Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 listopada 2016
501. Zakładka / tag
Narobiłam się ostatnio zakładek, a tylko jedna doczekała się zdjęcia. Pojechała do Danii, a stamtąd do Montrealu, Quebec, Kanada.
poniedziałek, 23 listopada 2015
poniedziałek, 11 listopada 2013
345. Szklana słabość
Lubię listopad. Wbrew swej złej sławie miewa wiele słonecznych dni, przez pozbawione liści drzewa i krzewy przeziera więcej światła, na tle nieba gałęzie tworzą piękne rysunki.
Mam też słabość do szklanych kul. Czerwoną z banieczkami powietrza nawet sobie kiedyś kupiłam.
Niedawno znalazłam w sieci zdjęcie, na którym w szklanej kuli widnieją bezlistne listopadowe gałęzie na tle pogodnego nieba.
Mam też słabość do szklanych kul. Czerwoną z banieczkami powietrza nawet sobie kiedyś kupiłam.
Niedawno znalazłam w sieci zdjęcie, na którym w szklanej kuli widnieją bezlistne listopadowe gałęzie na tle pogodnego nieba.
niedziela, 6 października 2013
340. Torba
Wczoraj, w piękną złotojesienną sobotę na warsztatach u Konstancji zrobiłam pod jej fachowym i życzliwym okiem tę złotojesienną płócienną torbę.
Labels:
decoupage,
jesień,
Konstancja,
poszło w świat!,
torba,
warsztaty
poniedziałek, 3 grudnia 2012
298. Co to?
Zagadeczka: skąd pochodzi ten rysunek?
Spodobał mi się, bo mam sentyment do takiego stylu z lat 60-70.
Są i pozostałe pory roku.
Ten właśnie obrazek chciałam zamieścić dwa tygodnie temu, gdy blogger mnie postraszył, że to już koniec ;)
poniedziałek, 29 października 2012
289. Pod prąd
Wbrew temu co w radiu i na blogach cieszę się złotą jesienią. Owszem, ochłodziło się w piątek, owszem, padał grad w sobotę wieczorem, owszem, noce chłodne. Ale.
Tak jest pięknie!
Niebo lśni błękitem, słońce wciąż jeszcze grzeje, powietrze krystalicznie przezroczyste.
Znalazłam zeszłoroczną notkę na blogu Blue Bicycle: "Jesień nas rozpieszcza w tym roku. Wynagrodzenie po trudnym lecie?" Mogę to powiedzieć w tym roku: jesień mnie rozpieszcza. Nic mi do tegorocznego lata, było w sam raz dla mnie. Ale to teraz - teraz przeżywam zachwyt, aż w piersiach rozpiera.
I pomyśleć, że to po prostu bio - biochemia, biofizyka i biometeorologia ;)))
Wczoraj całe popołudnie napawałam się ulubioną piosenką wczesnojesienną (trochę sobie późno przypomniałam!)
I przerzucam się od melancholijnej wersji Leszka Długosza do ekspresyjnej Janusza Radka i z powrotem, obie uwielbiam.
Tak jest pięknie!
Niebo lśni błękitem, słońce wciąż jeszcze grzeje, powietrze krystalicznie przezroczyste.
Znalazłam zeszłoroczną notkę na blogu Blue Bicycle: "Jesień nas rozpieszcza w tym roku. Wynagrodzenie po trudnym lecie?" Mogę to powiedzieć w tym roku: jesień mnie rozpieszcza. Nic mi do tegorocznego lata, było w sam raz dla mnie. Ale to teraz - teraz przeżywam zachwyt, aż w piersiach rozpiera.
I pomyśleć, że to po prostu bio - biochemia, biofizyka i biometeorologia ;)))
Wczoraj całe popołudnie napawałam się ulubioną piosenką wczesnojesienną (trochę sobie późno przypomniałam!)
