Tabliczka z kotem o oczach upiora :) i ptaszkami jak u św. Franciszka. Jeszcze nie ma właścicielki.
Wisiorek mały z wilkiem, na zamówienie jedenastoletniej wnuczki znajomej, która to znajoma ma moją broszkę.
Wisior średni z zieloną żyrafą, na zamówienie tej samej dziewczynki dla przyjaciółki w równie młodym wieku. Ciekawe, czy się spodoba, bo mnie rozczarował.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecięce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecięce. Pokaż wszystkie posty
piątek, 16 września 2016
środa, 17 sierpnia 2016
493. Stoi na stacji lokomotywa
Kolejna stojąca kartka urodzinowa dla tego samego chłopczyka. Napis z wygranej kiedyś dzięki Kardamonowej minidrukarki do etykiet, pociąg - kupiona w Art pasjach tekturka, pokolorowana przeze mnie pisakiem i pokryta bezbarwnym lakierem do paznokci, papier kupiony kiedyś w Lidlu zapewne. Wesoła wyszła.
Labels:
dziecięce,
K.,
moje kartki,
poszło w świat!,
zieleń
piątek, 11 grudnia 2015
446. Dla odmiany kartka
Ulubiony mój papier z Makowego Pola Forget me not no 7 autorstwa Karoliny Dębickiej.
Na zamówienie kartka z okazji chrztu.
Labels:
chrzest,
dziecięce,
K.,
moje kartki,
poszło w świat!,
róż,
wózek
sobota, 19 września 2015
428. Proszę państwa, oto miś
Labels:
balony,
dziecięce,
K.,
miś,
moje kartki,
niebieski,
poszło w świat!
piątek, 26 czerwca 2015
408. Biegiem!
Kartka stojaczek na 3 urodziny tego samego chłopczyka, co tu i tu.
Figurki wycięte z papieru Latarni Morskiej "Psoty i śmieszki" z kolekcji "Mały Lord", w tle papier z Lidla. Kwiatki z ProzARTu 2013.
Figurki wycięte z papieru Latarni Morskiej "Psoty i śmieszki" z kolekcji "Mały Lord", w tle papier z Lidla. Kwiatki z ProzARTu 2013.
Labels:
dziecięce,
K.,
moje kartki,
niebieski,
poszło w świat!
piątek, 12 września 2014
369. Mateusz
Jestem sobie Mateuszek,
mam dwa oczka, parę uszek,
i od ucha aż do ucha
uśmiech, gdy listonosz puka
i do skrzynki wrzuca liścik,
by marzenie moje ziścić!
Mama śmiertelnie chorego Mateusza prosi o kartki, by sprawić mu przyjemność.
Można adres uzyskać na skrzacim profilu na FB.
Wysłałam tę kartkę (sprzed dwóch lat!) i napisałam na niej powyższy wierszyk.
Labels:
blogostan,
domki,
dziecięce,
moja pisanina,
moje kartki,
motyl,
niebieski,
poszło w świat!,
zaangażowałam się
środa, 9 października 2013
341. Roczek
Rok minął od czasu, kiedy zrobiłam kartkę z okazji narodzin maleńkiego Milana i teraz dostałam zamówienie na kartkę roczkową. Oto ona na płask:
I na stojąco:Druga fotka pokazuje, że jestem mistrzynią drugiego planu, ale co tam.
Miś i papier w zygzaczki z galerii RAE.
Labels:
dziecięce,
K.,
miś,
moje kartki,
niebieski,
poszło w świat!
piątek, 12 października 2012
277. Maluch zawitał na świat
Kartka z okazji narodzin pewnego Milana.
Ramka w tle wózka i motyl w rzeczywistości są jasnożółte, a nie kremowe. Po sfotografowaniu dodałam jeszcze "brylanciki" na piastach kół, ale kartka poszła już w świat i innego zdjęcia nie będzie.
Ta praca pokazuje moją ogólną tendencję: papiery nieprofesjonalne, recykling (tło, ramka, motyl) czy blok szkolny (wózek), do tego recyklingowa fliselina z bukietu, za to aż 6 wykrojników czy dziurkaczy (wózek, motyl, ramka, kropeczki, półkola, zaokrąglenia rogów)! I jeszcze biedroneczki z taśmy klejącej z empiku.
Ramka w tle wózka i motyl w rzeczywistości są jasnożółte, a nie kremowe. Po sfotografowaniu dodałam jeszcze "brylanciki" na piastach kół, ale kartka poszła już w świat i innego zdjęcia nie będzie.
