Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K.. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 sierpnia 2016

493. Stoi na stacji lokomotywa

Kolejna stojąca kartka urodzinowa dla tego samego chłopczyka. Napis z wygranej kiedyś dzięki Kardamonowej minidrukarki do etykiet, pociąg - kupiona w Art pasjach tekturka, pokolorowana przeze mnie pisakiem i pokryta bezbarwnym lakierem do paznokci, papier kupiony kiedyś w Lidlu zapewne. Wesoła wyszła.

czwartek, 28 stycznia 2016

467. Urodzinowo

Miło czasem wrócić do kartkowania.

piątek, 11 grudnia 2015

446. Dla odmiany kartka


Ulubiony mój papier z Makowego Pola Forget me not no 7 autorstwa Karoliny Dębickiej.
Na zamówienie kartka z okazji chrztu.

sobota, 19 września 2015

piątek, 26 czerwca 2015

408. Biegiem!

Kartka stojaczek na 3 urodziny tego samego chłopczyka, co tu i tu.
Figurki wycięte z papieru Latarni Morskiej "Psoty i śmieszki" z kolekcji "Mały Lord", w tle papier z Lidla. Kwiatki z ProzARTu 2013.

środa, 10 czerwca 2015

400. Ślubna

Kartka na zamówienie, złożona z gotowych elementów. 
Ulubiony papier z Makowego Pola.

sobota, 1 lutego 2014

354. Dzień Babci

Kartka dwuokazyjna dla pewnej starszej pani: 81 urodziny i Dzień Babci. Papiery UHK, obrazek - wydruk z netu.

środa, 9 października 2013

341. Roczek

Rok minął od czasu, kiedy zrobiłam kartkę z okazji narodzin maleńkiego Milana i teraz dostałam zamówienie na kartkę roczkową. Oto ona na płask:
 I na stojąco:
Druga fotka pokazuje, że jestem mistrzynią drugiego planu, ale co tam.
Miś i papier w zygzaczki z galerii RAE.

wtorek, 10 września 2013

338. Ślubna


Sztalugowa kartka ślubna na zamówienie. Papier z Galerii Papieru, recykling (wycinanki z kartonu po soku - w środku jest jedwabiście srebrny, welon, celofan z bukietu), łupy poprozARTowe - kryształki, koronka i różyczka oraz złota farba.

poniedziałek, 8 lipca 2013

332. Czerwono mi

Urodzinowa na zamówienie. Ptaszki ze strony
tylko kolor zmieniony z powodu kończącego się toneru w drukarce.

piątek, 24 maja 2013

328. Pierwsza komunijna

Poproszono mnie o zrobienie kartki komunijnej dla nieznajomej dziewczynki. Wykorzystałam papier forget me not nr 7 z Makowego Pola, jasny karton i złoty tusz (na zdjęciu wygląda na żółty, w rzeczywistości błyszczy) oraz kosteczki samoprzylepne. Oraz liczne wykrojniki i dziurkacz. Kartka nie jest krzywa, tylko została sfotografowana na kopercie.

niedziela, 28 października 2012

288. Jeszcze cztery kartki

Ponieważ dwa warsztaty Enczy na Cynkowym Poletku miały trwać aż 10 godzin, zacząć się wcześnie i skończyć późno (a do domu jakieś 355 km), postanowiłam skorzystać z gościnności Cynki i przyjechałam, tak jak Encza i Ula, sponsorka papierów (UHK), w przedzień. Podczas pogawędki wieczornej padło pytanie, ile kartek mamy zrobić przez 5 godzin warsztatu, na co Encza błyskawicznie odpowiedziała: sześć!
Nie wiem, czy którejś udało się wyrobić tę "normę". Ja w ciągu 5 godzin skończyłam dwie kartki, które już pokazywałam oraz skomponowałam trzecią, której nie zdążyłam skleić:
Na wszystkich tych kartkach jest jeden uniwersalny napis: thinking of you, z wszystkich pieczątek, które Encza nam udostępniła mój faworyt.
Gdy nastał wieczór uczestniczki się pożegnały, Cynka, Encza i UHK prowadziły nocne Polek rozmowy, a ja zrobiłam z tych samych pięknych papierów jeszcze trzy kartki, już znacznie skromniejsze w ilość elementów, czyli bardziej moje :)
Na ten pierzasty wykrojnik już dawno miałam apetyt i teraz zdąża w moim kierunku :) 
Wyżyłam się też ćwiekowo - aż trzy w ciągu dnia ;)
A ponieważ Polek rozmowy wciąż trwały, a mi jest trudno rozmawiać kiedy ręce niezajęte, to kręciłam korbką, jak to mi Cynka żartobliwie przypomniała i wycinałam Uhakowej śnieżynki.
Tak więc wyjazd uważam za niezwykle udany, owocny osobiście, społecznie i towarzysko ;)
Wywiozłam z niego oprócz moich prac wypchaną kopertę resztek i reszteczek papierowych (chomik!)

niedziela, 21 października 2012

282. Po enczowym warsztacie



Te dwie piękne kartki to moje dzieło z warsztatu kartkowego Enczy na Cynkowym Poletku.
Bardzo mało spałam, więc reszta relacji następnym razem :)

piątek, 12 października 2012

277. Maluch zawitał na świat

Kartka z okazji narodzin pewnego Milana.
Ramka w tle wózka i motyl w rzeczywistości są jasnożółte, a nie kremowe. Po sfotografowaniu dodałam jeszcze "brylanciki" na piastach kół, ale kartka poszła już w świat i innego zdjęcia nie będzie.
Ta praca pokazuje moją ogólną tendencję: papiery nieprofesjonalne, recykling (tło, ramka, motyl) czy blok szkolny (wózek), do tego recyklingowa fliselina z bukietu, za to aż 6 wykrojników czy dziurkaczy (wózek, motyl, ramka, kropeczki, półkola, zaokrąglenia rogów)! I jeszcze biedroneczki z taśmy klejącej z empiku.

piątek, 20 lipca 2012

236. Farmerska

Dla starszego pana, który całe życie był rolnikiem.


