niedziela, 29 listopada 2009

sobota, 28 listopada 2009

56. Co ja na to poradzę...


... że najbardziej kręcą mnie najprostsze?
Podziwiam, zachwycam się, wręcz zazdroszczę kartek warstwowych, trójwymiarowych, postarzanych, z nadrukami, przeszyciami, a ja co? Jeden rodzaj barwnego kartonu, szara tektura (aż nudne powtarzać: recykling), dziurkacz i klej biurowy.
PS. Po komentarzu Basi jeden zyskał indywidualność. Ten, który odbił od stada, by wzlatywać nad poziomy.

piątek, 27 listopada 2009

55. Scrap imieninowy


Było takie piękne wyzwanie Rybiookiej u Polek na początku tego miesiąca. Zainspirowało mnie przy okazji imienin pewnego bliskiego memu sercu sześćdziesięciolatka.
W rzeczywistości serduszko nie zakrywa jego twarzy :)
Jak to u mnie, recyklingowy karton z opakowania jako baza, wydruki z komputera, trochę śmieci z reklam (szachownica, próbki kolorów, półksiężyc, strzała), saszetka po herbacie korzennej (crown, zegar, filiżanka), skrawki żółtego kartonu z poprzedniego (żółtego) wyzwania, zwykły klej biurowy, długopisy, żelopis, cienkopis i moja ręka.
Na czarnym tle poprzednie pokolenia, stąd napis "gdzie ci mężczyźni" nie jako utyskiwanie na brak męskości u współczesnych, tylko jako tęsknota za już zmarłymi (a że oni w niebiosach to błękitne gryzmołki).
Na czerwono pokolenie równoległe i że jest to linia męska imię ukochanej żony nie zostało umieszczone, a tylko zaakcentowane wykrzyknikiem. Na zielono (nadzieja na przyszłość) potomkowie czyli młodzi i ich dzieci.

czwartek, 26 listopada 2009

54. Co można kupić za pół ceny?

- Pół serwetki :)
Kupiony w lumpeksie za złotówkę sweter ozdobiony był szydełkowymi elementami, które wzbudziły moje pożądanie. Nadal pałętają się po domu, a o swetrze słuch dawno zaginął...

wtorek, 24 listopada 2009

53. Żółto i skromnie


Na żółte wyzwanie piaskownicy.
Karton o dwóch odcieniach żółci, cienkopis, magic, dziurkacz-koniczynka od Shirai, nożyczki w ząbki od Yoasi, złoty tusz z empiku.

czwartek, 19 listopada 2009

52. Prezenty, prezenty

1. Wymiana woreczkowa. Dzieła rąk Slonecznik6. Dziękuję bardzo!

2. Wczoraj, po dziewięciu dniach w rękach Poczty Polskiej, przyszły karteczki z jesiennej wymiany ATC. Dziękuję, Aniu!
Górny rząd - Witaj, szkoło: 2+2 - Ewkaka19, ludziki z odcisków palców - Madlinka, haft z tablicą - Oura512.
Srodkowy rząd: Deszczowa piosenka: chmurka, nutki, la, la, la - Alexls, Deszcz, jesienny deszcz, Nostalgia, Jesienna zaduma, Deszczowa piosenka - Trzpiot, krople deszczu i parasol - Ona_i_ja.
Dolny rząd: Czar jesieni: listki puncherowe i guziczkowe - Anek73, kosz grzybów - Ewkaka19, patchwork z brzozowym listkiem - Eda-1 .

3. Prezent od Szarlotek: Nastąpiła między nami wymiana prezentów w uznaniu różowej akcji.

środa, 18 listopada 2009

51. Bezsenność

Wyzwanie w Craftowie.
Moje zdjęcie bezsennej nocy 1/2 listopada + ilustracja z ostatniego "Zwierciadła" + fragment wiersza Baczyńskiego, którym (wierszem) nasiąkałam przez ponad 2 tygodnie, nosząc go przy sobie i czytając, gdy nadarzyła się okazja.

