niedziela, 15 stycznia 2012

208. Dostałam kota!

Bardzo rzadko biorę udział w wymianach. Tym razem jednak tematem były koty i stwierdziłam, że to umiem - narysować niepoważnego kota. W dodatku przede mną zapisała się na wymianę Nordstjerna, której bloga od jakiegoś czasu miałam w zakładkach i pomyślałam: ach, jak bym chciała, żeby nas los połączył w tej wymianie! "Mówisz - masz" - odpowiedział los, i oto piękne ATC Nordstjerny możecie podziwiać powyżej. Zwykła w takich okazjach formułka: skan nie oddaje całej urody dzieła. Nie dość, że jest ono piękne kolorystycznie i kompozycyjnie, nie dość, że dowcipne, że zawiera tak pożądane przeze mnie, a niestosowane przeszycia i przestrzenność, to w dodatku z pewnością nie umiałabym takiego zrobić. A jakich komplementów doczekałam się w związku z moim! Sam miód na skołataną duszę!
Morał: czasem trzeba się odważyć.

piątek, 13 stycznia 2012

207. Jestem scrapującą Polką na kocią łapę

Co czyni skrapującą Polką?
Zarejestrowanie się na portalu wydaje się niewystarczające.
A wzięcie udziału w wymianie?
Jeśli praca jest rysunkiem, a nie skrapem?
Moja jest dyptykiem, po złożeniu wielkości standardowego ATC, tło pomalowane białą akrylówką i pobrudzone brązowym tuszem ze scrap.com.peelu. Dobrana parka narysowana tuszem kreślarskim przy pomocy bambusowego patyka do szaszłyków :)(gdzieś mi wcięło stalówki).
Moja szczęśliwa gwiazda dała mi za partnerkę w wymianie ATC "Koty" Gwiazdę Północną, czyli Nordstjernę, której prace podziwiam za piękno, dowcip, misterność, szlachetną kolorystykę, staranność.
Jej pracę pokażę w innym poście, bo nie sposób zestawić ich razem.
Jeśli ktoś uzna ten pomysł za plagiat, i owszem, już go wykorzystałam kiedyś, w innym wyzwaniu.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

206. Styczniowe popołudnie

Wczorajszy widok z mojego okna, tuż przed zachodem słońca pochmurne przez cały orkiestrowofinałowy dzień niebo lekko się przetarło i ofiarowało trochę blasku i barw.

sobota, 7 stycznia 2012

205. Warsztaty

Poszłam na 4-godzinny warsztat kartkowy w moim mieście. Prowadząca zaproponowała nam kartki typu pop-up. Wycinałyśmy wydrukowane szablony, potem elementy od szablonu, kleiłyśmy, na koniec miało być ozdabianie, ale nie starczyło czasu. Zdołałam zaledwie wyciąć i przykleić dwa ptaszki serwetkowe. Nie polubiłam dekupażu, zresztą nie spotkałam jeszcze chyba "dzieła" w tej technice, które by mi się podobało.
A oto jakie były propozycje:
Serce:
 Choinka:
 Gołąbek (niesklejony jeszcze)
 Aniołek:
Ostatnią, najtrudniejszą rzeczą, był żuk, ale wyszedł tak źle, że nawet nie chciało mi się go fotografować.
Zaproponowano nam jako odzież ochronną fartuchy ozdobione popularnym od jakiegoś czasu motywem babeczki:
Nie był to mój najulubieńszy warsztat, ale miło spędziłam czas.

środa, 4 stycznia 2012

204. Już wiem dla kogo

Synek Aneladgam potrzebuje rehabilitacji i właśnie na ten cel przeznaczam w tym roku 1% mojego podatku.
Co roku komu innemu dedykowałam mój mały 1%, zawsze kierując się emocjami, tym co mnie w danym czasie przekonało, wzruszyło. W zeszłym roku nie przeznaczyłam go potrzebującym, bo chorym, niepełnosprawnym bądź bezdomnym ludziom czy zwierzętom, ale wsparłam fundację, która opiekuje się szczególnie uzdolnionymi dziećmi i młodzieżą, podobnie 5 lat temu wsparłam fundację imienia Jacka Kuronia, która prowadzi Uniwersytet Ludowy w Teremiskach, pomagając zdobyć wykształcenie ubogiej młodzieży z małych miasteczek i wsi.
Aneladgam znam niemal od początku mojego blogowania. Połączył nas miś, który dostał drugą szansę dzięki moim odwiedzinom w wiadomym sklepie i wzruszeniu Magdy historią, jaką na ten temat ułożyłam.

niedziela, 1 stycznia 2012

203. Gdzie czas się zatrzymał







Ostatni dzień starego i pierwszy nowego roku spędziłam w małym mieście na Niżu Polskim w dzielnicy, w której ludzie mieszkają jak dziesiątki lat temu.

Archiwum bloga