Po czerni jeżyny, po liściu kaliny
Jesień, jesień już
Po ciszy na stawie, po krzyku żurawi
Jesień, jesień już
Po astrach, po ostach, to widać, to proste, że
Jesień, jesień już
I po tym, że wcześniej noc ciągnie ze zmierzchem
Jesień, jesień już
Po pustym już polu, po pełnej stodole
Jesień, jesień już
Strachowi na wróble już nad czym się trudzić?
Jesień, jesień już
I po tym że w górze wiatr wróży kałuże, tak
Jesień, jesień już
I po tym że przecież jak zwykle, po lecie
Jesień, jesień już
Ach, ten dzień w kolorze śliwkowym
Berberysu i głogu ma smak.
Stawia drzewom pieczątki, żeby było w porządku,
Że już pora, że trzeba iść spać.
A my tak po kieliszku, po troszeczku
Popijamy calutki ten dzień,
Próbujemy nalewki z dzikiej róży, z porzeczki,
Żeby sprawdzić - czy zimą to wypić się da?
To się w głowie nie mieści, że tak szumi, szeleści
Tak bliziutko, o krok, prawie tuż
Głębokimi rzekami, pachnącymi szuwarami
Idzie jesień i prosto w nasz próg.
Ale co tam, przecież taka jesień złota
Nie jest zła.
Ale co tam, przecież taka jesień złota
Niechaj trwa!
I przerzucam się od melancholijnej wersji Leszka Długosza do ekspresyjnej Janusza Radka i z powrotem, obie uwielbiam.
sobota, 27 października 2012
286. To był dobry dzień
Nie chwal dnia przed północą, powiada ludowa przestroga, toteż chwalę po północy ;)
Po bardzo wyczerpującym tygodniu pracy, tym trudniejszym, że w towarzystwie jadowitego przeziębienia nadszedł wreszcie oczekiwany weekend.
Dzisiaj istny kalejdoskop zmian pogody, od ochłodzenia w nocy, co dało rankiem krupy śniegu na samochodach, przez zimny wiatr w dzień aż po olśniewające słońce po południu. Niestraszny chłód, gdy odzienie ciepłe, ciśnienie wysokie i całe dwa wolne dni przede mną.
Zatem zamiast prosto do domu pojechałam tramwajem do Jelitkowa i cieszyłam się spacerem w słoneczne, coraz krótsze popołudnie.
I wkrótce miniemy jedną z ładniejszych tutejszych willi - willę Claaszena, siedzibę Muzeum Sopotu:
I na koniec jedna z moich najulubieńszych piosenek herbacianych:
Słuchamy klik.
Po bardzo wyczerpującym tygodniu pracy, tym trudniejszym, że w towarzystwie jadowitego przeziębienia nadszedł wreszcie oczekiwany weekend.
Dzisiaj istny kalejdoskop zmian pogody, od ochłodzenia w nocy, co dało rankiem krupy śniegu na samochodach, przez zimny wiatr w dzień aż po olśniewające słońce po południu. Niestraszny chłód, gdy odzienie ciepłe, ciśnienie wysokie i całe dwa wolne dni przede mną.
Zatem zamiast prosto do domu pojechałam tramwajem do Jelitkowa i cieszyłam się spacerem w słoneczne, coraz krótsze popołudnie.
Obsypane wciąż niedojrzałymi owocami zimowe jabłonki przypominają, że tu gdzie przystanek autobusu przy rondzie jeszcze niedawno były ogródki.
Słońce już bardzo nisko. Złocista plama na wodzie zapowiada niedaleki zachód słońca. Ledwo widać, ale widać port gdyński z plaży gdańskiej. Jest nawet żaglówka.
Jak śpiewa Wojciech Młynarski:
W berżeretkach, balladach, kanconach
bardzo rzadko jest mowa o wronach,
a ja mam taki gust wypaczony,
że lubię wrony.
