochotę i po odjęciu rabatu wyszło 99,95! To się nazywa oko! Kto zgadnie, co kupiłam dostanie ode mnie drobną nagrodę związaną ze scrapowaniem i kartkowaniem. Zachęcam do typowania w komentarzach.
Dodatkową atrakcją tego dnia w Stonogach były 4 bezpłatne warsztaty typu make&take, czyli zrób i zabierz, z czego pierwszy, kartkowy, odbywał się jeszcze przed rozpoczęciem warsztatu Cynki. Celem było zrobienie kartki z zaproponowanego zestawu papierów, stosując wykrojnik, dziurkacz brzegowy, embossing na gorąco (był to mój pierwszy raz i nie pokochałam tej techniki), piankę dystansową i perełki w płynie. Niedokładnie odbiłam stempel i ptaszek wyszedł niezgrabny.
Po zakończonych warsztatach dla gości (i symultanicznym warsztacie cynkowym) miałam przyjemność gościć na comiesięcznym spotkaniu Koła Gospodyń Miejskich i Podmiejskich. Atrakcją zafundowaną przez Stonogi był konkurs na wykonanie notesu z podanego zestawu papierów, każdy zestaw był w innym kolorze. Można było dodać dwa elementy od siebie. Ja nie wytrzymałam i dodałam trzy: ciemny papier w nutki, pozostały mi po warsztacie Cynki, gazetowe zdjęcie z cynkowej saszetki pełnej wycinkowych skarbów oraz napis z jakiejś starej książki. Za to wcale nie skorzystałam z będących w zestawie: tasiemki, koronki i sznurka.
Najbardziej spodobała mi się czerwono-zielona okładka Michelle, słodka jak kuchnia w czerwcowy dzień, gdy dojrzewają truskawki i ten właśnie notes został najwyżej oceniony przez stunożną komisję. Odpowiednia fotka na blogu Poznanianek. Wygraną stanowiła paczka papierów skrapowych.
Och, był to pełen wrażeń dzień i trwał bardzo długo, wstałam o godzinie 3:00, a wróciłam do domu już po północy. Kawa w gościnnych Stonogach i serotonina obficie wytworzona w ciągu radosnego, pełnego emocji dnia pozwoliły mi go przetrwać w dobrej formie. Za to nazajutrz wyłącznie odpoczywałam.