Ta praca pokazuje moją ogólną tendencję: papiery nieprofesjonalne, recykling (tło, ramka, motyl) czy blok szkolny (wózek), do tego recyklingowa fliselina z bukietu, za to aż 6 wykrojników czy dziurkaczy (wózek, motyl, ramka, kropeczki, półkola, zaokrąglenia rogów)! I jeszcze biedroneczki z taśmy klejącej z empiku.
Labels:
dziecięce,
K.,
moje kartki,
motyl,
niebieski,
poszło w świat!,
wózek
środa, 15 sierpnia 2012
250. Czytelnik i parus odinokij
Chłopiec z latarniomorskiej kolekcji Mały Lord ze scrapcompeelu:
Kolejne dwie kartki z autowyzwania tygodniowego. Przez caly czas mam kłopot z internetem. Nie oglądam blogów, nie odbieram poczty.
środa, 8 sierpnia 2012
249. Kartkomania
Od poniedziałku na urlopie! Założyłam się sama ze sobą, że przez pierwszy tydzień zrobię jedną kartkę dziennie. Tak więc ranki i popołudnia spędzam w plenerze, a wieczory należą do pudełka z wycinkami. Kartka z poprzedniego posta zrobiona w niedzielę (dzień pierwszy) z myślą o bordowym wyzwaniu gdzieś. Mam kłopot z internetem, więc nawet nie próbuję odnaleźć źródła.
Kartka druga, poniedziałkowa, recyklingowa, zatytułowana na przykład "powitanie słońca":
Kartka wtorkowa, recyklingowo-mediowa: tło, motyl i obie wycinanki własnoręcznie barwione różnymi tuszmi, dziewczynka to mała księżniczka ze scrapcompeelu, też lekko podrasowana kolorystycznie. Wszystkie elementy przyklejone na taśmie piankowej, motyl w oryginale ma podwinięte skrzydła, ale to skan, więc nie widać. Różowa!
Nadprodukcja z wtorku: recyklingowa pocztówka z wakacji, która zaraz poleci do pracy. Eksperyment: zamierzam ją wysłać bez koperty. Ciekawe, czy i w jakim stanie dojdzie. Z myślą o tym starannie ją kleiłam, ale niepokoik jest. Strona główna:
i strona ze znaczkiem i adresem:
Labels:
dziecięce,
moje kartki,
poszło w świat!,
recykling,
róż,
wakacje,
zabawne
piątek, 20 lipca 2012
237. Cyrkowe sztuczki
Poszalałam! Druga kartka dziś. Chłopczyk z Latarniomorskiej kolekcji Little Lord ze scrapcompeelu, reszta pochodzenia recyklingowego lub niewiadomego ;)
Labels:
domki,
dziecięce,
moje kartki,
motyl,
niebieski,
poszło w świat!
sobota, 30 czerwca 2012
231. Dziewuszka jeszcze raz
Kolejna dziewuszka z arkusza Berek z kolekcji Mała Księżniczka, tło z kolekcji Radość lata i fantazyjny wykrojnik z scrapcompeelu. A myślałam, że nigdy nie użyję tego dziewczynkowego papieru.
Labels:
dziecięce,
moje kartki,
poszło w świat!,
róż,
zieleń
czwartek, 28 czerwca 2012
230. Dla pięciolatki
Papier z kolekcji Mały Lord, dziewczynka z kolekcji Mała Księżniczka, tusz Latarnia Morska, kryształki - wszystko ze scrapcompeelu oraz recylingowe tekturki, szmatki, guzik (ja! guzik!)
Na zamówienie - na piąte urodziny nieznanej mi dziewczynki, która lubi róż. Mam nadzieję, że lubi też (błys)kotki.
Na zamówienie - na piąte urodziny nieznanej mi dziewczynki, która lubi róż. Mam nadzieję, że lubi też (błys)kotki.
Labels:
dziecięce,
kotek,
moje kartki,
poszło w świat!,
róż
piątek, 29 stycznia 2010
69. My heart belongs to daddy
Red Heart Challenge: nowa kartka, użycie czerwieni i serca. To kolejne wyzwanie, które zmobilizowało mnie do pracy w ciągu ostatnich dwóch tygodni (do myślenia about mobilizuje mnie znacznie więcej).
Co się tyczy skromności wykorzystanych środków to przeszłam samą siebie: tektura z teczki biurowej, cienki biały karton - odpad introligatorski, czerwony kawałek kartki z minionych świąt, czarny cienkopis, klej biurowy. Łatwo się domyślić, że robiłam w pracy po pracy, dysponując jeszcze gilotyną, nożyczkami i drukarką.
