Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 października 2016

499. O utopii

Ciekawa myśl o tym, że jest racjonalny powód do walki o irracjonalne.
"Uważam, że trzeba myśleć utopiami, bo choć się nie realizują, to zmieniają świat przez swój stały progresywizm społecznych wizji".
Prof. Krystyna Duniec w wywiadzie dla GW

wtorek, 22 grudnia 2015

449. Kot się zalał


Lojalnie mówię do żony:
"Małżonko, jestem wstawiony".

Odrzekła z pogardą: "Błazen!
Uważam, że jesteś pod gazem".

Mówię: "Przesady nie lubię.
Przysięgam ci, że mam w czubie".

Powiada: "Kłamiesz, kochany.
Twierdzę, że jesteś pijany".

"Nie przeczę - mówię - żem hulał,
Lecz jam się tylko ululał".

Odrzekła: "Łżesz jak najęty.
Po prostu jesteś urżnięty".

"Ja - mówię - nic nie skłamałem;
Doprawdy, pałę zalałem".

"Kłamstwo - powiada - co krok!
Jesteś urżnięty w sztok".

"Oszczerstwo! - oświadczam z gestem
Pijany jak bela jestem".

"Baranek - krzyczy - bez winy!
kurzy mu się z czupryny".

Wyję: "Niech pani przestanie!
Ja jestem w nietrzeźwym stanie".

"Łżesz - mówi znów - jak najęty!
Trynknięty jesteś, trynknięty!"

"Nieprawda - ryknąłem na to
- Ja jestem pod dobrą datą!"

"Gadaj - powiada - do ściany,
Wiem dobrze: jesteś zalany!"

"Jędzo - szepnąłem - przestaniesz?
Ja - zryty jestem! Ty kłamiesz!"

Godzinę trwała ta sprzeczka,
Aż poszła na wódkę żoneczka.

A ja, by się nie dać ogłupić,
Także poszedłem się upić.

Julian Tuwim

niedziela, 1 listopada 2015

434. Na każdym liściu

"Na każdym lisciu komunikat..." 

Na każdym liściu komunikat
Ministra Najważniejszych Rzeczy:
"Palenie zniczy nie jest groźne...
Palenie zniczy może leczyć"

W każdym płomyku jeden człowiek
Którego komuś ciągle brak,
Który jeżeli go zapytać
Spokojnie odpowiada tak:

Dokąd tak pędzisz?
Spójrz za siebe
I na zielono drogę znacz
Stań między ludźmi, patrz im w oczy
Uśmiechaj się lub chociaż płacz

I powiedz ludziom niech przychodzą
Na cmentarz w Lesku i Uhercach
Palenie zniczy nie jest groźne
Chroni od ciężkich chorób serca

Chroni od pychy, niepokory
Podarte losy umie zszyć
Niech ludzie chodzą na cmentarze
I niech się tutaj uczą żyć...

Dokąd tak pędzisz?
Zwolnij trochę...
Po drodze coś ważnego zrób
Dokąd tak pędzisz?
Zwolnij trochę
I kochaj albo chociaż lub...

(1.11.2001) 
Artur Andrus 

Wiersz z bloga http://www.arturandrus.art.pl/nakazdymlisciu.html

niedziela, 13 września 2015

427. O empatii

Spodobało mi się to znalezisko internetowe:

Zabawna strona, polecam!

czwartek, 20 sierpnia 2015

420. Tabliczka

Tabliczka pojechała dziś do Krakowa.

