niedziela, 1 listopada 2009

44. Misiaczek-głuptaczek

Misie może mają małe rozumki, ale kochać umieją jak nikt. Jeszcze nie zszyty, a już się nim chwalę: oczka jak gwiazdki i jaka miła minka! A jakie wielkie serce!
- Jestem sobie mały miś (mieszczę się w pudełku od zapałek),
znam się z dziećmi nie od dziś!




Update: Misie się nie obrażają (mają na to za wielkie serca), ten jednak zaprotestował przeciw nazywaniu go głuptaczkiem:
- Jestem Michałek z pudełka od zapałek!
- Przepraszam, Michałku, że tak cię nazwałam. Kiedy cię tworzyłam, nie wiedziałam jeszcze, jaki będziesz uroczy. Pojedziesz w daleką podróż do domu Beaty.

43. Kotek-głupotek

Kotek-głupotek z filcowej ściereczki, zszyty ściegiem dzierganym, dwoma nitkami muliny, wypchany watą, wielkości pudełka zapałek.
Dość upiorne ma spojrzenie.
Nagródka własnoręczna w różowym candy. Jeszcze tylko jedna i wszystkie nagrody będą kompletne. A wtedy zabiorę się za wymianki. Zapisałam się do trzech. Oszalałam? W jednej jest obowiązkowy woreczek. Boję się! Wylosowałam doskonałą hafciarkę-szwaczkę-dziergaczkę. Braki umiejętności będę nadrabiać wdziękiem osobistym chyba.
PS. Dziękuję Shirai i Rybiookiej za deszcz wyróżnień, którym mnie obsypały.