poniedziałek, 31 sierpnia 2009

13. Miś, który znalazł dom

Skrzatka (prosi, żeby nie mówić do niej "pani", bo się już znamy) powiedziała, że dobrych domów jest wiele, ale tylko jeden jest mój. Mieszka tam pani Aneladgam (to nie jest prawdziwe imię, tylko anagram. Anagram Aneladgam ? - To taki żart, tłumaczy Skrzatka) z małym chłopczykiem.
Skrzatka wytłumaczyła mi również, że ja nie tylko będę miał tam dom, ale że też będę misiem synka Aneladgam . Miś jest dziecku potrzebny, kiedy jest smutne, albo zmęczone, albo ma sekret. Wtedy dziecko przytula misia i mówi mu do ucha swój sekret, albo smutek, albo po prostu zasypia. I po to są misie.
Powiedziała mi też o sercu, to jest takie coś, że się płacze, albo jest się szczęśliwym, albo smutnym, albo się kocha, albo rozpacza. Zapytałem, czy ja też to mam, a Skrzatka odpowiedziała, że gdy Babcia robiła mnie na drutach, to wkładała w tę pracę całe swoje serce i dlatego część jej serca jest we mnie. I dlatego przyczepia mi - jak order - malutkie serduszko, żeby przypominało o tym prawdziwym.
Skrzatka mówi, że Aneladgam ma zmartwienie i że może ona też będzie mnie przytulać i szeptać mi na ucho. I mam jej zawieźć pocieszajki. Pocieszajka nie pomaga na problem, tylko przypomina, że ktoś życzliwie myśli. Każdy ma inne pocieszajki, może to być kamyk, albo guzik, albo list, albo wspomnienie. Skrzatka wybrała dla niej zielone, bo to jest Aneladgam Zielonobloga.
Jutro wyruszam w podróż. Aneladgam chciała zapłacić za mój bilet. Hi, hi, chyba zapomniała, że misie nie potrzebują biletu! Będę jechać 500 km w czymś co się nazywa przesyłka pocztowa. Będzie ciemno, ale wcale się nie boję! W ciemności dobrze się marzy i śni, a potem można opowiadać te marzenia komuś na ucho.
Ja będę śnił, że jadę do domu, w którym czeka na mnie moje IMIĘ.

sobota, 29 sierpnia 2009

12. Miś

Najpierw mnie wcale nie było. Pamiętam cichutkie stukanie, brzękanie, szelest i piosenkę. Babcia robiła na drutach i śpiewała, a potem zszyła dzianinę, wypchała czymś mięciutkim i ciepłym i igiełką wyszyła buzię, nosek i oczy. Na końcu odcięła i pochowała wszystkie nitki i to już byłem ja.
Babcia powiedziała: udałeś mi się, misiu. Stąd wiem, że jestem misiem. Miałem gdzieś pojechać z Babcią i tam zamieszkać, ale coś się stało. Nagle było ciemno i ciasno, wokół pełno było ubrań, zasłon i poduszek i nikt nie wiedział, co z nami będzie. Potem ktoś powiedział: tu to wnieście, i zrobiło się jasno i byliśmy w miejscu, które się nazywa: sklep. Tam posadzili mnie na półce z innymi. I ciągle ktoś podchodził i wybierał, a ja tylko się przewracałem i czekałem. Aż w sobotę przyszła jakaś pani, weszła do sklepu i nic nie oglądała, ani sukienek, ani sweterków, ani bucików, od razu podeszła do mojej półki, wzięła mnie do ręki i tak miło mnie dotykała. Czuła jaki jestem miękki i powiedziała do siebie: taki miękki, miły miś nie może tu zostać. Długo mnie trzymała, nawet na chwilę położyła na krześle, żeby już nikt mnie jej nie zabrał i oglądała piękne tkaniny, a kątem oka cały czas na mnie popatrywała. A jak już wybrała sobie ze sklepu, co chciała, podeszła ze mną do pani Sklepowej i pokazała mnie. Pani Sklepowa położyła mnie na wadze i powiedziała, że ważę 7 deko. Nie wiem co to znaczy. Może, że jestem deko-racyjny. I jeszcze powiedziała pani Skrzatce (tej co mnie znalazła na półce), że musi za mnie zapłacić, ale że to nie będzie bardzo dużo, a pani Skrzatka od razu wyciągnęła portmonetkę i zabrała mnie stamtąd i obiecała, że znajdzie mi dobry dom. I że w tym domu będę już na zawsze. I dostanę imię, bo na razie nie mam imienia. Tylko wiem, że jestem misiem.
No więc może to ty jesteś tą osobą z dobrym domem, która da mi imię. To napisz do pani Skrzatki.