wtorek, 17 listopada 2009

50. Czas się skurczył

Nie nadążam z wytwarzaniem i wysyłką wymiankową (jedna przesyłka szczęśliwie wczoraj wyszła, druga jutro), odpuszczam wyzwania, choć ciekawe i mam pomysły oraz materiały, pracy full, spowolnił mi Internet domowy, więc strony craftowe, ciężkie od zdjęć niechętnie się otwierają, dwa ważne wyjazdy okołoweekendowe, a to wszystko, żeby powiedzieć, że wczoraj, pod moją nieobecność, przyszły dwie urocze, zapowiadane, więc oczekiwane, przesyłki.
Od Mrouh: filcowa podkładka pod kubek (z użyciem moich ulubionych kolorów, czyli czerwieni, fioletu i zieleni), guziczki, listki, serduszko i inne ozdóbki modelinowe (obiekt mojego zachwytu, czemu dawałam wyraz w komentarzach): oraz kartka ”Oswajanie jesieni”: a wszystko to samorobne oraz prawdziwy, ręką pisany, list. Och, jak miło! Dziękuję bardzo!
I zapowiadana przesyłka od Yoasi: najpierw miał to być (i jest) kwiatek-broszka za udział w wyzwaniu szarlotkowym, potem yoasiny mail uprzedził mnie, że dostanę jeszcze mnóstwo innych rzeczy, mających zachęcić mnie do kartkowania i oto są: podstawy scrapbookingu dla początkujących, nożyczki w falbankę, tusz czarny i różowy, nity, tasiemki: naklejki: drewniane gwiazdki i mnóstwo wycinanek dziurkaczowych: kwiatki, listki, gałązki, motylki, serduszka oraz budzące dotąd moje największe pożądanie owalne herbatniki: Dziękuję, Yoasiu. Będę używać, choć z pewnością nie tak intensywnie, jak Ty.
Dostałam też przed weekendem filiżankę z podstawką i śniadaniowym talerzem od Szarlotek. Na razie nie ma zdjęcia, a w necie nie znalazłam akurat tego modelu. Już napisałam maila, a teraz jeszcze raz dziękuję tu, w blogostanie.
Dostałam kolejne wyróżnienie. Serdecznie dziękuję, Sabinko. Odkładam to i odkładam, ale ten czas nadejść musi, że i ja powyróżniam blogi, póki co zadanie to, jako trudne odkładam na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Wczoraj wysłałam prezent na wymianę woreczkową dla pewnej pani, co do której przypuszczam, że nie czyta mojego bloga, ale któż to wie na pewno. Jestem zadowolona z rezultatu mojej pracy (nie zrobiłam zdjęcia, ale obdarowana zrobi, bo jest obowiązek pokazać na blogu, co się dostało). Odpuściłam sobie ambicję dorównania znakomitej dziergaczce, szwaczce i hafciarce, która ponadto wytwarza biżuty i kartki. Woreczek z perły w kolorze ecru, zrobiony na drutach i zszyty szydełkiem (wykorzystałam dawno zrobiony kawałek, z którego miała być bluzka, ale nigdy nie powstała), prezentem zaś jest raczej skromny komplet szklanej biżuterii (kolczyki, bransoletka i naszyjnik) z lazurowoniebieskich beczułek cracle, koralików szklanych przezroczystych jak krople wody oraz szklanych perełek, wszystko to na lince jubilerskiej w kolorze mosiądzu, ze srebrnymi biglami i zapięciami. Nazwałam go „Morskie opowieści” (dobry bajer to połowa sukcesu). Jeszcze moja kartka z sercem i limonkowym kwiatkiem i oto cały prezent własnoręczny, co mnie napawa dumą :)

czwartek, 12 listopada 2009

49. Listonosz przyniósł

Dwie kartki otrzymane "pocandowo", jedna z innego miasta, a druga i z innego miasta, i w dodatku z innego kontynentu.
Praca z różowego tygodnia od Kalioppe (zdjęcie z jej blogu), wraz z broszką z delikatnej materii, tej samej, co kwiatki na kartce. Na fotografii trochę ciemniejszy kolor niż w rzeczywistości. Czuję się obdarowana ponad miarę, dziękuję!


I druga, od Tukary z Tunezji. Niezwykłe, jak kolor znaczka na kopercie odpowiedni do kolorystyki kartki. Precyzja wykonania, którą docenić można dopiero w realu, przyprawia mnie o kompleksy. Szczerze mówiąc, gdybym ją miała ciągle w zasięgu wzroku, to nie ośmieliłabym się sięgnąć po klej i nożyczki :) Dziękuję bardzo!

PS. Dziękuję Pat z tajemniczego ogrodu za wyróżnienie!

sobota, 7 listopada 2009

48. Sercowo

Niezbyt pociąga mnie robienie kartek, a i ten cardlift bym ominęła, gdyby nie prace Anny-Marii - kolorowe, wesołe, pełne życia. Zatem spróbowałam. Teoretycznie nie lubię niebieskiego...
Granatowy karton, limonkowy folder reklamowy (już występował w moich pracach i z pewnością jeszcze będzie - uwielbiam ten kolor!), resztka bordera z tapety, magic, nożyczki, dziurkacz. Napis ze starej książki.
W drugiej dodatkowo żółta kartka i cienkopis. Malutkie białe serduszko namalowane mleczkiem do wanny :)

czwartek, 5 listopada 2009

47. Zranione też potrafi

Taki rodzaj optymizmu? wiary? nadziei? pragnienia? złudzenia?Wg przepisu Makówki:
1. coś z apteki: gaza
2. coś z drogerii: cillit do odbarwiania kartonu (zerżnęłam od Cynki)
3. coś ze sklepu budowlano-remontowego
: sznurek
4. coś z natury: piórko
5. coś z odzysku: szary karton, szary papier, papierowy sznurek - opakowania, skrzydła - ulotka reklamowa.

