Zobaczywszy cynkowy wpis żurnalowy wiedziałam, że wykorzystam ten pomysł. Nie mediowo, po cynkowemu, ale śmieciowo, po skrzaciemu. Podobieństwo stylu dalekie, ale nazwać to liftem czy inspiracją można.
Lubię te moje kartuszki-śmieciuszki.
PS. Który papier jest profesjonalnym papierem scrapowym? :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lift. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lift. Pokaż wszystkie posty
piątek, 18 października 2013
środa, 14 listopada 2012
293. Lift kartki tagowej Enczy
Zachwyciłam się kartką Enczy, której zliftowanie proponuje Piaskownica i zrobiłam swoją naśladując wiernie Mistrzynię. Udział wziął papier Miętowa panienka z galerii UHK oraz tag z kolekcji Śnieżny poranek Pasiakowej. Poza tym recykling: karton z czekoladek Merci, kartka z angielskiej powieści, skrawek nut, wycinanki koronkowe, które pozostały mi z październikowego warsztatu Enczy na Cynkowym poletku.
Jak na zdjęcie zrobione po ciemku kolory nieźle oddane. Jestem zadowolona z tej kartki.
PS. Dodałam zdjęcie zrobione w dzień. Kolory gorsze, ale za to widać efekt 3D.
środa, 15 sierpnia 2012
250. Czytelnik i parus odinokij
Chłopiec z latarniomorskiej kolekcji Mały Lord ze scrapcompeelu:
Kolejne dwie kartki z autowyzwania tygodniowego. Przez caly czas mam kłopot z internetem. Nie oglądam blogów, nie odbieram poczty.
sobota, 28 lipca 2012
243. Lift niby
Miał być lift, bo kartka mnie zachwyciła. Jednak im dłużej przykładałam jedne kawałki do drugich tym bardziej odchodziłam od oryginału, aż wyszedł, powiedziałabym, pean na cześć wsi spokojnej. Z domieszką uzależnienia od czekolady.
Skan:

Foto:
wtorek, 24 lipca 2012
241. Pozdrowienia znad morza/Greetings from the seaside
Dzieło powstałe przy poniższych uwarunkowaniach:
1. wyłącznie z materiałów i przy użyciu urządzeń biurowych (karton, wnętrza kopert - szare i błękitne, zwykły klej, taśma dwustronna, drukarka laserowa, dziurkacz biurowy, nożyczki, gilotyna). Hm, igła i nitka to nie są materiały biurowe, ale mam je w biurku na wypadek wypadku. Spóźniłam się na wyzwanie jak dla mnie skrojone, cóż. http://scrapki-wyzwaniowo.blogspot.com/2012/07/biurowo.html.
2. jest w stylu clean & simple i posiada prawdziwe (ręczne) przeszycie (wyzwanie http://simplylessismoore.blogspot.com/2012/07/week-77-theme.html)3. jest liftem kartki stąd, której uroda, prostota i bezpretensjonalność mnie zachwyciły, autorstwa Agnieszki D.
niedziela, 16 października 2011
188. Co odróżnia plagiat od inspiracji?
Potrzebowałam szybko czegoś do doniczki z żywotnikiem, na kawałku papieru makówkowego, bez kompleksów nagryzmoliłam jak umiałam, ściągając pomysł od Kardamonowej.
sobota, 7 listopada 2009
48. Sercowo
Niezbyt pociąga mnie robienie kartek, a i ten cardlift bym ominęła, gdyby nie prace Anny-Marii - kolorowe, wesołe, pełne życia.
Zatem spróbowałam. Teoretycznie nie lubię niebieskiego...
Zatem spróbowałam. Teoretycznie nie lubię niebieskiego...
Granatowy karton, limonkowy folder reklamowy (już występował w moich pracach i z pewnością jeszcze będzie - uwielbiam ten kolor!), resztka bordera z tapety, magic, nożyczki, dziurkacz. Napis ze starej książki.
W drugiej dodatkowo żółta kartka i cienkopis. Malutkie białe serduszko namalowane mleczkiem do wanny :)
W drugiej dodatkowo żółta kartka i cienkopis. Malutkie białe serduszko namalowane mleczkiem do wanny :)

Labels:
lift,
moje kartki,
poszło w świat!,
serce,
walentynka,
wyzwania
sobota, 26 września 2009
19. Premiera
To jest moja odpowiedź na wyzwanie stąd i moja pierwsza praca tego rodzaju.