11. Dziwne candy

- Po czym poznać czy ktoś tu zagląda?
[Nie umiem nawet wstawić licznika do bloga].
- Poprosić o komentarze.
[Co tu komentować? Wpisów mało].
- ... pewnie najlepiej czymś skusić.
- Komu cukierka-niespodziankę?
Loteria fantowa, nie tylko nie wiadomo, czy wylosujesz, ale i co wylosujesz.
Powiem tylko, że na pewno będzie to:
1. coś z moich polowań w second handach,
2. coś z mojej starej szafy,
3. coś, z czego zdolne rączki zrobią ozdobę domu,
4. coś zrobionego moimi rękami,
5. coś, co [mam nadzieję] będzie pasować do Ciebie, jeśli dobrze wczytam się w Twego bloga
6. książka z mojej biblioteczki (ze śladami czytania).
Losowanie za 10 dni czyli w poniedziałek, 7 września 2009 r.
Żeby wziąć udział w losowaniu podaj w komentarzu link do miejsca w Twoim blogu, gdzie podlinkowałaś (-eś?) tę zabawę.
Update 2.09. 2009 r.: na komentarze czekam do niedzieli 6 września do 23:59. Zaraz po północy wylosuję numer komentarza. Jeśli na stronie osoby komentującej nie będzie informacji o zabawie (na razie nie wszędzie jest), będę losować drugi raz.
Update 7.09.2009 r.:
zwyciężczynią w tej zabawie jest Sabinka ! Gratuluję!
Co będzie w paczce - nie pokażę, bo nie byłaby to niespodzianka.
Teraz studiuję bloga Sabinki, żeby dowiedzieć się, co też może do niej pasować.

10. Skuszona...


... spróbowałam. Po wielu, wielu latach bez szydełka w ręku.
Rezultat:
- zadowolona, że wróciłam,
- dumna, że bez wzoru kształt uzyskałam,
- zawiedziona, że nie zauważyłam błędu i jest asymetria. I w dodatku na zdjęciu sierść mojej kotki!
Jeszcze nie znam przeznaczenia wytworu.

9. Pierwsze koty za płoty


Z cyklu "Dziwne bajki":

Na wysokiej górze rosło drzewo duże,
A na drzewie siedział ptak i śpiewał sobie tak:
Podaj mi rączkę, założę ci obrączkę,
I pojmę cię za żonę, będziesz nosić koronę,
I tak ci będzie pięknie, że aż mi serce pęknie,
Roztopi się szklana góra, ja zrzucę ptasie pióra,
Spod drzewa zdrój wypłynie, przyniesie plon krainie,
Zazielenią się lasy, pola, bujnie obrodzi rola,
Zaludnią się wsie i miasta... Cyt, iskierka zgasła...

100% recykling
- brązowy karton z koperty, na którą wylała się złota farba
- brązowa tektura falista z opakowania, rozwarstwiona, żeby fale były na wierzchu
- czarno-białe zdjęcie z folderu reklamowego
- skrawek brokatu ze starej bluzki
- skrawek koronki bieliźnianej
- szkło butelkowe - oszlifowane przez morze okruchy z plaży
- koralik ze zbiorów własnych
- klej do tapet, klej magic, żółty żelopis, nożyczki, nożyk segmentowy

Jakby mogło być inaczej - recykling, utylizacja, second hand to mój żywioł. A że praca nie przypomina niczego innego na stronie piaskownicy sztuki, cóż, przynajmniej jest moja...
Trudności było wiele: nie umiałam zapobiec wyginaniu się kartonu, nie umiałam zrobić dobrego zdjęcia, nie umiałam go podpisać, nie umiem posługiwać się programem graficznym, nawet sam blogger sprawia mi wciąż kłopoty. Jeszcze się tego nauczę.

piątek, 28 sierpnia 2009

8. Candy Justyny - zakończone!

Wisior Justyny 1 września 2009 r. wylosowała czarcie psoty.