niedziela, 28 czerwca 2015

412. Dom otwarty

Kolejna powieść Elizabeth Berg, którą z przyjemnością przeczytałam. Bohaterkę opuszcza mąż i musi ona poradzić sobie z tym doświadczeniem. Żal, furia, niezgoda, refleksje, dorywcze prace, sublokatorzy, w końcu nowy początek szczęścia.
Kilka ulubionych cytatów:
"Jestem kobietą w sile wieku, której ziemia usunęła się spod nóg. Próbuję zachować równowagę w tej nowej sytuacji, ale ciężko mi idzie. Duchy nie odstępują mnie ani z przodu, ani z tyłu. Strzępy dawnego życia. Obrazki ilustrujące to, co było: David podchodzi do drzwi frontowych; właśnie wrócił z pracy. Travis pokazuje mu odrobione lekcje, opierając się o poręcz krzesła. W piątek wieczorem kino, w towarzystwie męża. A moje nowe życie? Przez cały dzień odpycham od siebie ból, a kiedy opuszczam ręce, wchodzi we mnie i rozsiada się w najlepsze."
"Zajęta gotowaniem rozmyślam nad dawnymi formami wdzięczności: Indianie dziękujący bóstwom za jelenia, którego upolowali, odmawianie modlitwy przed kolacją, klęczenie przy łóżku przed pójściem na spoczynek. Zastanowiło mnie, że dziękczynienie jest teraz głównie nieobecne w naszym życiu, a przecież jest nam niezbędne, nawet jeśli przybiera formę przelania sosu z czerwonych borówek do niebieskiej misy."
"Przysuwam się do Kinga, zamykam oczy i znienacka jestem znowu dziewczynką, siedzącą na trawniku przed domem rodzinnym, w gorący letni dzień, odpoczywającą po samotnej zabawie ze skakanką. Między płytami na ścieżce wyrosły nagietki, obłoki są zwierzętami z cyrku, w lodówce stoi lemoniada, na sobie mam piękne czerwone szorty. Ojciec lada chwila wróci do domu, a ja lubię patrzeć, jak wysiada z auta i długimi krokami podchodzi do mnie, z twarzą wyrażającą miłość i uwagę. Biegnę w jego stronę, a on mnie podnosi. Po chwili wchodzimy razem do domu, cokolwiek nas tam czeka. Jesteśmy pełni wiary, czujemy w sobie łaskę. Pamiętam o tym, teraz."

411. Początek lata


czwartek, 18 czerwca 2015

403. Pięć osób, które spotykamy w niebie

Jak twierdzi Mitch Albom, autor powieści, na którą natknęłam się ostatnio w bibliotece, żeby zrozumieć nasze życie, po śmierci spotkamy pięć osób, które pokażą nam momenty, spotkania, wydarzenia, które to życie ukształtowały. Poniżej ważny dla mnie fragment (podkreślenie moje).
"Rzadko się zdarza, że rodzice pozwalają dzieciom odejść, więc przeważnie dzieci odchodzą same. Idą dalej. Oddalają się. Momenty, które dotąd wyznaczały ich drogę w życiu – aprobata matki, skinięcie głową ojca – zostają przysłonięte przez własne sukcesy. I niewiele później, kiedy skóra staje się wiotka i pomarszczona, a serce słabnie, dzieci zaczynają pojmować, że ich życie, ze wszystkimi osiągnięciami, ma u swoich podstaw życie ich matek i ojców, jak kamienie na dnie rzeki posadowione na innych kamieniach"
Mitch Albom, Pięć osób, które spotykamy w niebie

środa, 27 maja 2015

394. Dziecięca radość

Sentencja może nie, ale ta dziewczynka wprawia mnie w zachwyt!

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

390. Pozostań sobą

Przypadkiem trafiłam na tę powieść w bibliotece i przeczytałam, a potem jeszcze raz, z przyjemnością. Mówi o trudnej sytuacji towarzyszenia dawnej cichej miłości w stanie terminalnym. Autorka ma talent do snucia opowieści z lekkością, w której nie gubi wątków poważnych. Jest tu i zaduma nad życiem, i dramatyczne wybory, i czułość, i mnóstwo humoru, a także niezwykłe skojarzenia. Uwaga, liczne cytaty! (Podkreślenia moje).




 "Moja siostra zna się na ich uprawie jak nikt. Jest boginią pomidorów. Codziennie z nimi rozmawia i przez całą noc puszcza im muzykę. [...] Co wieczór stawia w samym środku ogrodu radio tranzystorowe i nastawia muzykę. Klasyczną. Przeszkadzało to sąsiadce, więc wezwała policję, wyobrażasz sobie? Nieważne, że gdzieś zbiry odstrzeliwują sobie głowy, trzeba nasłać policję na kobietę, która puszcza muzykę pomidorom. Siostra obiecała, że przestanie, ale nie przestała. Przyciszyła tylko radio, ale rośliny i tak słyszały, w tamtym roku miała największe jak dotąd zbiory. No i teraz zawsze nastawia muzykę bardzo cicho.” 