Los im dolę zgotował nieletką,
cienką gałąź i marne poletko,
Czarne toto i w ziemi się dłubie,
a ja je lubię.
A teraz z Sopotu przy dobrej woli dostrzeżemy port gdański:I wkrótce miniemy jedną z ładniejszych tutejszych willi - willę Claaszena, siedzibę Muzeum Sopotu:
I na koniec jedna z moich najulubieńszych piosenek herbacianych:
Gdy już apteki przenika październik
i nie ma leków na smutek i katar
Jedyny Stwórca dał nam
medykament,
To w szklance mocna, gorąca herbata.
Gdy z fortepianem się w domu zamykam,
To śpiewam głośno na chwałę czajnika.
Układam sonet z herbacianych listków,
Na dobrotliwy czajnik z gwizdkiem.
Wypływa na senne morze,
Cudowny, Blaszany Parowiec.
W obłoku pary odmienia,
Serca zmartwione jesienią.
To w szklance mocna, gorąca herbata.
Gdy z fortepianem się w domu zamykam,
To śpiewam głośno na chwałę czajnika.
Układam sonet z herbacianych listków,
Na dobrotliwy czajnik z gwizdkiem.
Wypływa na senne morze,
Cudowny, Blaszany Parowiec.
W obłoku pary odmienia,
Serca zmartwione jesienią.
Tak pięknie pachną w blaszance,
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Kiedy w miłosną wpadniesz katastrofę,
Gdy Cię choroby zginają, jak klamkę.
Niech na ratunek bieży pogotowie,
Z pełną po brzegi, czaju filiżanką.
Tak pięknie pachną w blaszance,
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Kiedy w miłosną wpadniesz katastrofę,
Gdy Cię choroby zginają, jak klamkę.
Niech na ratunek bieży pogotowie,
Z pełną po brzegi, czaju filiżanką.
Tak pięknie pachną w blaszance,
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Tak pięknie pachną w blaszance,
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Wypływa na senne morze,
Cudowny, Blaszany Parowiec.
W obłoku pary odmienia,
Serca zmartwione jesienią.
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Wypływa na senne morze,
Cudowny, Blaszany Parowiec.
W obłoku pary odmienia,
Serca zmartwione jesienią.
Tak
pięknie pachną w blaszance,
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Indie i chińskie latawce.
Tak pięknie pachną...
Słuchamy klik.
PS. Katar - tak, smutek - nie. Nie w taką pogodę!
Labels:
jesień,
kawa/herbata/napoje,
moja pisanina,
S-t,
zdjęcia
czwartek, 25 października 2012
284. Jesień
Dostałam dziś maila ozdobionego takim zdjęciem. Aż mi się buzia uśmiechnęła - na dobry dzień!
Update 13:13
Przed chwilą zobaczyłam pierwsze gawrony (przylatują do nas z północnego wschodu). Czyżby zapowiadała się wczesna zima?
niedziela, 7 października 2012
276. Jesień nad morzem
Zmienna pogoda w ten weekend, to deszcz, to wiatr, to słońce. Szukałam innego zdjęcia, wygooglałam to: http://www.etsy.com/listing/50407152/large-scale-ocean-black-and-white.
wtorek, 15 listopada 2011
194. Jesień idzie ku mnie przez park
Kolejna kartka pokazująca moje zafascynowanie domkowym dziurkaczem. Wyzwanie #13 z bloga sklepu scrap.com.pl. Inspiracją miało być zdjęcie Latarni Morskiej, warunkiem użycie przede wszystkim scrap.comowych materiałów. Pierwszą moją myślą było oddać skrapowo ten pejzaż, ale przecież nie mogłam sobie odmówić domków - mojej nowej miłości ;) Okazało się poza tym, że nie mam w domu papierów w odpowiednich kolorach, jedyny podobny, zastosowany jako tło to Breakfast in the Garden z IDYLL Collection Karoli, domki powycinane z różnych reklam, liście klonu z resztek kuchennej ceraty, przyklejone na piance, więc 3D (ale jestem dumna z przekroczenia kolejnego Rubikonku!).