7. Słonie


Inspirująca torba - łatwy wzór słonia. Sesję zdjęciową zrobiłam w jej rodzimym lumpeksie.

czwartek, 27 sierpnia 2009

6. Candy - zakończone!

16. U Kobens 1.09.2009 wylosowała biżuteria artystyczna .15. Stempelki Leanne, England do wylosowania 1 września 2009 r.
14. Tunezyjskie candy TuKary, czyli tucandy. Zwyciężyła Miluszka, a pozostałe uczestniczki dostaną kartkę od TuKary. Ja też!
13. Fanty Enczy, 6 września 2009 r. wylosowała Kardamonowa.
12. Stemple Efinki 30.08.2009 r.: Titania, Nulka, Jaga i Kalioppe.
11. Kolorowo-cukierkowo u Nulki. Wygrała Gunia.
10. Broszka i pierścionek Luli Lu 1.09.2009 r. poszły do Oli.
9. U eight losowanie, gdy licznik osiągnie "4" - Karikara.
8. Dzieła Jo-hanah wylosowały: Aagaa, Waiwona, Joasiunia.
7. Ptaszory Oliwki wylosowała Hasior, Kasiulka, Katrina.
6. Serduszka joie 7.09.2009 r. wylosowała arctia

piątek, 14 sierpnia 2009

5. Lampa z butelki


Podstawa: matowa butelka po alkoholu - poniekąd vintage ;), oprawa żarówki, mocowana jak korek do butelki i abażur z IKEI, sprzedawany, gdy w ofercie był ten materiał (miałam taką zasłonę). Służy mi już 11. rok i rozwesela.

4. Pstra poduszka


Płaska poduszka z szydełkowych kwadratów, styl babciny bądź hippisowski. Lumpeks, kosztowała 4 zł .

3. Fioletowo poduszkowo


Ikeowska narzuta, mata-dywanik, 3 poszewki fioletowe, króliczek z lawendą w brzuszku - wszystkie z różnych lumpeksów - łącznie nie przekroczyły 15 zł.

Malutka poszeweczka z haftem to vintage z szafy mojej cioci, pochodzi z lat 60-tych.

czwartek, 13 sierpnia 2009

2. Zabawa w kotka i myszkę

Kiedy w latach osiemdziesiątych sklepy świeciły pustkami, zakupy przypominały łowy. Widziałaś ogonek, natychmiast się ustawiałaś, żeby następnie dowiedzieć się "za czym kolejka ta stoi". Z tamtych czasów mam jeszcze różne, kupione, bo "akurat rzucili", zapasy. Kiedy pomalowałam jadalnię na morelowo i urządziłam pierwsze przyjęcie, takiegoż koloru nowiusieńkie prześcieradło posłużyło za obrus. Zaimponowałam gościom: czy kupiłaś obrus pod kolor ścian, czy raczej pomalowałaś ściany na kolor obrusa, pytali. Nikt nie rozpoznał cienkiego, kryzysowego płócienka.

Instynkt łowcy przetrwał zmianę ustroju, pełne sklepy, poprawę warunków finansowych. Nie muszę już polować, ale wciąż mam na to chęć i realizuję ją w lumpeksach. Nie muszę oszczędzać, rzadko czegoś konkretnego potrzebuję, wstępuję więc do "tych sklepów" jak na polowanie sprzed ćwierćwiecza, z zaciekawieniem. Często najpierw coś kupuję, a potem zastanawiam się dla kogo. Czasem wabikiem jest jakość, deseń, faktura, kolor, czasem detale: guziki, hafty, ozdoby.
Z przyjemnością wyszukuję materiały dla koleżanek-rękodzielniczek. Uwielbiam blogi craftowe, imponują mi zwłaszcza kobiety robiące coś z niczego, wzorem żon amerykańskich pionierów, które rozwinęły sztukę patchworku.
Rzeczy, których nie warto kupić nawet za złotówkę, zniszczone, niemodne, nędznej jakości, czasem też mają coś inspirującego. Wczoraj wpadłam na to, że można po prostu cyknąć fotkę (od niedawna mam pierwszy w życiu aparat cyfrowy). Taka nowa forma uzależnienia...

Na zdjęciu: aplikacja ze sztucznego tworzywa, na swetrze z lat dziewięćdziesiątych. Tylko foto.

środa, 12 sierpnia 2009

Archiwum bloga