„Zobaczyłam siedzącą na przystanku starszą kobietę, która z kocią precyzją lizała lody. Była ubrana w prostą żółtą sukienkę i białe ortopedyczne sandały. Obok, jakby dotrzymując jej towarzystwa, stała na ławce torebka.”

„Uśmiecha się do mnie i moje serce boli ze szczęścia. Uśmiecha się całym ciałkiem, jak robią to małe dzieci: zaciśnięte piąstki tłuką powietrze, nóżki kopią.”

„Tak to się robi, gdy stoisz na samej krawędzi, bardzo wysoko. Pochylasz się lekko w odpowiednią stronę. Taki niewielki ruch. Prawie niewidoczny. Nieco bliżej do tego, co wydawało się kiedyś tak odległe. Potem to cię zagarnia, porusza się z własną szybkością i możesz już nie myśleć. Zawsze sądziłam, że każdy taki upadek jest bardzo cichy. I że cisza jest głosem ulgi.

„Wieczorne powietrze jest takie łagodne. Gałęzie drzew tworzą koronkowy wzór. Słychać fontannę, nierówny szmer wody. Myślę: Obym nie zapomniała niczego, co składa się na tę chwilę.”

W każdym z tych urywków widzę czułość: wobec biednych, starszych, niemowląt, umierających, wobec siebie.

I tak mogłabym jeszcze cytować i cytować.

Spuśćmy zasłonę milczenia na błędy tłumaczki i redakcji.

wtorek, 14 października 2014

371. Motywator :)

Znalezisko z sieci, w sam raz na dobry początek dnia...
...ze specjalną dedykacją dla Mistrzyni powstawania z upadku, Kardamonowej.

niedziela, 9 lutego 2014

357. Słowo (nie tylko) na niedzielę

W jednym z kawiarnianych słoików (#91) znalazło się pytanie: z czego jesteś dumna? Pomyślałam wtedy, że to bardzo intymne pytanie, a jednak odpowiedź się znalazła. Zaimponowała mi Kardamonowa, która napisała (a właściwie to jest to, co zapamiętałam), że z każdego upadku, zawsze, za każdym razem podnosi się i patrzy przeciwieństwu prosto w oczy. Ta sama autorka zamieściła niedawno na blogu zdjęcie bransoletki z hasłem pasującym do tej postawy.
W poprzedni weekend natomiast ktoś mi podpowiedział tytuł książki: Jesteś cudem. Nie wiedziałam o niej nic, zapamiętałam tylko zachwyt w głosie mówiącej. Ten rodzaj książek nazywam motywatorami. W pięćdziesięciu rozdziałach zwanych przez autorkę lekcjami przytacza ona wiele prawdziwych historii. Szczególnie poruszyła mnie wypowiedź czarnoskórej jednonogiej narciarki o tym jak zdobyła srebrny medal paraolimpijski:
"Miałam przewagę w slalomie. Ale podczas drugiego zjazdu wszyscy przewracali się w niebezpiecznym miejscu. Pokonała mnie kobieta, która podniosła się szybciej niż ja. Nauczyłam się, że ludzie upadają, ale zwycięzcy się podnoszą, a złoci medaliści po prostu podnoszą się szybciej".
A dzisiaj cały dzień słucham pięknej polskiej piosenki z przejmującym leitmotivem "I keep walking [...], my heart was stolen".

poniedziałek, 30 września 2013

339. Aby nie żałować

Jedno z niewielu zdjęć, jakie zrobiłam na Prozarcie, zaraz po przyjeździe 15 sierpnia 2013. Bukiet: Michelle, tag: 2:16.
Bronnie Ware, autorka bloga www.inspirationandchai.com, jako pielęgniarka w hospicjum towarzyszyła swoim pacjentom w ostatnich tygodniach ich życia. Umierający dzielili się z nią swoimi spostrzeżeniami. Bronnie spisała rzeczy, których najczęściej żałowali:
Żałuję, że brakowało mi odwagi, aby żyć tak jak tego chciałem, a nie zgodnie z oczekiwaniami innych.
Żałuję, że tak ciężko pracowałem.
Żałuję, że nie miałem odwagi do tego, aby wyrażać swoje uczucia.
Żałuję, że nie utrzymywałem relacji z przyjaciółmi.
Żałuję, że nie pozwalałem sobie na bycie szczęśliwszym.