Wydrukowałam z internetu obrazek z dziewczynką, skopiowałam metodą z pierwszych lat podstawówki: na karton docelowy położyłam rysunek do odwzorowania i twardym pisakiem (najlepszy jest wypisany długopis) obrysowałam kontur. Powstały bezbarwny zarys wypełniłam cienkopisem, zmieniając fryzurę, wycięłam, odwróciłam na lewą stronę, dorysowałam strój i buzię i wtedy przyszło mi do głowy dać jej do rąk czerwone serce. Nie dość mi było jednak zabawy z szarą tekturą i sercami, toteż wycięłam jeszcze trochę i wtedy przyszła mi do głowy piosenka Marylin Monroe, genialnie zaśpiewana w latach 80. po polsku przez niesłychanie zdolną Agnieszkę Fatygę (nie wiem, kto napisał świetny polski tekst, nie znalazłam go w necie). "Mogę flirtować z chłopcami", śpiewa w 1960 roku Marylin tu, "ale moje serce należy do taty" :)
Konkursik: kto zgadnie jaki stempelek posłużył mi za wzór dziewczynki? Nagrodą jest ta skromna kartka.
Co się tyczy skromności wykorzystanych środków to przeszłam samą siebie: tektura z teczki biurowej, cienki biały karton - odpad introligatorski, czerwony kawałek kartki z minionych świąt, czarny cienkopis, klej biurowy. Łatwo się domyślić, że robiłam w pracy po pracy, dysponując jeszcze gilotyną, nożyczkami i drukarką.
Wydrukowałam z internetu obrazek z dziewczynką, skopiowałam metodą z pierwszych lat podstawówki: na karton docelowy położyłam rysunek do odwzorowania i twardym pisakiem (najlepszy jest wypisany długopis) obrysowałam kontur. Powstały bezbarwny zarys wypełniłam cienkopisem, zmieniając fryzurę, wycięłam, odwróciłam na lewą stronę, dorysowałam strój i buzię i wtedy przyszło mi do głowy dać jej do rąk czerwone serce. Nie dość mi było jednak zabawy z szarą tekturą i sercami, toteż wycięłam jeszcze trochę i wtedy przyszła mi do głowy piosenka Marylin Monroe, genialnie zaśpiewana w latach 80. po polsku przez niesłychanie zdolną Agnieszkę Fatygę (nie wiem, kto napisał świetny polski tekst, nie znalazłam go w necie). "Mogę flirtować z chłopcami", śpiewa w 1960 roku Marylin tu, "ale moje serce należy do taty" :)
Konkursik: kto zgadnie jaki stempelek posłużył mi za wzór dziewczynki? Nagrodą jest ta skromna kartka.
wtorek, 19 stycznia 2010
64. Międzykontynentalne wyzwanie mączne...
... czyli scrapowanie codziennością albo Dzień Babci. Obrazek z torebki mąki pysznej wykwintnej, pszennej luksusowej, Polskie Młyny SA, Warszawa. Baza to tektura z opakowania, bura koperta wytuszowana na różowo (nie widać na skanie), różowa karteczka z kostki do notatek, serwetka i papier w kwiatki z kolekcji od Brises, rozpryśnięta kropla rozwodnionej czerwonej farby akrylowej, biedronkowy dziurkacz, Yoasine nożyczki w ząbki, cienkopis, magic.
Widać liczne inspiracje blogowe, tak ogólne, że trudno powiedzieć, od kogo tym razem ściągnęłam. Kolorystycznie nieźle, choć ten różyk mogłam trochę przybrudzić, kompozycja budzi moje zastrzeżenia, babcia z mąki zdominowała pozostałe elementy. Jak zwykle miałam kłopot z klejeniem.
Na zdjęciu z początku lat 60. Skrzatka około pięcioletnia z Babcią przy śniadaniu w obiektywie Dziadka. Łapką z połówką rogala z masłem pokazuję coś, nie wytresowana jeszcze, że nie pokazuje się ręką. W kubku mleko (zwykły biały porcelanowy kubek, plastikowych jeszcze nie było i rzadkością były specjalne wzory dla dzieci, miałam kubek i talerz śniadaniowy z pociągiem, ale stłukły się bodaj jeszcze wcześniej). Na parapecie okiennym szklany syfon, nosiło się je do sklepu na wymianę, woda sodowa wiele lat kosztowała 2,20 (wyobrażacie sobie, że ceny były ustalone przez państwo?). Nie pamiętam kiedy skończyła się ich epoka, pewnie gdzieś w połowie lat 70., w kącie szafki pod zlewem, za garnkami (nietypowo nie było to u nas miejsce na śmieci) zostały dwa takie i dotąd je mam, teraz robią za ozdoby. Na ścianach w kuchni olejne lamperie w ohydnym zielonym kolorze, zasłonki bladożółte z zielonymi i brązowymi prostokącikami. Babcia jest niedawno po fryzjerze, musi to być lato, bo ścięte krótko włoski dziecka już trochę odrosły (Mama obcinała mi je zawsze przed latem), a guziki od kretonowej bluzki skrzacinej (nie widać, bo wpadło mi do głowy potraktować zdjęcie puncherem), przerobionej zresztą z czyjejś sukienki (Mama Skrzatki była mistrzynią przeróbek) uchowały się w pudełku z guzikami przez wszystkie te lata.