wtorek, 19 października 2010

125. Różowy - dzień podsumowania

Temat raka piersi na naszych oczach powoli przestaje być tabu. W wielu miejscach Internetu zachęca się do profilaktyki, liczne rękodzielniczki ofiarowały swoje różowe wytwory na loterię w intencji rozszerzania świadomości. Spotkałam się jednak również z apelem, by zamiast obdarowywać się nawzajem, dać nasze dzieła na jakiś dobry cel, np. dla chorych dzieci.
Cóż, potrzebujących będziemy mieć zawsze i może i takiemu celowi się oddamy. Na razie jest różowa akcja, jeśli kojarzy się z zabawą, przyjemnością to i dobrze, niech humor podnosi nas na duchu, gdy mierzymy się z najtrudniejszymi życiowymi zadaniami.
W różowowstążkowym candy komentarze zostawiły i różowe dzieła stworzyły:
1. Szarlotek (http://cukierniczekreacje.blox.pl/html), autorka słodkiego bloga. Wśród licznych różowych deserów, niektórych bardzo wyszukanych (np. biała czekolada z różowym pieprzem!) urzekł mnie taki drobiazg galanteryjny: chipsy rabarbarowe:
2. Kardamonowa (http://kardamonowa.blox.pl/), najpierw wykonała cztery prace pod hasłem "Róż i już", a potem jeszcze różowy notes z moją ulubioną mądrością (mam nawet zielony kubek z różowym słoniem i napisem "słonia zjada się po kawałku"). Taki właśnie ma sens ta akcja, po trochu, po kawałku, kiedyś się tego słonia zje...
3. Kasia (http://sweetheartpl.blogspot.com/). Najpierw różowa broszka z przejrzystej organzy, a następnie te delikatne ślubne kolczyki z różowymi swarkami:
Kasia natchnęła mnie w zeszłym roku, żeby patronem candy był różowy słoń  i...
4. ... i Basia, Dama z Cygarem (http://barbaratoja.blogspot.com/) wyszyła cztery różowe słoniki na swoim biscornu. A podobno nie miała czasu :)
5. Ines (http://ineskowo.blogspot.com/) zrobiła frywolitkową zakładkę, którą można też nosić jako bransoletkę i ofiarowała ją w swoim candy, które właśnie dobiega końca oraz frywolitkowe serduszko, którego pokazaniu nie oparłam się:
6. i, last but not least, Cynka (http://cynkowepoletko.blogspot.com/) z zapałem włączyła się do różowego tygodnia hojnie ofiarowując przez osiem dni pakieciki złożone z różowej broszki i tagu z nowonarodzoną Wenus i codziennie inną inskrypcją. Przy piątym dniu nie wytrzymałam i też wzięłam udział w losowaniu poniższego zestawu:
Kolejne inskrypcje na tagach to: 1. wszystko dobrze, 2. motywem miłość, 3. właśnie teraz, 4. czekać? Na co czekać? 5. O siebie, teraz, 6. właśnie nie kto inny, 7. więc? 8. żeby otworzyły się drzwi. Gdyby tak zrobić z nich rozsypankę i wybrać losowo dowolne trzy za każdym razem otrzymamy inne haiku, np.
czekać? na co czekać?
żeby otworzyły się drzwi
więc?
albo
o siebie, teraz
właśnie nie kto inny
właśnie teraz
To drugie nawiązuje do mojego ulubionego angielskiego powiedzenia: jeśli nie ja to kto, jeśli nie teraz to kiedy?
Cynka zaimponowała mi już rok temu swoją odpowiedzią na różowy tydzień i mam jej motywator od tamtej pory w zakładkach.
Jedną z kategorii w różowym candy była opowieść. Uznaję, że prace Cynki wpisują się (od zawsze zresztą) w kategorię "słowo", więc przyznaję Ci, Cynko, nagrodę w tej kategorii.
Zgodnie z zapowiedzią powinnam wylosować teraz jeszcze dwie uczestniczki, ale... była nas taka mała  grupka, więc każdej uczestniczce wyślę jakąś niewielką nagródkę, zgodnie z charakterem tego bloga, coś małego, z drugiej ręki, jakiś nikomu niepotrzebny szpargał, ale może przyda się :)))
Proszę zatem o adresy: skrzat.ka małpa wp.pl.

sobota, 16 października 2010

123. Różowy - dzień szósty




Teren prywatny.
Wstęp wzbroniony.




Kartka z różowego kartonu,
zdjęcie z gazety,
serduszka z opakowania ciasteczek.

piątek, 15 października 2010

122. Różowy - dzień piąty

Trzymaj
się,
stara!

Rewers niebieskiej, kolejne próby postarzania: wielokrotne malowanie i przecieranie, tuszowanie, i znów przecieranie. Czemu nie w różu?

czwartek, 14 października 2010

121. Różowy - dzień czwarty

czułe punkty
zaskakujący
instynkt
Żyj
Na wyciągnięcie ręki masz
Zrób to
Jest wiele powodów
Kolaż z październikowego numeru magazynu Kmag. Nie wyszła różowość chmurki, serca i wstążki, blady, pewnie dlatego, że papier jest bardzo błyszczący.

wtorek, 12 października 2010

119. Różowy - dzień drugi

Podziwiam
Twoją formę,
Babo!
 Kartka dla Basi z zeszłorocznego różowego tygodnia.
Dziwnym trafem nie pokazałam jej na blogu.

poniedziałek, 11 października 2010

118. Różowy - dzień pierwszy

Czy
 cieszy
 cię
 dbanie
 o
 siebie?