czwartek, 20 czerwca 2013

331. Cytat




Właśnie usłyszałam w moim ulubionym radiu rozmowę z 17-letnią uczoną / uczennicą z Hrubieszowa, Kingą Panasiewicz.
- Nie mogę się doczekać reszty mojego życia! - powiedziała.
Poczułam, jak od samego słuchania wzrasta mi energia :)

sobota, 17 listopada 2012

294. Terapeutyczna funkcja sztuki pisania

Artykuł o kobiecym piśmie dołączony do wczorajszego słoika wywarł na mnie głębokie wrażenie. Powyżej wpis w "naszym zeszycie". Farby akrylowe, tusze, żelo- i cienkopisy.

sobota, 22 września 2012

268. To już naprawdę koniec lata

"Teraz chłodna jesień wkroczy do Doliny Muminków. Bo inaczej jakże mogłaby znowu przyjść wiosna?"

piątek, 14 września 2012

264. Złapać życie za ogon...

...to wybór pełnych pogody, podnoszących na duchu (choć niektóre są też wyrazem irytacji na ludzkość) tekstów amerykańskiego feliotonisty Johna Grogana, z którego to zbiorku cytuję fragment mojego ulubionego felietonu:
Foto z netu. 
"Stali przez chwilę pod markizą, dokonując oględzin pełnego kałuż parkingu. Dziewczynka spojrzała na swoje nowe buty, a potem to samo zrobił mężczyzna. Bez słowa pochylił się i zagarnął ją jednym silnym wytatuowanym ramieniem. Ona zarzuciła mu rączki na szyję, przytuliła brzoskwiniowy policzek do szorstkiej szczeciny i ruszyli przez kałuże.
Była ze swoim tatusiem, wysoko, sucha i bezpieczna w jego ramionach. Czy dziewczynce w kraciastym fartuszku może kiedykolwiek w życiu zdarzyć się coś lepszego?"

Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać, chętnie poślę tę książkę w świat.
Proszę o informację w komentarzach.

czwartek, 10 maja 2012

222. Piękne czyny pozbawione sensu

Kiedy zastanawiałam się nad listą pięknych czynów pozbawionych sensu, które chciałabym pielęgnować, hołubić i w pamięci zachowywać jako pierwszy przyszedł mi do głowy historyczny już flashmob na antwerpskim dworcu.
W dzisiejszym Dużym Formacie przeczytałam o czymś równie pięknym, całkowicie bezużytecznym i zdecydowanie odlotowym.
Couch i trener biznesu Jacek Jakubowski opowiada o technice burzy marzeń w pracy z bezrobotnymi i podaje przykład:
"Podczas zajęć w małym miasteczku dziewczyna powiedziała: „W tym mieście nic się nie dzieje, jest szaro, ponuro. Ja bym chciała, żeby całe miasto położyło się i marzyło”. Zostało to zapisane. Były też pomysły bardziej realistyczne, zróbmy wycieczkę albo bal. […]
Uparli się na to wspólne marzenie.
Załatwili łóżka z wojska, pozwolenie, żeby to weszło w harmonogram Dni Miasta, zrobili marketing, czyli powiadomili wszystkie babcie, ciocie, znajomych, i przyszedł tłum.
Dziennikarka: Położył się i marzył?
Zostało to dopracowane, zdobyli pieniądze na kilkaset balonów z helem, każdy dostał karteczkę, na której napisał marzenie, i przywiązał ją do balonu. O godz. 12 wszystkie nobliwe osoby położyły się na łóżkach, a młodzież na trawie. Puszczono baloniki, a całe miasto leżało i patrzyło, jak marzenia odlatują do nieba".