A tak wygląda torebka siostrzanej mąki pysznej luksusowej, obrazka wykwintnej w necie nie znalazłam.
Labels:
dziecięce,
moja pisanina,
rodzinne,
scrap,
wyzwania
wtorek, 13 października 2009
29. Różowo dla Magdy M.

Moja różowa praca, zainspirowana komentarzem Magdy u scrapujących Polek.
Podoba mi się, chociaż litery zrobiłam za małe. Źle się pisze cienkopisem na szorstkim. Karton z opakowania, papier, w który zawinięto mi zakup w kwiaciarni, suche pastele, ścierka domowa (przy okazji sprzedaję wam tani sposób pozyskiwania różowego filcu). Odpowiedź na retoryczne pytanie Mrouh: jak mały musi być ścinek papieru, by uznać, że już się nie przyda? Ja wykorzystałam tu odpadki z dziurkacza biurowego.
No i miało być wyłącznie różowo, ja zaś zgrzeszyłam szarym kartonem, brązową kredką pastelową (żeby korespondowało z kolorami misia) i czarnym pisakiem. Może zostanie mi to wybaczone, wszak chciałam dobrze. Tyle że dobre intencje mają złą prasę...
Labels:
dziecięce,
róż,
scrap,
wyzwania,
zaangażowałam się
środa, 30 września 2009
21. Miało być pastelowo...
... a wyszło jarzeniowo...
Kolejne wyzwanie piaskownicy. Kiedy już wybrałam fotografię, dopasowałam do niej, nieco adaptując, moje dawne haiku. Postawiłam na kolor różowy, którego wprawdzie mam przesyt po oglądaniu scrapów w necie, ale który lubiłam jako dziewczynka oraz groszki, kwiatki, serduszka jako desenie dziewczynkowe, a żeby nie było zbyt słodko wybrałam zielonkawe tło. Kolorystycznie mnie zadowala, kompozycja wymaga pracy. Łatwo spełniam warunek "żadnych kupowanych dodatków", "tylko ręczne pismo", "materiał". Zamiast dopuszczalnego papieru scrapowego użyłam papieru do zawijania kwiatów z kwiaciarni i kartonu w serduszka z akcji zbiórki krwi. Zielona podstawa: okładka folderu reklamowego (w oryginale tak nie bije po oczach). Widzę, że przesadziłam z gryzmołkami. Mimo wszystkich tych zastrzeżeń bawiłam się jak dziecko i kończę z zadowoleniem.
Kolejne wyzwanie piaskownicy. Kiedy już wybrałam fotografię, dopasowałam do niej, nieco adaptując, moje dawne haiku. Postawiłam na kolor różowy, którego wprawdzie mam przesyt po oglądaniu scrapów w necie, ale który lubiłam jako dziewczynka oraz groszki, kwiatki, serduszka jako desenie dziewczynkowe, a żeby nie było zbyt słodko wybrałam zielonkawe tło. Kolorystycznie mnie zadowala, kompozycja wymaga pracy. Łatwo spełniam warunek "żadnych kupowanych dodatków", "tylko ręczne pismo", "materiał". Zamiast dopuszczalnego papieru scrapowego użyłam papieru do zawijania kwiatów z kwiaciarni i kartonu w serduszka z akcji zbiórki krwi. Zielona podstawa: okładka folderu reklamowego (w oryginale tak nie bije po oczach). Widzę, że przesadziłam z gryzmołkami. Mimo wszystkich tych zastrzeżeń bawiłam się jak dziecko i kończę z zadowoleniem.
sobota, 26 września 2009
19. Premiera
To jest moja odpowiedź na wyzwanie stąd i moja pierwsza praca tego rodzaju.