Format A5.
Uwielbiam ten rodzaj wyzwań. Nałożył się na nie kolejny cardlift z piaskownicy.

środa, 4 listopada 2009

46. Więcej ma... kółek

1. Bajecznie kolorowa (taką powieść kiedyś czytałam):2. Trochę geometrii:
3. Jeszcze trochę geometrii kredkami bambino: "Rosyjska szkatułka": 4. I jeszcze więcej geometrii pastelami olejowymi:5. A tu brak kółka, za to pstrokacizna, kredkami bambino:6. Islam?
7. Bodaj jedyna przedstawiająca: Marzenie
8. Bardzo podobną, tylko wielką jak miednica mam w pokoju na ścianie:9. To śmigiełko lubię bardzo za delikatność kolorów:10. A ta mi się wcale nie podoba, ale mnie fascynuje: "Płonę":Ktoś mnie zapytał, skąd biorę tytuły dla nich (tylko niektóre je mają, pozostałe oznaczam, żeby pamiętać, o którą chodzi). Nie wiem. Coś przychodzi do głowy, nie zawsze logiczne i zapisuję, jak np. ta rosyjska szkatułka. Jak na nią patrzę, to ani nie przypomina szkatułki, ani nie kojarzy mi się z Rosją. Taki tytuł pojawił się znikąd i zapisałam.
Mam więcej tego towaru.

wtorek, 3 listopada 2009

45. Misz-masz

Łączy je tylko data: wszystkie zrobione przepięknego jesiennego dnia. Dla mawiających "nie lubię listopada" pierwszy był wyjątkiem od reguły: słoneczny, ciepły, pogodny.
1. Sesja w plenerze biedaczka, który pozował przedtem rozpłaszczony na szybie skanera: Lubię sobie pobujać w winie...
2. A potem odpoczywam na ławce na skwerku...
3. Piękno jest banalne, prawda? Cóż, kiedy piękne.
4. I jeszcze: mój ukochany czerwony buk:
5. Piękno w brzydocie: piękno obiektu, brzydota kadru :)
6. Graffiti: ludź
7. Graffiti: ten wzorek lubię bardzo, choć szkoda mi czystego muru
8. Trochę publicystyki:
9. Trochę przekory:
10. Graficiarska autopromocja:
11. Czy to przypadek czy nie, skłania mnie do refleksji nad sacrum i profanum. Od bardzo dawna nieczynny kiosk:
12. W jakim mieście Skrzatka wybierała się na cmentarz? Kto wie, niech nie udaje, że zgaduje!
13. Pełnia:
14. Jest 2.00 w nocy, a ja wciąż nie śpię. Otwieram okno, wdycham głęboko mroźne już powietrze i proszę przyczynę mojej bezsenności o litość: za krótkich kilka godzin wstaję do pracy.
Dziękuję Państwu za uwagę :)

niedziela, 1 listopada 2009

44. Misiaczek-głuptaczek

Misie może mają małe rozumki, ale kochać umieją jak nikt. Jeszcze nie zszyty, a już się nim chwalę: oczka jak gwiazdki i jaka miła minka! A jakie wielkie serce!
- Jestem sobie mały miś (mieszczę się w pudełku od zapałek),
znam się z dziećmi nie od dziś!




Update: Misie się nie obrażają (mają na to za wielkie serca), ten jednak zaprotestował przeciw nazywaniu go głuptaczkiem:
- Jestem Michałek z pudełka od zapałek!
- Przepraszam, Michałku, że tak cię nazwałam. Kiedy cię tworzyłam, nie wiedziałam jeszcze, jaki będziesz uroczy. Pojedziesz w daleką podróż do domu Beaty.

43. Kotek-głupotek

Kotek-głupotek z filcowej ściereczki, zszyty ściegiem dzierganym, dwoma nitkami muliny, wypchany watą, wielkości pudełka zapałek.
Dość upiorne ma spojrzenie.
Nagródka własnoręczna w różowym candy. Jeszcze tylko jedna i wszystkie nagrody będą kompletne. A wtedy zabiorę się za wymianki. Zapisałam się do trzech. Oszalałam? W jednej jest obowiązkowy woreczek. Boję się! Wylosowałam doskonałą hafciarkę-szwaczkę-dziergaczkę. Braki umiejętności będę nadrabiać wdziękiem osobistym chyba.
PS. Dziękuję Shirai i Rybiookiej za deszcz wyróżnień, którym mnie obsypały.

Archiwum bloga