Papier Forget me not nr 7-8 i On the wall nr 1 z Makowego pola, okienko ze Scrappo, wykrojnik linia horyzontu i dziurkacz ptaszek od Kardamonowej.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

225. MetaLove i vintagowe

Pudełeczko na pierścionek zrobione na stare - oklejone kartką ze słownika i stemplowane, tuszowane i patynowane

i kartka z metalowym napisem i tekturową rameczką pomalowaną akrylami i pozłoconą.
Znów byłam na warsztacie w sobotę!

sobota, 28 kwietnia 2012

220. Nałogowo warsztatując,

dzisiaj dla odmiany w Gdańsku, stworzyłam w mękach dwie kartki, których nędzne skany w tym poście. Nie mam aparatu, więc musi być jak jest. Jestem z nich dumna!
Po przeróbce napisu zdjęcie niewiele lepsze niż skan, ale kolory bliższe rzeczywistości:
Skan i zdjęcie: 

czwartek, 26 kwietnia 2012

219. Stunożnie

Kiedy zapisałam się na cynkowy warsztat, nie spodziewałam się, że mój wyjazd do Poznania zaowocuje innymi jeszcze spotkaniami i wytworami (a jak widać bardzo cenię Cynkę, skoro jechałam 5 godzin na trzygodzinny warsztat, by następnie 5 godzin wracać do domu).
W międzyczasie organizator warsztatu, sklep Stonogi, zmienił siedzibę i warsztatowa sobota okazała się być dodatkowo poprzeprowadzkowym świętem, które tak ładnie zwane jest po rosyjsku новоселье (osiedliny? zasiedliny? w każdym razie nic tam o parapetach nie ma).
W ramach tego święta dla odwiedzających sklep tego dnia była kawa i babeczki, pięcioprocentowy rabat na wszystkie zakupy oraz dla kupujących loteria bonu do sklepu i biletów do kina. W loterii udziału nie brałam, bo zakupy zrobiłam już po jej zakończeniu, ale z miłego rabaciku skorzystałam. Jeszcze w domu zastanawiałam się, jaką też kwotę gotowa jestem przepuścić (bo, że będzie pokusa, nie wątpiłam) i przeznaczyłam na to stówkę. A następnie nie dodając cen kupiłam sobie to, na co miałam największą ochotę i po odjęciu rabatu wyszło 99,95! To się nazywa oko! Kto zgadnie, co kupiłam dostanie ode mnie drobną nagrodę związaną ze scrapowaniem i kartkowaniem. Zachęcam do typowania w komentarzach.
Dodatkową atrakcją tego dnia w Stonogach były 4 bezpłatne warsztaty typu make&take, czyli zrób i zabierz, z czego pierwszy, kartkowy, odbywał się jeszcze przed rozpoczęciem warsztatu Cynki. Celem było zrobienie kartki z zaproponowanego zestawu papierów, stosując wykrojnik, dziurkacz brzegowy, embossing na gorąco (był to mój pierwszy raz i nie pokochałam tej techniki), piankę dystansową i perełki w płynie. Niedokładnie odbiłam stempel i ptaszek wyszedł niezgrabny.
Po zakończonych warsztatach dla gości (i symultanicznym warsztacie cynkowym) miałam przyjemność gościć na comiesięcznym spotkaniu Koła Gospodyń Miejskich i Podmiejskich. Atrakcją zafundowaną przez Stonogi był konkurs na wykonanie notesu z podanego zestawu papierów, każdy zestaw był w innym kolorze. Można było dodać dwa elementy od siebie. Ja nie wytrzymałam i dodałam trzy: ciemny papier w nutki, pozostały mi po warsztacie Cynki, gazetowe zdjęcie z cynkowej saszetki pełnej wycinkowych skarbów oraz napis z jakiejś starej książki. Za to wcale nie skorzystałam z będących w zestawie: tasiemki, koronki i sznurka.
Najbardziej spodobała mi się czerwono-zielona okładka Michelle, słodka jak kuchnia w czerwcowy dzień, gdy dojrzewają truskawki i ten właśnie notes został najwyżej oceniony przez stunożną komisję. Odpowiednia fotka na blogu Poznanianek. Wygraną stanowiła paczka papierów skrapowych.
Och, był to pełen wrażeń dzień i trwał bardzo długo, wstałam o godzinie 3:00, a wróciłam do domu już po północy. Kawa w gościnnych Stonogach i serotonina obficie wytworzona w ciągu radosnego, pełnego emocji dnia pozwoliły mi go przetrwać w dobrej formie. Za to nazajutrz wyłącznie odpoczywałam.