Wyzwaniem okazało się:
- wyszukanie odpowiedniego zdjęcia - na większości nie widać żadnych emocji, tylko wytresowana dziewczynka pozuje dla ukochanego Dziadka, grzeczna albo znudzona
- najłatwiejszą częścią okazał się tekst. Jak już zidentyfikowałam emocje na zdjęciu, sam się wymyślił, w dodatku w formie rymowanki
- pomysł na aranżację przyszedł wraz z poszukiwaniem materiałów do ozdoby w folderach i czasopismach (włóczkowe barwne akcenty i swetrowe chmurki. Chmurki początkowo planowałam drukowane)
- nie miałam odpowiedniego papieru. W końcu jako tło wystąpił szkolny papier kolorowy z lat 80-tych (co jeszcze kryje się w moich szafach? Ha!)
- niezgrabne łapy trzęsąco wycinały krzywulasowate litery
- i najgorsza część pracy: klejenie. Upaprałam klejem i w dodatku bezlitosny komputer pokazuje moje linie papilarne
- nie udało się uniknąć pofałdowania papieru.
Zastanawiam się ponadto, jak innym autorkom udaje się zmieścić tyle elementów, to muszą być wielkie formaty, moja kartka jak zwykła z empiku, 15 x 15 cm.
Są też sukcesy:
- wielka, wielka radość i przyjemność z tej zabawy
- duma, że sobie poradziłam
- zadowolenie z efektu plastycznego
- premiera skanerodrukarkokopiarki. Sama wybrałam, kupiłam, znalazłam transport, zainstalowałam i obsłużyłam. Gratulacje, pani Skrzatko.
- jest też korzyść, że tak powiem, globalna. Żadnego kupowania profesjonalnych materiałów, wszystko recykling: kolorowy folder z intercity, czerwone litery wycięte ze starej koperty (pewnie zostawiłam ze względu na kolor!), błękitne elementy to wewnętrzna strona zwykłej białej koperty po zaproszeniu na jakąś prezentację, na którą nie poszłam. Nieudana krzywa białobłękitna obwódka z pasty do zębów. Polak potrafi.
Na zdjęciu Skrzatka jako skrzacik nieledwie sześcioletni, w obiektywie Dziadka.
PS, czyli przypomniałam sobie: przedwczoraj Basia przyznała mi wyróżnienie. Bardzo to miłe, dziękuję, Basiu. Wstawiam liliową wstążkę na marginesie bloga.
Wyzwaniem okazało się:
- wyszukanie odpowiedniego zdjęcia - na większości nie widać żadnych emocji, tylko wytresowana dziewczynka pozuje dla ukochanego Dziadka, grzeczna albo znudzona
- najłatwiejszą częścią okazał się tekst. Jak już zidentyfikowałam emocje na zdjęciu, sam się wymyślił, w dodatku w formie rymowanki
- pomysł na aranżację przyszedł wraz z poszukiwaniem materiałów do ozdoby w folderach i czasopismach (włóczkowe barwne akcenty i swetrowe chmurki. Chmurki początkowo planowałam drukowane)
- nie miałam odpowiedniego papieru. W końcu jako tło wystąpił szkolny papier kolorowy z lat 80-tych (co jeszcze kryje się w moich szafach? Ha!)
- niezgrabne łapy trzęsąco wycinały krzywulasowate litery
- i najgorsza część pracy: klejenie. Upaprałam klejem i w dodatku bezlitosny komputer pokazuje moje linie papilarne
- nie udało się uniknąć pofałdowania papieru.
Zastanawiam się ponadto, jak innym autorkom udaje się zmieścić tyle elementów, to muszą być wielkie formaty, moja kartka jak zwykła z empiku, 15 x 15 cm.
Są też sukcesy:
- wielka, wielka radość i przyjemność z tej zabawy
- duma, że sobie poradziłam
- zadowolenie z efektu plastycznego
- premiera skanerodrukarkokopiarki. Sama wybrałam, kupiłam, znalazłam transport, zainstalowałam i obsłużyłam. Gratulacje, pani Skrzatko.
- jest też korzyść, że tak powiem, globalna. Żadnego kupowania profesjonalnych materiałów, wszystko recykling: kolorowy folder z intercity, czerwone litery wycięte ze starej koperty (pewnie zostawiłam ze względu na kolor!), błękitne elementy to wewnętrzna strona zwykłej białej koperty po zaproszeniu na jakąś prezentację, na którą nie poszłam. Nieudana krzywa białobłękitna obwódka z pasty do zębów. Polak potrafi.
PS, czyli przypomniałam sobie: przedwczoraj Basia przyznała mi wyróżnienie. Bardzo to miłe, dziękuję, Basiu. Wstawiam liliową wstążkę na marginesie bloga.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)