Wyzwaniem okazało się:
- wyszukanie odpowiedniego zdjęcia - na większości nie widać żadnych emocji, tylko wytresowana dziewczynka pozuje dla ukochanego Dziadka, grzeczna albo znudzona
- najłatwiejszą częścią okazał się tekst. Jak już zidentyfikowałam emocje na zdjęciu, sam się wymyślił, w dodatku w formie rymowanki
- pomysł na aranżację przyszedł wraz z poszukiwaniem materiałów do ozdoby w folderach i czasopismach (włóczkowe barwne akcenty i swetrowe chmurki. Chmurki początkowo planowałam drukowane)
- nie miałam odpowiedniego papieru. W końcu jako tło wystąpił szkolny papier kolorowy z lat 80-tych (co jeszcze kryje się w moich szafach? Ha!)
- niezgrabne łapy trzęsąco wycinały krzywulasowate litery
- i najgorsza część pracy: klejenie. Upaprałam klejem i w dodatku bezlitosny komputer pokazuje moje linie papilarne
- nie udało się uniknąć pofałdowania papieru.
Zastanawiam się ponadto, jak innym autorkom udaje się zmieścić tyle elementów, to muszą być wielkie formaty, moja kartka jak zwykła z empiku, 15 x 15 cm.
Są też sukcesy:
- wielka, wielka radość i przyjemność z tej zabawy
- duma, że sobie poradziłam
- zadowolenie z efektu plastycznego
- premiera skanerodrukarkokopiarki. Sama wybrałam, kupiłam, znalazłam transport, zainstalowałam i obsłużyłam. Gratulacje, pani Skrzatko.
- jest też korzyść, że tak powiem, globalna. Żadnego kupowania profesjonalnych materiałów, wszystko recykling: kolorowy folder z intercity, czerwone litery wycięte ze starej koperty (pewnie zostawiłam ze względu na kolor!), błękitne elementy to wewnętrzna strona zwykłej białej koperty po zaproszeniu na jakąś prezentację, na którą nie poszłam. Nieudana krzywa białobłękitna obwódka z pasty do zębów. Polak potrafi.
Na zdjęciu Skrzatka jako skrzacik nieledwie sześcioletni, w obiektywie Dziadka.
PS, czyli przypomniałam sobie: przedwczoraj Basia przyznała mi wyróżnienie. Bardzo to miłe, dziękuję, Basiu. Wstawiam liliową wstążkę na marginesie bloga.
Wyzwaniem okazało się:
- wyszukanie odpowiedniego zdjęcia - na większości nie widać żadnych emocji, tylko wytresowana dziewczynka pozuje dla ukochanego Dziadka, grzeczna albo znudzona
- najłatwiejszą częścią okazał się tekst. Jak już zidentyfikowałam emocje na zdjęciu, sam się wymyślił, w dodatku w formie rymowanki
- pomysł na aranżację przyszedł wraz z poszukiwaniem materiałów do ozdoby w folderach i czasopismach (włóczkowe barwne akcenty i swetrowe chmurki. Chmurki początkowo planowałam drukowane)
- nie miałam odpowiedniego papieru. W końcu jako tło wystąpił szkolny papier kolorowy z lat 80-tych (co jeszcze kryje się w moich szafach? Ha!)
- niezgrabne łapy trzęsąco wycinały krzywulasowate litery
- i najgorsza część pracy: klejenie. Upaprałam klejem i w dodatku bezlitosny komputer pokazuje moje linie papilarne
- nie udało się uniknąć pofałdowania papieru.
Zastanawiam się ponadto, jak innym autorkom udaje się zmieścić tyle elementów, to muszą być wielkie formaty, moja kartka jak zwykła z empiku, 15 x 15 cm.
Są też sukcesy:
- wielka, wielka radość i przyjemność z tej zabawy
- duma, że sobie poradziłam
- zadowolenie z efektu plastycznego
- premiera skanerodrukarkokopiarki. Sama wybrałam, kupiłam, znalazłam transport, zainstalowałam i obsłużyłam. Gratulacje, pani Skrzatko.
- jest też korzyść, że tak powiem, globalna. Żadnego kupowania profesjonalnych materiałów, wszystko recykling: kolorowy folder z intercity, czerwone litery wycięte ze starej koperty (pewnie zostawiłam ze względu na kolor!), błękitne elementy to wewnętrzna strona zwykłej białej koperty po zaproszeniu na jakąś prezentację, na którą nie poszłam. Nieudana krzywa białobłękitna obwódka z pasty do zębów. Polak potrafi.
PS, czyli przypomniałam sobie: przedwczoraj Basia przyznała mi wyróżnienie. Bardzo to miłe, dziękuję, Basiu. Wstawiam liliową wstążkę na marginesie bloga.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