wtorek, 28 września 2010

115. Różowe zaproszenie i różowowstążkowe candy po raz drugi

Za niespełna dwa tygodnie rozpocznie się kolejny "różowy tydzień", mający na celu uświadomienie, uwrażliwienie, uczulenie na sprawę raka piersi. Różowa wstążka, o której pisałam na blogu rok temu, ma przede wszystkim motywować do profilaktyki, do wspierania się wzajemnie, do przerwania milczenia na temat choroby, która lekceważona, przemilczana, spychana do nieświadomości, okalecza i zabija, a tak być nie musi. Bądźmy razem, bo jesteśmy dla siebie wzajemnie siłą. Podobnie jak rok temu, staję na apel Szarlotek z bloga "Cukiernicze kreacje Charlotte" i proponuję Wam włączenie się w tę akcję solidarności kobiet, jakkolwiek górnolotnie by to zabrzmiało. Rok temu w różowym candy proponowałam Wam wykonanie dowolnej pracy, robótkowej lub gastronomicznej w kolorze różowym, w tym roku oprócz tego przyłączam się do propozycji Szarlotek dodając kolejną kategorię: opowieść. Tak więc po raz drugi zapraszam na
różowe candy.
Żeby wziąć w nim udział podaj w komentarzu pod tym postem link do miejsca w swoim blogu, gdzie zamieścisz logo akcji wraz z linkiem do dowolnej strony na ten temat. Nie chodzi o to, by propagować tę zabawę, lecz by poszerzać świadomość, od której tak wiele zależy. A kto tego zechce, niech poda również link do miejsca gdzie pokazuje swoje różowe dzieło, przepis na różową potrawę lub opowieść. Jeśli nie chcesz brać udziału w losowaniu, a bierzesz udział w akcji proszę, zostaw również komentarz, im więcej nas, tym więcej energii potrzebnej tej sprawie.
Nagrody-niespodzianki w trzech kategoriach:
1. nagroda dla jednej osoby wylosowanej spośród wszystkich zamieszczających na blogu logo akcji wraz z linkiem do strony związanej z akcją,
2. nagroda dla jednej osoby wylosowanej spośród twórczyń (i twórców) różowych dzieł robótkowych w dowolnej technice (szydełko, druty, szycie, haft, biżuteria, scrapbooking, card making i cokolwiek jeszcze wytworzą zdolne ręce) i różowych dzieł gastronomicznych,
3. nagroda, subiektywnie przyznana przez moje jednoosobowe jury dla twórczyni lub twórcy różowowstążkowej opowieści (listu, wspomnienia, apelu itp).
Na zakończenie będzie mi miło zamieścić przegląd waszych różowych dzieł na moim blogu.
Zapisy do ostatniego dnia różowego tygodnia czyli do 18.10 do godz.18.10.

poniedziałek, 12 lipca 2010

94. Róża to czy piwonia

Brises zaproponowała kartkę bez papieru scrapowego.
Baza z kolorowego kartonu, tło, łodyżka i serduszka - okładka z bardzo starego zeszytu, kwiat i liście - kartki ze starego katalogu, tusz z empiku, nożyczki w falbankę z empiku, magic.
Znowu krzywo przyklejony kartonik :(

niedziela, 1 listopada 2009

44. Misiaczek-głuptaczek

Misie może mają małe rozumki, ale kochać umieją jak nikt. Jeszcze nie zszyty, a już się nim chwalę: oczka jak gwiazdki i jaka miła minka! A jakie wielkie serce!
- Jestem sobie mały miś (mieszczę się w pudełku od zapałek),
znam się z dziećmi nie od dziś!




Update: Misie się nie obrażają (mają na to za wielkie serca), ten jednak zaprotestował przeciw nazywaniu go głuptaczkiem:
- Jestem Michałek z pudełka od zapałek!
- Przepraszam, Michałku, że tak cię nazwałam. Kiedy cię tworzyłam, nie wiedziałam jeszcze, jaki będziesz uroczy. Pojedziesz w daleką podróż do domu Beaty.

43. Kotek-głupotek

Kotek-głupotek z filcowej ściereczki, zszyty ściegiem dzierganym, dwoma nitkami muliny, wypchany watą, wielkości pudełka zapałek.
Dość upiorne ma spojrzenie.
Nagródka własnoręczna w różowym candy. Jeszcze tylko jedna i wszystkie nagrody będą kompletne. A wtedy zabiorę się za wymianki. Zapisałam się do trzech. Oszalałam? W jednej jest obowiązkowy woreczek. Boję się! Wylosowałam doskonałą hafciarkę-szwaczkę-dziergaczkę. Braki umiejętności będę nadrabiać wdziękiem osobistym chyba.
PS. Dziękuję Shirai i Rybiookiej za deszcz wyróżnień, którym mnie obsypały.