Moja materią jest słowo, obraz stanowi zawsze dla mnie wyzwanie. Z łatwością przyszedł mi wierszyk na temat, z żartobliwym nawiązaniem do słynnego wiersza Jana Twardowskiego. Trochę autodydaktyki przy okazji:
Moja materią jest słowo, obraz stanowi zawsze dla mnie wyzwanie. Z łatwością przyszedł mi wierszyk na temat, z żartobliwym nawiązaniem do słynnego wiersza Jana Twardowskiego. Trochę autodydaktyki przy okazji:
Spieszmy się kochać jesień, nim minie,
miejsca ustępując zimie,
i zostanie tylko żal, że była,
a ja się nią nacieszyć nie zdążyłam.
Zdjęcie - inspiracja:
Labels:
domki,
jesień,
liść,
moja pisanina,
moje kartki,
ptaszek,
wyzwania
poniedziałek, 25 października 2010
czwartek, 22 października 2009
36. "Czar jesieni"
Od czasu założenia bloga, który z założenia miał pokazywać nabytki z lumpeksu (i może jeszcze będzie), przechodzę przyspieszone szkolenie w zakresie znajomości różnych form rękodzieła i sama nieśmiało próbuję. Kiedy przeczytałam o ATC, po pierwsze sprawdziłam w goglach "co je ono", potem pooglądałam rezultaty różnych ATC swaps i wreszcie odważyłam się zapisać na taką wymianę u Anek73. Takie karty ~2,5x~3,5 cala na hasło "Czar jesieni" dostaną ode mnie jakieś, nie wiem które, trzy panie.
Ten temat zdecydował o tym, że się odważyłam. Od razu wiedziałam, że zrobię te właśnie płotki ze słomy i drzewka z liści. Miałam 18 lat, kiedy w klasie maturalnej zaprzyjaźniłam się z bardzo kreatywną dziewczyną, ja też lubiłam prace ręczne, jak to się kiedyś nazywało, a wspólnie stanowiłyśmy samonapędzający się tandem pomysłów i realizacji. Ciekawe, że miałyśmy również czas na spacery, rower oraz naukę do matury. Obrazki z liści to był jej pomysł. Pisałyśmy na tym listy. Mój brat swój obrazek oprawił, co sprawiło, że poczułam się ogromnie doceniona. Do dziś wisi on u niego w mieszkaniu.
Teraz dodałam tylko tło z kawałka juty, pozostałego mi z zasłon, które okazały się niewypałem. Tak ciemny zielony kolor nie wyglądał dobrze we wnętrzu, chociaż dużym i w dodatku bardzo szybko spłowiał wystawiony na słońce w południowo-zachodnim pokoju. Zanim to jednak nastąpiło wpadłam na pomysł rozjaśnienia go nieco i przyozdobienia szydełkowymi kremowymi gwiazdkami i kółeczkami. Zrobiłam ich może z pięć, straciłam zapał, zasłony nigdy nie doczekały się dekoracji, spłowiały, zostały gdzieś wydalone z domu, a te elementy mam do dziś. Od ponad 20 lat...
*
PS. To serce, które tak mnie zachwyciło w różowym candy właśnie wyskoczyło z koperty wołając: surprise! Przyfrunęło (nie potrafię myśleć, że było inaczej!) wraz z wygranym w śliwowym wyzwaniu Yoasi albumikiem, odpowiednią do niego zakładką, szafirowym kwiatem z różowymi koralikami, kartką z brzozami i haftowanym woalem. Nawet nie umiem wyrazić, jak mnie to wzruszyło... Dziękuję Ci, Yoasiu!
Labels:
dostałam,
jesień,
moje ATC,
poszło w świat!,
serce,
wymiany,
zabawy blogowe
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






